We wtorek złoty zachowywał się stabilnie, ale trudno uznać to za przejaw jego siły. Po południu za euro płaciliśmy 3,9380 zł, a za dolara 3,0360 zł. Nastawienie do regionu było negatywne, co pokazały notowania forinta i czeskiej korony, które zaliczyły lokalne minima. Jednym z powodów była wypowiedź analityka agencji Fitch, który przypomniał, że odstąpienie od cięcia deficytu budżetu Węgier będzie miało konsekwencje dla ratingu.
Wprawdzie na razie brak powodów do niepokoju, ale rynkom do odwrotu wystarczy pretekst — zwłaszcza gdy rośnie awersja do ryzyka. To wynik spadków cen surowców i większych oczekiwań na umocnienie dolara. Dlatego planowane na środę publikacje, zwłaszcza komunikat Fed, będą dla rynków bardzo ważne. Prawdopodobieństwo testowania przez euro strefy 3,95-3,96 zł jest duże.
Marek Rogalski