Czarny piątek zaowocował czerwoną niedzielą

opublikowano: 26-11-2017, 22:00

Na podstawie ustawy można w niedziele i święta handlować prawie… wszędzie poza wielkimi galeriami i marketami.

W USA promocyjny czarny piątek przyklejony jest do czwartkowego Święta Dziękczynienia. Ta handlowa inicjatywa objawiła się pół wieku temu, w epoce ręcznych zapisów w księgach — czarnym długopisem odnotowywano zyski, a czerwonym straty. Podejmowane przez wielkie sieci nachalne próby przeszczepienia obcej tradycji do Polski to absurd. W tym roku jednak czarny piątek 24 listopada na pewno zapisze się w ich kronikach, albowiem Sejm tegoż dnia uchwalił ustawę o ograniczeniu handluw niedziele i święta oraz w niektóre inne dni (Wigilię i Wielką Sobotę). W życie wejdzie nie od 1 stycznia 2018 r., lecz od 1 marca. W Dzienniku Ustaw ukaże się w grudniu, zatem vacatio legis wyniesie mniej niż kwartał.

Zobacz więcej

Fot. Forum

Czerwień w tytule komentarza ma zatem symbolikę podwójną. Dla właścicieli wielkich galerii, hiper- i supermarketów oznacza nie tyle księgowanie niedzielnych strat, ile brak księgowania zysków. Związkowcy oraz episkopat natomiast uważają ustawę za praktyczny zwrot Polski ku wartościom chrześcijańskim i rodzinnym. Notabene w wielkomiejskich osiedlach zjawiskiem powszechnym jest wędrowanie do galerii handlowych prosto po kościele, za jednym niedzielnym wyjściem z domu.

Podczas obróbki fatalnego projektu związkowego śledziłem ewolucję szczegółów ustawy.

Długie procedowanie miało zaletę — kolejne podmioty i branże wychwytywały absurdy, część uwag zostało uwzględnionych, dlatego tak rozrosła się lista wyłączeń z zakazu. Ciekawe co na to Komisja Europejska (KE), ponieważ na podstawie uchwalonej wersji można w niedziele i święta handlować prawie… wszędzie poza wielkimi galeriami i marketami. Po zastrzeżeniach MSZ skreślony został zakaz handlu internetowego, dzięki czemu ustawa ponoć już nie wymaga notyfikacji w Brukseli — ale tak uważa rząd PiS, a nie KE. Osobiście pozostaję zdumiony, czemu tak bogobojni autorzy nie uszanowali Stolicy Apostolskiej i zamiast ustalonej w konkordacie z 1993 r. pisowni „Wielkanocy” użyli w ustawie prywatnego widzimisię „Wielkiej Nocy”. A z najgłupszych przepisów szczegółowych moim faworytem jest wprowadzony przez PiS rzutem na taśmę zapis, że na dworcach kolejowych, autobusowych i wodnych niedzielny handel jest dozwolony — ale tylko „w zakresie związanym z bezpośrednią obsługą podróżnych”. Nie ma żadnego kryterium bezpośredniości/pośredniości. Taki dopisek bije głównie w nowoczesne wspólne obiekty dworcowo-handlowe, takie jak np. galerie w Krakowie, Katowicach czy Sopocie. Ale nawet w korytarzach warszawskiego Dworca Centralnego można sobie wyobrazić patrole Solidarności, które będą weryfikować sklepiki i niektóre piętnować malowaniem farbą czerwonych krzyżyków zakazu. I jeszcze jedna ciekawostka. Za okres pracy niedzielnej uznane są godziny nie od 0 do 24, lecz od 6 rano do 6 w poniedziałek. Zatem najprostszym biznesowym odwetem wielkich obiektów będzie uruchomienie handlu w nocy z soboty na niedzielę do godziny 5.59. Narodzi się nowa świecka tradycja niby nocnego, ale już niedzielnego buszowania po galeriach. Czy związkowcom z Solidarności na pewno o to chodziło?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Czarny piątek zaowocował czerwoną niedzielą