Czarna seria branży napojowej

Pandemia, opłata cukrowa, rosnące koszty, m.in. energii i surowców, a na horyzoncie ROP. Producenci napojów drżą o byt.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • czy opłata cukrowa spełniła nadzieje, jakie pokładał w niej rząd
  • jak wpłynęła na sprzedaż napojów gazowanych w zeszłym roku
  • o ile wyższe koszty ponoszą teraz producenci wód i napojów
  • dlaczego martwi ich obniżka 5procentowego VAT do zera

Czarna seria branży napojowej

opublikowano: 07-02-2022, 20:00

Pandemia, opłata cukrowa, rosnące koszty, m.in. energii i surowców, a na horyzoncie ROP. Producenci napojów drżą o byt.

- Ustawa cukrowa przetrąciła nam kręgosłupy, a obecna inflacja, wzrost cen surowców, energii i opakowań nas dobije – mówi Marek Jutkiewicz, właściciel firmy Bewa, która produkuje wody i napoje m.in. dla Biedronki, Kauflandu i Carrefoura, oferowane pod markami własnymi sieci.

Opłata cukrowa

Tę opinię podziela spora część branży.

- Bardzo dotkliwe odczuliśmy skutki opłaty cukrowej. Wystarczy wspomnieć, że stanowi około 50 proc. ceny sprzedaży naszych marek, m.in. Hoop Coli, i do 70 proc. ceny w przypadku marek produkowanych dla sieci – mówi Janusz Rubas, prezes firmy Hoop Polska i dyrektor generalny Ustronianki.

Łakoma opłata cukrowa
Łakoma opłata cukrowa
Opłata cukrowa „zjada” połowę kwoty, jaką producent Hoop Coli dostaje od dystrybutorów lub sieci handlowych. W przypadku napojów sprzedawanych przez sklepy pod ich własnymi markami to nawet 70 proc.
Marek Wiśniewski

Choć opłata cukrowa tak mocno uderza w producentów, jej konstrukcja nie pozwoliła osiągnąć zakładanego przez rząd celu.

- W 2021 r. miała przynieść do budżetu około 3 mld zł, ale wszystko wskazuje na to, że skończyło się na około 1,5 mld zł. Przestrzegaliśmy, że tak będzie, jeszcze zanim ją wprowadzono – mówi Janusz Rubas.

Producenci napojów gazowanych podjęli próby wprowadzenia do sprzedaży napojów z 20-procentową zawartością soku. Taki produkt nie podlega opłacie, o ile nie zawiera więcej niż 5 g cukru na 100 ml.

- Może być zamiennikiem napojów gazowanych o smaku owocowym, jednak coli nie zastąpi – uważa szef Hoopa.

Efektem był ubiegłoroczny wolumenowy spadek sprzedaży napojów gazowanych o ponad 20 proc. W ujęciu wartościowym rynek odnotował wzrost, który jednak w całości wygenerowała opłata cukrowa. Zdaniem Janusza Rubasa spadek popytu wynika z tego, że wysokość nowej daniny jest nieadekwatna do siły nabywczej konsumentów.

Rosnące koszty

Kolejnym ciosem dla producentów napojów gazowanych i wód mineralnych były ostatnie podwyżki cen energii, surowców i opakowań oraz wzrost kosztów pracy.

- Skala jest ogromna. Gaz i prąd są dziś nawet o 500 proc. droższe niż rok temu. Cena granulatu na butelki PET poszła w górę o 90 proc., a surowce podrożały średnio o 20 proc. Pracuję w tej branży już 21 lat, więc już nie raz miałem do czynienia z różnymi podwyżkami. Nigdy jednak nie były one aż tak duże i nigdy nie drożało jednocześnie wszystko – mówi Janusz Rubas.

Wyższe koszty w branży wynikają także z osłabienia złotego względem najważniejszych światowych walut.

- Sporą część surowców, choćby sprowadzany z Brazylii koncentrat pomarańczowy, kupujemy za dolary. Koncentrat jabłkowy produkowany jest wprawdzie w Polsce, ale jego cena jest w praktyce nominowana w euro, bo w zdecydowanej większości wyjeżdża za granicę. Producenci oferują go w kraju za równowartość 1,2 tys. EUR za 1 tonę – wyjaśnia Andrzej Odzioba, prezes Wosany, producenta m.in. wód mineralnych, nektarów owocowych i napojów energetycznych.

Drastyczny wzrost kosztów doprowadził do tego, że wielu producentów walczy o przetrwanie - twierdzi Janusz Rubas.

- Bardzo bym chciał, żeby rządzący usłyszeli nasz głos – mówi szef Hoopa.

Negocjacje cenowe

Producenci rozpoczęli więc z sieciami handlowymi negocjacje dotyczące podwyżek cen napojów.

- Jesteśmy między młotem a kowadłem. Z jednej strony musimy dbać o to, by firmy nie przynosiły strat, a z drugiej - wystrzegać się załamania popytu, bo do tego może doprowadzić zbyt radykalne podniesienie cen detalicznych – wyjaśnia prezes Hoopa Polska.

