Introbank — tak się będzie
nazywał oddział grupy Noble Banku
Po cichu, bez rozgłosu giełdowy rekin buduje czwarty już z kolei bank. Mobilny, bez sieci oddziałów, dostępny na telefon.
Nie trzech, jak mówiło się do tej pory, ale czterech nowych graczy pojawi się wkrótce na bankowym rynku. Do Aliora, BWE, Alianza dołączył Getin Holding, który, jak wynika z naszych informacji, bez rozgłosu przygotowuje rynkowy debiut.
Letnie preludium
W środę wieczorem Noble Bank poinformował w komunikacie o powołaniu spółki zależnej Introfaktor. Wiadomość przeszła bez echa. A szkoda. Z naszych informacji wynika, że utworzenie spółki to preludium do nowego biznesu, który holding odpali już jesienią. Getin stawia na bankowej szachownicy nową figurę, którą może zaszachować wchodzącą na rynek konkurencję i już działających na nim rywali.
Introbank — tak będzie się nazywał nowy bank — jak wszystkie spółki w rodzinie Getinu, będzie specjalizował się w jednej tylko dziedzinie — obsłudze małych i średnich przedsiębiorstw oraz samorządów. Rynek od dawna spekulował, czy (a raczej kiedy) holding zdecyduje się wejść w usługi dla biznesu.
Kilka miesięcy temu pojawiły się pierwsze pogłoski, że grupa Leszka Czarneckiego myśli o nowym banku. Pewne wskazówki znalazły się też w prezentacji, którą dla inwestorów Getin przygotował w połowie lipca. Z naszych informacji wynika, że decyzja w tej sprawie już zapadła. Przygotowywany po cichu projekt ma ruszyć już w październiku.
Mobilny do bólu
Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, pomysł na biznes jest następujący:
— Introbank zostanie podpięty pod Noble Bank i będzie działać na podobnych zasadach jak Dom Bank przy Getin Banku: na prawach oddziału — podaje nasze źródło.
Tyle podobieństw. Różnic jest więcej. Przede wszystkim Introbank nie nastawia się na budowę sieci oddziałów. W całym kraju chce postawić kilka regionalnych centrów biznesowych. I to wszystko. Żeby jednak nie było wątpliwości: nie będzie wirtualnym bankiem, choć do rozbudowy platformy internetowej oraz call center przywiązuje bardzo dużą wagę.
— Introbank będzie po prostu bankiem mobilnym. W ścisłym tego słowa znaczeniu. Biznes chce prowadzić za pośrednictwem sieci mobilnych doradców finansowych — opowiada nasz informator.
Każdy z nich, wyposażony w laptop, skaner, drukarkę i dostęp do internetu, będzie mógł na miejscu u klienta załatwić wszystkie formalności, które zwykle wymagają wizyty w oddziale banku.
Małe i średnie
Kierownictwo nowego banku zostało już skompletowane. Z naszych informacji wynika, że szefem projektu został jeden z menedżerów Getin Holding. Obecnie trwa rekrutacja pracowników, którzy wsiądą w samochody z logo Introbanku i ruszą w Polskę szukać klientów. Do końca roku zatrudnienie ma znaleźć około 200 doradców. Kolejnych 70 zajmie się tworzeniem backoffice’u.
Introbank celuje w segment mniejszych firm o rocznych obrotach rzędu kilkudziesięciu milionów złotych. Liczy przy tym na synergie, jakie daje działalność w grupie Noble Banku, która zarządza portfelami zamożnych klientów. Część z nich prowadzi własne biznesy i pewnie będzie chciała konta firmowe trzymać w tym samym banku, co prywatne pieniądze.
— Z takim pomysłem występowali sami klienci private bankingu — zaklina się nasz informator.
Kolejna grupa docelowa klientów to młodzi, wyedukowani, obyci z bankowością internetową przedsiębiorcy. Na rynku powoli dochodzi już do pokoleniowej zmiany. Założone w latach 90. dobrze prosperujące firmy przejmują po rodzicach dzieci, przyzwyczajone do zdalnego kontaktu z bankiem. A to ma im zapewnić Introbank, oferując bankowość na telefon.
Kolejny klient, którego grupa Leszka Czarneckiego ma na oku, to samorządy. Introbank chce zająć się obsługą rachunków miast i gmin i prowadzić dla nich lokaty.
