Creepy Jar rozbudza nadzieje

„Green Hell”, która ma premierę 29 sierpnia, jest wśród najbardziej oczekiwanych gier na platformie Steam.

Wycena spółki Creepy Jar, która w sierpniu zadebiutowała na NewConnect i nie wydała jeszcze żadnej gry, przekracza 65 mln zł. Taki poziom kapitalizacji odzwierciedla oczekiwania akcjonariuszy wobec „Green Hell”, pierwszej gry studia, która trafi na rynek 29 sierpnia. Oczekiwania nie są bezpodstawne — we wtorek po południu gra znajdowała się na pierwszym miejscu wśród najbardziej wyczekiwanych nowości na platformie Steam. Na zainteresowanie wskazuje też grupa dyskusyjna, która liczy już ponad 10,5 tys. członków, czy fakt, że gameplay gry (fragment rozgrywki) obejrzało ponad 2,1 mln użytkowników kanału YouTube.

— Popularność gry jest większa, niż oczekiwaliśmy. Spodziewamy się, że będzie rosła zarówno przed premierą, jak i po — mówi Marek Soból, członek zarządu Creepy Jar.

„Green Hell” należy do cieszącego się popularnością gatunku survival. Gracz musi poradzić sobie w trudnym i nieznanym środowisku dżungli amazońskiej. Kampania promocyjna rozpoczęła się w czerwcu. Gra wzbudziła duże zainteresowanie m.in. w Brazylii, która w większej części pokryta jest dżunglą amazońską i jednocześnie stanowi czwarty co do wielkości rynek gier na PC na świecie. W serwisach branżowych pojawiło się już kilkaset publikacji. Twórcy gry porównują ją do „The Forest”, „Long Dark” i „Stranded Deep”, z których każda sprzedała się w minimum 1 mln egzemplarzy, a niektóre zbliżają się do 4 mln. Spółka odrzuciła propozycje wydawnicze i zdecydowała, że sama będzie wydawcą gry. Według nieoficjalnych informacji, dwaj wydawcy oferowali za grę kilka milionów złotych.

Creepy Jar zadebiutował w sierpniu na NewConnect. Mimo chwilowej zniżki notowań, która mogła być efektem sprzedaży niewielkiego pakietu przez jednego z dużych instytucjonalnych akcjonariuszy, kurs spółki utrzymuje się na poziomie 40-50 proc. powyżej ceny emisyjnej.

— Sprzedaż akcji przez fundusz Blite Fund nie powinna specjalnie dziwić. To pakiet, który nie został objęty w trakcie IPO. Należy pamiętać, że prawie 100 proc. pozostałych akcji funduszu i zarządu jest objęte lock-upem. Nawet gdyby tak nie było, nikt z zarządu na tym etapie nie pomyślałby o sprzedaży akcji — mówi Marek Soból. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Suteniec

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Creepy Jar rozbudza nadzieje