Marek Jutkiewicz mówi, że rozmowy z sieciami handlowymi o zmianach cen są zawsze bardzo trudne, a problem dotyczy wszystkich producentów wód i napojów. Zwraca też uwagę, że niektóre z sieci podnoszą ceny detaliczne, choć producentom wciąż płacą tyle, ile kilka miesięcy temu.

- To przerzucanie ciężaru rosnących kosztów na wytwórców, sprawą powinien się zająć UOKiK – uważa właściciel Bewy.

Twierdzi, że jeśli ceny w kontraktach z sieciami pozostaną na obecnym poziomie, jego firma nie będzie miała szans zamknąć roku na plusie.

Przychody Bewy w roku obrachunkowym, który zakończył się 30 wrześnie 2020 r. (to ostatnie dostępne dane), wyniosło 250 mln zł i były o 8,5 proc. niższe niż rok wcześniej. Zysk netto wyniósł 10,7 mln zł, co oznacza, że skurczył się o ponad 85 proc.

Koszty ekologii

To jednak nie koniec złych wieści dla branży napojowej. Czeka ją kolejny cios - rozszerzona odpowiedzialność producenta.

- Od początku przyszłego roku obowiązywać ma system kaucyjny i opłata produktowa, która obejmie plastikowe butelki. Dla producentów to oznacza koszty, które nieuchronnie podniosą ceny detaliczne napojów i wód – wyjaśnia prezes Hoopa.

Obawia się, że to dodatkowo osłabi popyt na napoje gazowane i wody butelkowane - zwłaszcza że na rynku są alternatywne propozycje.

- Coraz częściej jest promowana woda z wodociągów. Natomiast my oferujemy wody głębinowe, pierwotnie czyste, o stabilnej zawartości składników mineralnych i pozbawione składników bakteriostatycznych. To nie to samo – mówi Janusz Rubas.

Inny substytut to nowoczesne automaty do gazowania wody.

Okiem branży
Regulacyjne udręki
Andrzej Gantner
dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności

Rządowe szacunki dotyczące wpływów budżetowych z opłaty cukrowej były stanowczo zawyżone. Z drugiej strony władze powinny być zadowolone. Od początku deklarowały przecież, że nie zależy im na ściągnięciu pieniędzy, ale na obniżeniu spożycia słodzonych napojów. Ten efekt akurat osiągnęły - inna sprawa, że kosztem producentów i konsumentów, bo polski podatek cukrowy jest drugim pod względem wysokości na świecie.

Obecny wzrost kosztów może być jeszcze bardziej dotkliwy dla branży, zwłaszcza że producenci mogą mieć ogromne trudności z podniesieniem cen. I znowu winne jest państwo. Sieci handlowe już ogłosiły, że w ciągu najbliższych sześciu miesięcy nie mają zamiaru zgadzać się na podwyżki u dostawców. Powołują się na UOKiK, który zapowiedział wnikliwe kontrole, żeby obniżka 5-procentowego VAT została faktycznie uwzględniona w cenach na półkach.

Kolejnym zagrożeniem dla branży napojowej jest rozszerzona odpowiedzialność producenta [ROP - red.] za odpady opakowaniowe. To de facto nowy podatek, który ma być wprowadzony od przyszłego roku i może kilkakrotnie podnieść koszty gospodarowania odpadami w firmach z naszego sektora. System kaucyjny na opakowania po napojach może być sposobem na obniżenie opłat wynikających z ustawy o ROP. Warunek? Musi być zgodny z oczekiwaniami producentów napojów, czyli powinien być jeden ogólnopolski system depozytowy z jednym operatorem i obowiązkowym udziałem wszystkich wprowadzających, gwarantujący rozliczenie według. zasady kosztu netto. Oznacza to, że właścicielami zebranych opakowań muszą być wprowadzający. Opublikowany właśnie projekt ustawy regulującej system kaucyjny w Polsce nie spełnia tych kryteriów.

Odmienne spojrzenie

Nie wszystkie firmy w branży narzekają.

  • Przygotowania do wejścia w życie opłaty cukrowej rozpoczęliśmy z rocznym wyprzedzeniem. Przeprowadziliśmy i przetestowaliśmy zmiany technologiczne. Teraz sprzedajemy więcej napojów gazowanych niż przed jej wprowadzeniem i nasz udział w rynku rośnie mówi Athanasios Zanganas, współwłaściciel Hermesa.

Firma produkuje wody mineralne i źródlane oraz napoje smakowe na potrzeby większości sieci handlowych w Polsce. Współpracuje m.in. z Biedronką, Lidlem, Carrefourem, Netto, Auchan, Intermarche, Polomarketem i Dino.

  • To samo dotyczy rosnących kosztów produkcji. Dotyczy to wszystkich producentów. Jednak my od lat inwestujemy w rozwój firmy, wprowadzamy innowacje i zwiększamy wydajność zakładów dlatego teraz sobie radzimy, choć także ponosimy wyższe koszty, m.in. prądu, gazu i surowców twierdzi Athanasios Zanganas.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.