Cud. Urzędnicy poparli biznes

Jarosław Królak
opublikowano: 2010-06-18 00:00

Szef doradców premiera

Projekt Julii Pitery może trafić do kosza

Szef doradców premiera

oraz ministerstwa miażdżą

pomysł na nową ustawę

o lobbingu. Minister Pitera

zapowiada poprawki.

Projekt założeń do nowej ustawy o lobbingu autorstwa Julii Pitery, pełnomocnika rządu ds. walki z korupcją, wywołał burzę. Organizacje przedsiębiorców nie zostawiły na nim suchej nitki. Zarzuciły mu przede wszystkim uznanie z góry lobbingu za działalność podejrzaną (rejestr i nadzór CBA), niezgodność z konstytucją, doprowadzenie do zaniku tzw. dialogu społecznego.

Lista zarzutów

Pomysły Julii Pitery nie znalazły uznania również w oczach członków rządu. Najbardziej dosadny jest szef doradców premiera.

— Należy rozważyć, czy powierzenie CBA prowadzenia procedur związanych z działalnością lobbingową będzie sprzyjało tej działalności. Wnioskodawca z góry zakłada, że lobbing jest rodzajem aktywności z pogranicza legalności. Potencjalnie każdy może być uznany za lobbystę i odnotowany w archiwach służby specjalnej, jaką jest CBA — podkreśla minister Michał Boni.

Krytykuje też dyskryminację tzw. lobbystów niezawodowych, wskazując, że ich wpływ na proces stanowienia prawa będzie iluzoryczny.

— Ograniczenie uprawnień do składania opinii tylko na piśmie i bez obowiązku udzielenia odpowiedzi przez organ, może budzić wątpliwości natury konstytucyjnej (nierówność wobec prawa), ale także rodzi pytania o wykonywanie prawnego obowiązku konsultacji z organizacjami społecznymi — zauważa Michał Boni.

Dodaje, że niewykonalne jest objęcie ustawą np. sympozjów czy konferencji z udziałem przedstawicieli władzy.

— Sparaliżowałoby to jakąkolwiek dyskusję, wymianę poglądów i myśli twórczej przy tworzeniu prawa — uważa szef doradców premiera.

Do niszczarki

Na podstawie założeń konkretny projekt miałoby przygotować Rządowe Centrum Legislacji (RCL). Jednak i ta instytucja krytykuje pomysły minister Pitery.

"Założenia, które miały rozwiązać problem kontaktów lobbystów z podmiotami tworzącymi prawo, nie zawierają propozycji w tym zakresie" —dobitnie stwierdza RCL.

Według RCL, gdyby projekt Julii Pitery wszedł w życie, pozbawiłby organy tworzące prawo możliwości korzystania z wiedzy eksperckiej.

Wszystkie ministerstwa wzięły w obronę zagrożone uprawnienia partnerów społecznych oraz wytknęły projektowi inne błędy. Zarzucają mu niezgodność z konstytucją oraz zasadami demokratycznego państwa prawa. Resort finansów nie zgadza się, aby opłaty za rejestrację lobbystów (250 zł) zasilały konto CBA. Uważa, że powinny one trafiać do budżetu państwa. Wiele krytycznych słów pod adresem projektu skierowała Jolanta Fedak, minister pracy. Swoje dorzuciły resorty: gospodarki, rozwoju regionalnego, skarbu państwa, obrony narodowej, spraw wewnętrznych oraz kancelarie Sejmu i Senatu. Co ciekawe, chłodno o projekcie wypowiada się też… CBA.

Pozyskanie tak silnych sojuszników cieszy organizacje przedsiębiorców.

— Mamy satysfakcję, że resorty potwierdziły nasze opinie i uwagi. Ten projekt powinien od razu trafić do niszczarki. Nie da się go poprawić, gdyż jego idea jest po prostu błędna — mówi Bogusław Piwowar, wiceprezes Business Centre Club.

Takiego samego zdania jest Andrzej Malinowski, szef Pracodawców RP.

Minister Pitera poinformowała jednak "PB", że uwagi do projektu są analizowane i zostaną uwzględnione.

Wielka pomyŁka

Sednem projektu Julii Pitery jest podział lobbystów na zawodowych i niezawodowych. Ci pierwsi byliby rejestrowani w CBA (obecnie w MSWiA) i składaliby roczne sprawozdania ze swojej działalności wobec urzędników, posłów i senatorów. Tylko oni mieliby prawo wstępu na posiedzenia komisji i podkomisji parlamentarnych. Lobbyści niezawodowi (np. organizacje przedsiębiorców, społeczne, pozarządowe) nie mieliby takiego prawa (dziś mają). Jedynym ich uprawnieniem byłoby zgłaszanie na specjalnym formularzu chęci uczestnictwa w procesie legislacyjnym. Zgłoszenia trafiałyby do CBA. Jednak na opinie oraz postulaty tzw. lobbystów niezawodowych urzędnicy i posłowie mogliby… nie odpowiadać.