Świat oszalał. Na Zachodzie można spotkać analityków, według których 130 dolarów za baryłkę czarnego złota to okazja.
Ceny ropy naftowej szybko rosną i nic nie zapowiada, by trend się odwrócił. Analitycy branżowi rekomendują już liniom lotniczym robienie zapasów paliwa, a Chiny tworzą ponoć olbrzymie rezerwy ropy, by bez przeszkód przeprowadzić sierpniowe igrzyska olimpijskie. Pięć lat temu cena ropy przekroczyła 30 USD za baryłkę. Wtedy analitycy mówili jednym głosem o przełamywaniu psychologicznej bariery. Później podobnie było w przypad- ku poziomu 60 USD czy 100 USD za baryłkę. Teraz niektórzy eksperci wieszczą wzrost ceny ropy nawet do 200 USD. Nie brak jednak optymistów, którzy widzą już bliski koniec hossy surowcowej. Za nami dwie trzecie drugiego kwartału i na razie nie zanosi się, aby w czerwcu cena ropy spadła na tyle, by zrekompensować wzrost z poprzednich miesięcy. Dlatego już teraz można zastanowić się, którym emitentom z GPW drożejąca ropa pomoże w osiągnięciu dobrych wyników, a którym zaszkodzi.
— Od dwóch lat PGNiG udaje się przerzucać wzrost cen gazu na odbiorców, negocjując nowe stawki z Urzędem Regulacji Energetyki — zauważa Marcin Palenik, analityk Millennium DM. To może się jednak zmienić.
— Jeśli ceny ropy utrzymają się dłużej na obecnym poziomie lub jeszcze wzrosną, to zyski PGNiG od IV kw. zmaleją o kilkadziesiąt procent. Cena, po jakiej PGNiG kupuje gaz, zależy bowiem od ceny ropy w trzech poprzednich kwartałach. Spodziewam się więc, że w III kw. PGNiG złoży do regulatora wniosek o kolejną kilkunastoprocentową podwyżkę stawek dla odbiorców końcowych — przewiduje Marcin Palenik.
Ewentualna kolejna podwyżka cen gazu odbiłaby się negatywnie na spółkach, których produkcja opiera się na uzyskiwaniu energii z tego paliwa.
WIĘCEJ W DZISIEJSZYM "PULSIE BIZNESU", GDZIE ZNAJDĄ PAŃSTWO M.IN. OPINIE ANALITYKÓW. ZAPRASZMY DO LEKTURY.