Czarna porzeczka w jaśniejszych barwach

Jest wreszcie szansa na znalezienie równowagi między popytem a podażą. Plantatorzy ostrzegają, że później surowca może zabraknąć.

Przez ostatnie lata plantatorzy porzeczek straszyli, że w związku z bardzo niskimi cenami w skupie będą karczować plantacje. Przetwórnie tłumaczyły, że owoców jest po prostu za dużo w porównaniu z możliwościami światowego rynku, na którym dominujemy. W tym roku jest szansa na odbicie. Wskazują na to pierwsze szacunki dotyczące zbiorów — drastycznie niższe od tych, do których przyzwyczaił się przemysł przetwórczy.

Zobacz więcej

POD PRĄD: Czarnej porzeczce zaszkodziły w tym roku najpierw gradobicia, a później — jak przekonują plantatorzy — ceny podyktowane przez przetwórców. [FOT. ISTOCK]

— Na południu sezon już się rozpoczął, a w skali całego kraju szacujemy zbiory na poziomie 50-65 proc. zeszłorocznych. Straty, które ponosili plantatorzy w ostatnich latach, sprawiły, że brakowało im pieniędzy na inwestycje, środki ochrony roślin i nawozy. Część plantacji zniknęła, a tym, które przetrwały, w kość dała susza. Takie są więc efekty trudnej sytuacji finansowej branży. Jeżeli nie będziemy otrzymywać godziwych cen za surowiec, za kilka lat w ogóle go nie będzie — twierdzi Wiesław Błocki, prezesKrajowego Stowarzyszenia Plantatorów Czarnej Porzeczki. Przypuszcza, że część ubytków w zbiorach i tak rekompensują nowe nasadzenia z wcześniejszych lat. Z wcześniejszych, bo już w zeszłym roku — jak podkreśla Wiesław Błocki — mocno spadła ich liczba.

— Dzięki corocznej światowej konferencji plantatorów porzeczki wiemy, że mniejszych zbiorów w Polsce nie skompensują inne kraje. W tym roku zabraknie około 50-70 tys. ton z około 200 tys. zbieranych wcześniej globalnie. To bardzo duża różnica — dodaje Wiesław Błocki. Zastrzega, że nie jest w stanie podać, ile dokładnie ton zbiorą Polacy. Różne dane mówią o plantacjach dających 100-120 tys. ton porzeczki rocznie, które w przeważającej większości trafiają do tłoczenia lub mrożenia.

— Skup na większą skalę ruszy pod koniec tego tygodnia. Wiemy o częściowej suszy z ostatnich tygodni, więc rynek spodziewa się nieco mniejszych zbiorów. Dzięki temu w tym roku mamy szansę na zrównoważenie popytu z podażą. Zbiory w ostatnich dwóch latach były rekordowe, tak samo produkcja koncentratu. Żaden z około 50 zakładów przetwórczych nie chce się przyznać, ile dokładnie ma zapasów, ale wiadomo, że całe ubiegłoroczne nie zostały sprzedane i koncentratu jeszcze nie brakuje — mówi Tomasz Iżewski, prezes Warwinu, producenta m.in. koncentratów z owoców.

Podkreśla, że światowy popyt na koncentrat z porzeczki nie rośnie, co nie oznacza, że należy na owocu położyć krzyżyk.

— Porzeczka ma bardzo dużą ilość witaminy C w porównaniu z innymi owocami, więc może stać się modna jako tzw. superfoods — dodaje szef Warwinu. Konflikt na linii producenci porzeczki-przetwórcy ciągnie się od kilku lat. Pierwsi uważają, że niskie ceny oferowane w skupie są efektem nieuczciwych działań drugich i w związku z tym wysyłają pisma do urzędu antymonopolowego i ministra rolnictwa. Przetwórcy tłumaczą natomiast, że nie mogą oferować wyższych cen niż wynikające z prawa popytu i podaży. © Ⓟ

0,3-0,4 zł/kg Na takie stawki w skupie skarżyli się w zeszłym roku plantatorzy czarnej porzeczki. W szczytowym 2011 r. dostawali za nie 4,1 zł; rok później 1,75, następnie 1,45 i 0,6 zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy