Czarnecki wie, kiedy sprzedać

Andrzej Stec
opublikowano: 2007-12-18 07:25

Informacja o sprzedaży pakietu kontrolnego akcji Getin Banku przez Leszka Czarneckiego, choć nieoficjalna, zelektryzowała krajową finansjerę. Media w weekend i w poniedziałek podały, że potencjalny kupujący to La Caixa, trzeci co do wielkości bank w Hiszpanii. W skład grupy Getinu wchodzi szybko rozwijający się Getin Bank, bank dla zamożniejszych Noble Bank, ubezpieczeniowa Europa czy pośrednik finansowy Open Finance.

Wartość ewentualnej transakcji to, bagatela, 6-8 mld zł. Jeśli dojdzie do jej zawarcia, będzie to największe przejęcie nad Wisłą co najmniej ostatnich lat. Dla porównania, amerykański GE Money zapłaci włoskiemu Unicredit za mini-BPH „zaledwie” 2,3 mld zł.

Decyzja Czarneckiego, choć zaskakująca , nie dziwi wielu analityków. Powód? Polskie banki najlepsze czasy mają już za sobą. Trudno o dynamiczniejszy wzrost ich wartości niż w ostatnich pięciu latach. Potwierdzają to sami szefowie polskich instytucji. „Ten rok, jeśli chodzi o wyniki, znów był rewelacyjny. Następny będzie już znacznie trudniejszy” — mówią na świątecznych spotkaniach z dziennikarzami. Podpierają się argumentami, z którymi trudno się nie zgodzić.

Przede wszystkim — krajowym bankom spadają marże. To skutek silnej konkurencji. Bankowcy walczą o portfele Polaków, zwłaszcza nowych klientów, wabiąc ich coraz lepiej oprocentowanymi lokatami. Zdarza się nawet, że odsetki przewyższają koszt zaciągnięcia pożyczek na rynku międzybankowym (niestety, dotyczy to tylko krótkoterminowych lokat). Spadają też przychody z różnego typu opłat i prowizji. I lepiej raczej nie będzie, bo powoli dobiega końca największy od lat przepływ oszczędności w systemie bankowym. Od pięciu lat Polacy, zniechęceni niskimi odsetkami, masowo likwidowali lokaty i wpłacali pieniądze do zarabiających krocie funduszy inwestycyjnych. Chodzi o dziesiątki miliardów złotych i setki milionów złotych zysków z opłat. Chociaż klienci zarabiają i oszczędzają coraz więcej, dotychczasowa prosperity w funduszach należy już raczej do historii. Moda na fundusze ma też drugie dno. Szybko zanika nadpłynność krajowego systemu bankowego. Popularny wskaźnik kredyty/depozyty pierwszy raz od lat zbliżył się do 100 proc. Na domiar złego bankom nie pomaga szalejący kryzys na światowym rynku finansowym, który podraża koszty zaciąganych tam kredytów.

Dochodzi jeszcze wolniejszy wzrost kredytów detalicznych, a zwłaszcza zadyszka rynku kredytów hipotecznych. Galopujące ceny nieruchomości doszły do punktu krytycznego, przy którym Polaków nie stać już na kredyt. Zdolności kredytowej nie poprawią w jednej chwili rosnące pensje. Akcje kredytowe hamuje też wspomniany wysoki wskaźnik kredyty/depozyty. I jeszcze jedno. Na wynikach banków niekorzystnie odbijają się rosnąca presja płacowa pracowników oraz zwiększające się stopy procentowe, które ciągną w dół wycenę papierów skarbowych.

Niekorzystne tendencje w polskiej bankowości potwierdzają analitycy. „Szczęśliwy okres dla banków zbliża się ku końcowi” — napisali w najnowszym raporcie analitycy DM BZ WBK. Zauważyli, że wzrost zysków banków spowalnia do najniższego poziomu od 2003 r. i obniżyli długoterminową rekomendację dla sektora z „przeważaj” do „niedoważaj”. Pojawiające się ryzyko dostrzegli też specjaliści z państwowego DM PKO BP. Są oni jednak nieco większymi optymistami. „Mimo przejściowego spowolnienia sprzedaży, tak długo, jak gospodarka będzie szybko rosnąć, tak długo banki będą zwiększać zyski w dwucyfrowym tempie” — czytamy w ich październikowym raporcie. Złudzeń nie pozostawiają natomiast pracownicy banków. Ich nastroje co miesiąc sprawdza Instytut Pentor. W listopadzie liczony przez niego wskaźnik Pengab spada już kolejny miesiąc, tym razem do najniższego poziomu od kwietnia 2005 r.

Zmiana nastawienia do banków nie pozostanie bez wpływu na krajowe indeksy. Od dwóch lat to właśnie banki uchodziły za lokomotywy GPW. Są licznie reprezentowane na parkiecie i mają znaczący wpływ na główne indeksy. W tym roku subindeks-Banki wzrósł o 13 proc. Dla porównania — WIG o 10 proc. W przyszłym roku o takie wzrosty może być już trudno. Zwłaszcza że o pieniądze inwestorów ma rywalizować debiutujący BGŻ i polski rząd prywatyzujący PKO BP. „Spodziewamy się zachowania banków słabszego o 5-10 proc. od WIG-u. Najlepszą inwestycją z branży wydają się papiery państwowego PKO BP” — prognozują eksperci DM WBK. W opinii DM PKO BP największy potencjał wzrostu miały niedawno akcje Noble Banku, Handlowego i ING BSK.

Andrzej Stec, [email protected]