Cukiernicy chcą rynku Unii
Negocjując warunki umowy o liberalizacji handlu z UE krajowi producenci wyrobów czekoladowych postulują zwiększenie rocznego kontyngentu z 5,4 do 20 tys. ton.
Branża cukiernicza jako jedna z nielicznych nie obawia się otwartej konkurencji z unijnymi rywalami. I w tym przypadku, to właśnie strona polska naciska na zniesienie barier w handlu z Unią — jednocześnie sygnalizuje jednak, że wymiana musi odbywać na takich samych zasadach. Tymczasem w wielu przypadkach unijni producenci stosują dopłaty lub ukryte subsydia, które znacznie obniżają koszty pozyskiwania surowca.
— Postulujemy zniesienie jakichkolwiek barier w handlu z Unią. Musimy być jednak pewni, że szanse konkurencyjności po obu stronach będą wyrównane — mówi Marek Przeździak, sekretarz generalny Stowarzyszenia Producentów Wyrobów Cukierniczych i Czekoladowych Pol Bisco.
Jak podkreśla, przyznany Polsce kontyngent wysokości 5,4 tys. ton już w połowie roku jest wykorzystany w całości.
— Aby zapewnić ciągłość dostaw dla zachodnich sieci handlowych potrzebujemy zwiększenia kontyngentu na wyroby czekoladowe do około 20 tys. ton. Taką propozycję już zgłosiliśmy — mówi.
Zgodnie z duchem liberalizacji, także Polska oferuje stopniowe znoszenie ceł na import wyrobów czekoladowych i proponuje przejściowo wprowadzenie kontyngentów.
Jak podkreśla Izabela Lewandowska, wicedyrektor Departamentu Integracji Europejskiej w resorcie rolnictwa, żeby nowe warunki mogły obowiązywać od początku przyszłego roku, obie strony musiałyby dojść do porozumienia najpóźniej do końca października. A na to się nie zanosi, m.in. ze względu na trudności w rozmowach dotyczących stawek celnych na alkohol, czy napoje gazowane.