Grupa miłośników gier komputerowych z Polski miała nietypowy pomysł na grę. Wyprodukowanie gry tanie nie jest, więc twórcy zorganizowali kampanię na portalu Kickstarter, jednym z najpopularniejszych źródeł crowdfundingu. Dali sobie miesiąc na zebranie 100 tys. USD, ale już po niespełna 24 godzinach kampanii musieli znaleźć sobie nowe cele. Teraz chcą dobić do minimum 200 tys. USD. Mają pieniądze na zatrudnienie kolejnych ludzi do pracy przy grze „Superhot”.
![POLACY SZUKAJĄ KASY: Nietypowa strzelanka „Superhotł” nie jest jedyną polską grą, która pojawiła się na portalu Kickstarter. Wyszukiwarka serwisu wskazuje na 18 polskich projektów w kategorii „gra”. Dziewięć zakończyło się niepowodzeniem, cztery sukcesem, dwa zamknięto przed czasem, a trzy jeszcze trwają. [FOT. ARC]
POLACY SZUKAJĄ KASY: Nietypowa strzelanka „Superhotł” nie jest jedyną polską grą, która pojawiła się na portalu Kickstarter. Wyszukiwarka serwisu wskazuje na 18 polskich projektów w kategorii „gra”. Dziewięć zakończyło się niepowodzeniem, cztery sukcesem, dwa zamknięto przed czasem, a trzy jeszcze trwają. [FOT. ARC]](http://images.pb.pl/filtered/590d499a-f5b2-42ae-94e7-7c8cb8b8e71e/3e7cb7fb-151b-5ee5-8d1c-8c2af00f2cb4_w_830.jpg)
— W Polsce crowdfunding rozwija się w najlepsze i w ciągu kilku lat osiągnie finalną formę — mówi Piotr Iwanicki, dyrektor kreatywny w zespole pracującym nad grą. Dolary zdobyte przez Polaków mogą robić wrażenie, ale w całym fenomenie crowdfundingu są tylko kroplami w morzu. Bruegel, europejski think-tank zajmujący się sprawami ekonomicznymi, opublikował ostatnio raport na temat crowdfundingu, z którego wynika, że wielkość kwot pozyskiwanych w ten sposób lawinowo rośnie.
Zaledwie pięć lat temu szacowano, że crowdfunding pozwolił zdobyć na całym świecie 530 mln USD, a już rok temu kwota dobiła do 5,1 mld USD. Crowdfunding istnieje głównie w Ameryce Północnej, gdzie w ten sposób zdobywanych jest 60 proc. pieniędzy, i w Europie — 39 proc.
Bruegel wymienia cztery rodzaje crowdfundingu. Pierwszy model to finansowanie oparte na filantropii. W drugim inwestorzy otrzymują niepieniężne gratyfikacje, czyli np. zestaw gadżetów. Trzeci polega na pożyczaniu pieniędzy, a w czwartym inwestorzy otrzymują udziały. W 2012 r. królowały modele oparte na dotacjach i pożyczkach, najmniej popularny był model udziałowy.
Bruegel radzi jednak, by nie lekceważyć tego modelu, bo pozwoli on wielu firmom pozyskać kapitał znacznie szybciej i efektywniej. Obrót papierami wartościowymi wiąże się z koniecznością spełnienia wielu kosztownych dla małych firm wymogów, a crowdfunding udziałowy może zmniejszyć te koszty i zapewnić większy dostęp do finansowania.
Bruegel przypomina jednak, że każdy kij ma dwa końce. Zwolnienie z wielu obowiązków nakładanych przez prawo oznacza też słabsze zabezpieczenie dla inwestorów. Innym problemem są regulacje prawne, które nie zawsze nadążają za tempem technologii. Crowdfunding ma duży potencjał, a jednocześnie napotyka sporo barier prawnych jako internetowa nowość.
— Porównując nasze regulacje do stosowanych w USA czy nawet Wielkiej Brytanii, widać, dlaczego rozwój crowdfundingu w Polsce jest dość powolny. Wynika to właśnie m.in. z braku przepisów oraz nadmiernej biurokracji. W tych państwach zupełnie inaczej traktuje się transakcje na papierach wartościowych oraz udziałach w spółkach. W Polsce proces ten jest znacznie bardziej skomplikowany i często wymaga udziału notariusza oraz sporządzenia wielu dokumentów — mówi Daniel Pawelec, prezes spółki Genesis Capital, która w połowie maja uruchomiła polski portal crowdfundingowy wspolnyprojekt
.pl. Wymienia wiele barier, które utrudniają crowdfunding udziałowy w polskim wydaniu. Dla firm zbierających pieniądze poprzez spółki z o.o. największą przeszkodą jest minimalna wartość udziału, jaką przewidział ustawodawca, oraz brak możliwości ustanowienia udziałów beznominałowych.
