Trwa sezon na czarną porzeczkę, a jej plantatorzy nie mogą kolejny już raz dojść do porozumienia z przetwórcami. Chodzi o ceny, które — jak przekonują producenci — są wynikiem błędnej statystyki. Dlatego w przyszłym roku polska porzeczka może trafić wprost w ręce zagranicznych przetwórców.
![POD PRĄD: Czarnej porzeczce zaszkodziły w tym roku najpierw
gradobicia, a później — jak przekonują plantatorzy — ceny podyktowane
przez przetwórców. [FOT. ISTOCK] POD PRĄD: Czarnej porzeczce zaszkodziły w tym roku najpierw
gradobicia, a później — jak przekonują plantatorzy — ceny podyktowane
przez przetwórców. [FOT. ISTOCK]](http://images.pb.pl/filtered/27062457-93c5-4d2c-ad97-a57c440acbef/a959adfe-58e0-5389-96b4-6ee2bba67203_w_830.jpg)
— Ceny, które oferują polscy przetwórcy, są poniżej kosztu produkcji i cały czas spadają. Za 1 kg powinniśmy otrzymywać 2-2,5 zł, a otrzymujemy 1,45 zł. Jego wyprodukowanie kosztuje nas około 1,8 zł. Długo nie wytrzymamy takiej sytuacji — alarmuje Marian Gąsior, wiceprezes Krajowego Stowarzyszenia Plantatorów Czarnych Porzeczek (KSPCP). Problem, jak tłumaczy, to nierealne przekonanie przetwórców co do wysokości zbiorów.
Prognoza Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ) zakłada utrzymanie poziomu z zeszłego roku, czyli 145 tys. ton owoców. Liczby, na których IERiGŻ oparł wyliczenia, pochodzą z Głównego Urzędu Statystycznego, który podał wielkość zeszłorocznych zbiorów. Sęk w tym, że plantatorzy od lat wskazują, że dane te są zawyżone i obejmują również produkcję z ogródków działkowych, a porzeczki „komercyjnej” na rynku jest nawet 40 proc. mniej, czyli około 100 tys. ton.
— Przetwórni mrożących porzeczkę jest kilkadziesiąt, a zakładów robiących koncentrat kilkanaście. Najwięksi z nich narzucają cenę, bazując na zawyżonej produkcji, a mniejsi patrzą się na nich i oferują podobną. Plantatorzy są natomiast mocno rozdrobnieni. KSPCP skupia 30 proc. plantacji, więc co z tego, że będziemy próbować wspólnie negocjować, skoro 70 proc. rynku nie jest w żaden sposób zorganizowane — tłumaczy Marian Gąsior. Dlatego, plantatorzy chcą iść wzorem sadowników, którzy organizują grupy producenckie i zajmują się również przetwarzaniem.
— Producenci jabłek są w o tyle lepszej sytuacji, że u nich większość zbiorów sprzedaje się w sklepach, a my prawie w 100 proc. jesteśmy zależni od przetwórców. Rozważamy więc inwestycje w chłodnie. Mamy też propozycje od węgierskich zakładów, które chciałyby kupować od nas już schłodzony produkt — twierdzi wiceprezes KSPCP. Marian Gąsior jest przekonany, że jeśli nie uda się rozwiązać problemu zbyt niskich cen, to plantacje zaczną znikać. Plantatorom nie sprzyjają też tendencje światowe.
— Popyt na czarną porzeczkę na świecie się kurczy. Konsumenci szukają nowości wśród owoców, więc producenci również szukają nowości — mówi Julian Pawlak, prezes Stowarzyszenia Krajowa Unia Producentów Soków. Porzeczki na świecie jest około 600 tys. ton. Najwięcej produkują jej Rosjanie, ale zużywają ją na własne potrzeby, więc w światowych obrotach handlowych to Polska jest numerem jeden.
W świecie słyniemy z jabłek, których zbieramy 2,6-3 mln ton. Mamy również kilka niszowych superowoców. Oprócz czarnej porzeczki to aronia, której rocznie produkujemy 50 tys. ton i dominujemy w światowej produkcji. Światowy popyt na aronię wzrósł tak mocno, że był to jedyny owoc, którego zapasów w Polsce w tym roku nie było. W 2012 r. natomiast staliśmy się numerem 1. jeśli chodzi o handel malinami ze zbiorami na poziomie 127 tys. ton. Wyprzedziliśmy tym samym Serbię, która od lat piastowała pierwsze miejsce. Więcej produkuje wprawdzie Rosja, ale zużywa na własne potrzeby.
JUŻ PISALIŚMY
„PB” z 12.05.2012 r.
O tym, że polskie wahania cen porzeczek odczuwa cały świat, bo jesteśmy numerem jeden w światowych obrotach czarną porzeczką.