Czarne chmury nad cypryjskimi spółkami

Grzegorz Nawacki
19-02-2011, 00:00

Coraz modniejsze wśród przedsiębiorców zagraniczne wehikuły mogą stracić atuty.

Resort finansów chce renegocjować umowę, dzięki której przedsiębiorcy płacą niższe podatki

Coraz modniejsze wśród przedsiębiorców zagraniczne wehikuły mogą stracić atuty.

Cypr i Luksemburg — to najmodniejsze kierunki emigracji polskich biznesmenów. Na szczęście tylko papierowej. Przedsiębiorcy coraz chętniej rejestrują tam spółki w celu optymalizacji podatkowej. Mówiąc wprost — płacenia niższych podatków. Idylla może się skończyć, bo optymalizacja przestała bawić fiskusa. Resort finansów przymierza się do renegocjowania umowy z Cyprem, która umożliwia polskim przedsiębiorcom płacenie niższych podatków.

"Częścią obecnej polityki Ministerstwa Finansów jest wyeliminowanie zapisów "tax sparing" z polskiej bazy traktatowej. Umowa z Cyprem jest jedną z umów, które zawierają takie postanowienia. 10 listopada 2010 r. prezes Rady Ministrów udzielił zgody na renegocjację umowy z Cyprem. Podejmujemy obecnie działania zmierzające do jak najszybszego rozpoczęcia rozmów. Podczas negocjacji, oprócz wspomnianej klauzuli "tax sparing", planuje się całościową analizę umowy pod kątem eliminowania zapisów prowadzących do podwójnego nieopodatkowania dochodów" — informuje biuro prasowe Ministerstwa Finansów (MF).

Twarde negocjacje

Czym jest "tax sparing", które tak drażni fiskusa? Jeśli pomiędzy właściciela firmy a polską spółkę włoży się cypryjski podmiot, to podatek dochodowy dla firmy wynoszący 19 proc. jest pomniejszany o 10 proc., które może pobierać Cypr. Rzecz w tym, że Cypr nie pobiera podatku, dzięki czemu stopa podatkowa spada do 9 proc. (patrz schemat). Na dodatek wynagrodzenie szefów spółek na Cyprze jest zwolnione z podatku — w ten sposób polski przedsiębiorca może nie płacić podatku dochodowego ani na Cyprze, ani w Polsce. Przy wykorzystaniu odpowiedniej struktury, o której "Puls Biznesu" pisał kilka tygodni temu, również polska spółka może nie płacić podatku od działalności operacyjnej.

Z naszych informacji wynika, że MF przygotowało już propozycję zmian w międzyrządowej umowie. Ale to najłatwiejszy krok na drodze do wyeliminowania przywilejów. Teraz trzeba do nich przekonać rząd Cypru. A to nie będzie łatwe, bo to dzięki przyjaznemu systemowi podatkowemu tysiące przedsiębiorców ściągają do Nikozji.

— Zwolnienie dla zysków kapitałowych między firmami jest oparte na fundamencie unijnej swobody: tak długo, jak pieniądz krąży między firmami, ma być jak najmniej obciążany podatkami. Z kolei preferencje przy transferze zysków do właściciela wynikają z umów o unikaniu podwójnego opodatkowania. Dla takich krajów, jak Cypr, Luksemburg czy Holandia, zwolnienia są bardzo istotne, dzięki nim pojawiają się inwestorzy, którzy inaczej by się tam nie pojawili, dlatego nie będzie im zależało na renegocjacji umów — mówi Aleksander Kot, ekspert podatkowy z Deloitte.

Giełda nietykalna

Agnieszka Rzepecka, szefowa OpusTrust, zajmującej się usługami powierniczymi, przyznaje, że jeśli MF przeforsuje zmianę, to spółki cypryjskie stracą ważny atut. Ale do zapowiedzi podchodzi spokojnie.

— Proces renegocjacji umowy będzie długi, ponadto nowa umowa wymaga ratyfikacji, a zmiana obecnej będzie miała roczne vacatio legis. Dlatego minie kilka dobrych lat, zanim coś się zmieni. Poza tym życie nie znosi próżni — w to miejsce pojawią się nowe rozwiązania — mówi Agnieszka Rzepecka.

Odetchnąć mogą też ci, którzy wykorzystują wehikuły do gry na giełdzie.

— Ewentualna zmiana może dotyczyć wynagrodzenia dyrektorów lub dywidendy wypłacanej właścicielowi. Zwolnienie z podatku od zysków ze zbycia akcji czy udziałów na pewno zostanie, bo wynika wprost z prawa cypryjskiego, więc Polska nie ma na to wpływu — mówi Hubert Bojdo z Rubicon Partners Doradztwo Podatkowe.

Wyrównać zwolnienia

Stosowanie zagranicznych wehikułów nie jest niczym nadzwyczajnym — sięga po nie Zygmunt Solorz-Żak, jeden z najbogatszych Polaków, właściciele TVN czy mniejszych spółek giełdowych — Bakallandu, Atlanty, Black Lionu, a także niepublicznych, np. Mostostalu Chojnic czy browaru Perła.

— Stosowanie takich rozwiązań staje się coraz bardziej popularne — roczne utrzymanie spółki to koszt 10-15 tys. EUR, do tego dochodzi koszt przygotowania struktury rzędu kilkudziesięciu tysięcy euro. Rachunek opłacalności jest prosty — koszty muszą być niższe od oszczędności, które da się uzyskać — tłumaczy Aleksander Kot.

Eksperci uważają, że MF idzie złą drogą.

— Lepiej, aby Polska poszła śladem innych krajów i wprowadziła takie same atrakcyjne dla przedsiębiorców zapisy. Wiele państw zwalnia z zysków kapitałowych. Takie kraje, jak Wielka Brytania czy Szwecja, których system fiskalny jest rygorystyczny, muszą się liczyć z odpływem przedsiębiorców do Luksemburga czy na Cypr. Lepiej, żeby Polska była w grupie, do której przedsiębiorcy napływają — mówi Hubert Bojdo.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Czarne chmury nad cypryjskimi spółkami