Europejski przemysł samochodowy spodziewa się w tym roku 25-procentowego spadku sprzedaży — wynika z raportu „Branża Motoryzacyjna 2020/21”, przygotowanego przez Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM). Oznacza to, że nabywców znajdzie tylko około 9,6 mln aut — ponad 3 mln mniej niż w 2019 r.



— Podczas wymuszonego przez pandemię zamrożenia gospodarki od połowy marca do maja europejski rynek skurczył się o 41,5 proc. To największy spadek w historii tego sektora. Chociaż ograniczenia zostały zniesione, sprzedaż pozostaje najniższa od 2013 r. — mówi Jakub Faryś, prezes PZPM.
To przekłada się na wyniki finansowe producentów aut. Gwałtownie maleją marże a wiele firm spodziewa się strat.
— W dodatku wszytko to dzieje się w najgorszym możliwym momencie — podczas przejścia na nowe technologie alternatywnych napędów — podkreśla Jakub Faryś. Rządy państw unijnych uzgodniły dojście do neutralności klimatycznej do 2050 r. Motoryzacja ma do odegrania ważną rolę w tym przedsięwzięciu. Koncerny samochodowe rocznie inwestują niemal 54 mld EUR w badania i rozwój w celu wypracowania technologii dla bardziej ekologicznych i oszczędnych aut. Jakub Faryś podkreśla, że przemysł z niepokojem obserwuje nastroje nabywców. Mamy nadzieję, że wprowadzenie alternatywnych napędów pobudzi popyt i pomoże przezwyciężyć kryzys. Dlatego wspólnie z organizacjami z innych krajów apelujemy do rządów o wsparcie dla rozwoju infrastruktury dystrybucji alternatywnych paliw. Chodzi o stacje ładowania dla aut elektrycznych, gazowe i wodorowe — mówi Jakub Faryś.
Bezumowne straty
Oprócz perturbacji spowodowanych pandemią i konieczności spełnienia wyśrubowanych norm emisji motoryzacji ciąży jeszcze widmo bezumownego brexitu. Zdaniem ekonomistów banku Goldman Sachs (GS) branży zagrożą wówczas cła na samochody, wyższe koszty zaopatrzenia w surowce i komponenty oraz rozbieżności regulacyjne między Zjednoczonym Królestwem a Unią. Zakładając czarny scenariusz, analitycy GS szacują, że w 2021 r. spadną zyski operacyjne niemal wszystkich producentów.
„Jeden ze scenariuszy powrotu do taryf WTO zakłada 10-procentowe cła na auta osobowe i 22-procentowe na dostawcze oraz 50-procentowe przeniesienie ich na klienta. Nie uwzględniając wyższych kosztów zmiennych i kursów walutowych, szacujemy, że zysk przed opodatkowaniem grupy PSA może być mniejszy o około 7 proc., a Renault — o około 6 proc. Prognoza dotycząca BMW i Volkswagena mówi o stratach rzędu 4,5 proc.” — czytamy w raporcie GS.
Bank przypomina, że 69 proc. samochodów sprzedawanych w Wielkiej Brytanii pochodzi z UE. Kłopot mają również dostawcy części. 80 proc. podzespołów sprzedawanych na Wyspach pochodzi z UE. Niższy popyt w wyniku wyższych cen może okazać się bardzo istotny. Branżowa ogranizacja w Wielkiej Brytanii (SMMT) przewiduje, że cła WTO doprowadzą do spadku sprzedaży o około 4 proc. rocznie. W ciągu następnych pięciu lat cła mogą zaowocować spadkiem sprzedaży o około 3 mln aut, a handel może stracić 110 mld EUR przychodów (53 mld EUR w Wielkiej Brytanii i 58 mld EUR w UE). Zdaniem ekspertów GS koncerny PSA i Renault najdotkliwiej odczują brexit bez umowy m.in ze względu na strukturę przychodów. PSA realizuje w Europie 70 proc. sprzedaży, a Renault — 66 proc. PSA dodatkowo produkuje w Wielkiej Brytanii około 50 proc. swoich lekkich aut dostawczych. Analitycy GS podkreślają, że zakłócenia w łańcuchach dostaw mogą narazić innych dużych producentów na większe ryzyko, niż jest to odzwierciedlone w analizie.
Polskie objawy
Pandemiczne perturbacje nie pozostają bez wpływu na polski rynek motoryzacyjny, w tym przemysł, który ze względu na malejący popyt od kilku lat ogranicza produkcję. Z raportu PZPM wynika, że w 2019 r. działające w Polsce fabryki aut zmniejszyły ją o 1,7 proc. w stosunku do 2018 r. Rok wcześniej spadek wyniósł 5,4 proc. Największą fabryką w Polsce jest Volkswagen Poznań. Jego udział w krajowej produkcji samochodów osobowych i dostawczych sięgnął 43 proc. W 2019 r. dwa nadwiślańskie zakłady koncernu wyprodukowały 266,1 tys. aut osobowych i lekkich dostawczych, czyli o 0,26 proc. mniej niż przed rokiem. Zakład Fiat Chrysler Automobiles Poland w Tychach wyprodukował 263,2 tys. aut, o 1,4 proc. więcej niż w 2018 r. Spadek produkcji — drugi rok z rzędu — zanotował gliwicki zakład Opel Manufacturing Poland. Z taśmy zakładu zjechało 92,5 tys. aut, o 13,1 proc. mniej niż rok wcześniej.
— W tym roku fabryki w Polsce ponownie zanotują spadek produkcji. Oficjalne dane tylko z pierwszego kwartału 2020 r. wskazują, że nad Wisłą wyprodukowano niespełna 149 tys. pojazdów samochodowych, co oznacza spadek o 13,2 proc. rok do roku — mówi Jakub Faryś.
To dane sprzed zamrożenia gospodarki z powodu COVID-19. Skalę załamania lepiej obrazują kwietniowe dane GUS, z których wynika, że produkcja sprzedana fabryk motoryzacyjnych w Polsce spadła aż o 78,9 proc. rok do roku — najwięcej ze wszystkich działów przemysłu. W Barometrze KPMG i PZPM, badającym nastroje w branży motoryzacyjnej, kadra kierownicza polskich zakładów przyznała, że zarządzane przez nią firmy odnotowały spadek sprzedaży w efekcie pandemii CO- VID-19. Aż 88 proc. spotkało się z zakłóceniami łańcucha dostaw, natomiast 35 proc. z nich zamknęło przynajmniej część działalności. Według 59 proc. ankietowanych powrót do sytuacji sprzed pandemii zajmie co najmniej dwa lata. Aż 6 proc. uważa, że... nie nastąpi to w ogóle.