Po kosztach
Nie udało nam się ustalić, ile Getin wyda na nowy projekt, ale z całą pewnością będzie to ułamek budżetów Aliora czy BWE. Pierwszy z banków na podbój polskiego rynku zarezerwował 400 mln EUR (1,26 mld zł). BWE chce przeznaczyć 200 mln zł. Introbankowi odpada najkosztowniejsza część związana z tego typu inwestycją, czyli budowa sieci oddziałów, zatem zaangażowanie kapitałowe grupy Noble Banku nie będzie duże.
Rynek z perspektywami
Na początku lipca tego roku firma doradcza Deloitte oraz Związek Banków Polskich opublikowały raport na temat perspektyw rozwoju bankowości dla przedsiębiorstw. Wniosek? Przyszłość przed usługami bankowymi dla małych i średnich firm rysuje się w pastelowych kolorach.
„Zarówno liczba podmiotów, jak i dynamika ich powstawania, to ogromny potencjał przychodowy dla sektora bankowego” — czytamy w raporcie.
W Polsce zarejestrowanych jest ponad 3 mln firm, z czego 95 proc. to mikrofirmy. 4 proc. to firmy małe i średnie. Przewidywany jest szybki wzrost zapotrzebowania na kredyty w tej grupie przedsiębiorstw. Obecnie udział kredytów zaciąganych przez małe i średnie firmy wynosi tylko 17 proc. PKB, podczas gdy w krajach strefy euro odsetek ten wynosi aż 50 proc.
Autorzy raportu też zapytali przedsiębiorców, czego oczekują od banków. Najważniejsze są wysokość opłat i możliwość skorzystania z pomocy indywidualnego doradcy, który zna przedsiębiorcę i może mu pomóc w doborze produktów. Ale uwaga! Ważnym argumentem decydującym o wyborze banku przez małe i średnie firmy jest wciąż duża liczba oddziałów o dogodnej lokalizacji.
Przedsiębiorcy
nie będą petentami
dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek
ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan
Przedsiębiorcy, zwłaszcza ci mniejsi, mają mało czasu, ponieważ większością spraw muszą zajmować się sami. W większych firmach sprawy finansowe prowadzi specjalnie do tego wyznaczona osoba. W małych wszystko spoczywa na barkach właściciela. Dlatego pomysł z bankowością mobilną w ich przypadku jest świetnym rozwiązaniem. Zresztą nie tylko dlatego, że doradca jest dostępny na telefon. Ważne jest i to, że spotkanie odbywa się na własnym gruncie. Klient nie jest petentem jak w banku, czekającym w kolejce na wyznaczony termin, lecz sam ustala, kiedy się spotkać z agentem i jak dużo czasu może poświęcić na rozmowę. Także bank z takiej bezpośredniej relacji może czerpać dodatkowe korzyści: może poznać klienta i zdobyć jego zaufanie.
Jak wykuwało się bankowe imperium
Jak Leszek Czarnecki dodawał kolejne instytucje do portfela
Getin Holding kupuje od Banku Przemysłowo-Handlowego PBK większościowy pakiet udziałów w Górnośląskim Banku Gospodarczym.
Sierpień 2004 r.
GBG zmienia nazwę na Getin Bank, do którego popularności przyczyniły się emitowane od ubiegłego roku reklamy z Piotrem Fronczewskim i psem Fąflem.
Powstaje Dom Bank, specjalizujący się w kredytach hipotecznych oddział Getin Banku. Później wypłynie na niekonwencjonalnych reklamach.
Grudzień 2006 r.
Getin kupuje Wschodni Bank Cukrownictwa. Oddziały włącza do sieci Getin Banku, a licencję wykorzystuje do stworzenia Noble Banku, zajmującego się bankowością prywatną.
Grudzień 2006 r.
Getin przejmuje większościowy pakiet w ukraińskim Prikarpattya Banku (od jesieni ubiegłego roku Plus Bank).
Grudzień 2007 r.
Getin kupuje dwie trzecie udziałów w Sombel Banku na Białorusi.
Październik 2008
Ruszy Introbank — bankowy oddział dla małych i średnich przedsiębiorców.
Eugeniusz
Twaróg