CZAS FUZJI BANKÓW DOPIERO NADEJDZIE

Pawe· Zielewski
opublikowano: 1999-12-10 00:00

CZAS FUZJI BANKÓW DOPIERO NADEJDZIE

Analitycy narzekają na jakość dotychczasowych konsolidacji na rynku finansowym

ANIMATORZY: (Od lewej) Maria Wiśniewska (Pekao SA), Andrzej Podsiadło (Powszechny Bank Kredytowy), Bogusław Kott (BIG Bank Gdański), Wojciech Kostrzewa (BRE Bank) i Stanisław Pacuk (Kredyt Bank) uważani są zgodnie za animatorów i pionierów procesów konsolidacyjnych w polskiej bankowości. Analitycy sprzeczają się jednak, czy wszystkie fuzje i przejęcia, w których prezesi grali główne role, zostały rzeczywiście przeprowadzone zgodnie ze światowymi standardami. fot. ARC

Niepewny jest los fuzji Banku Handlowego i BRE Banku. Nigdy jeszcze połączenie dwóch instytucji finansowych na polskim rynku nie sprowokowało takich emocji. I nie są to emocje wynikające z negatywnej oceny przeprowadzania łączenia. Jakość prac nad stworzeniem nowego Banku Handlowego była o wiele wyższa niż przy okazji fuzji i przejęć, jakich środowisko bankowe było dotychczas świadkiem.

Dotychczasowe doświadczenia konsolidacyjne polskiego sektora bankowego w niewielkim stopniu przypominają „fuzjomanię”, której tzw. piątą falę przeżywają zaawansowane rynki finansowe.

W opinii analityków, do tej pory do Polski bardziej pasuje określenie „czas przejęć” niż „czas fuzji”. Nawet jeśli wspominać o łączeniach banków określanych jako „czyste fuzje”.

— Fakt — konsolidacja sektora jest nieunikniona. Dobrze się dzieje, że ma miejsce. Gorzej, że każde tego typu działanie niesie za sobą pewne odium niesmaku. Zupełnie, jakby bankowcy nie znali zasad łączenia transparentnego — czyli jawnego, za którym idzie pełna informacja o przyczynach, przebiegu, skutkach tak finansowych, jak i osobowych — tłumaczy jeden z analityków.

Lista grzechów

Abstrahując od problemów, jakie napotykała od początku próba połączenia Banku Handlowego z BRE Bankiem — jakość przeprowadzania fuzji obu instytucji powinna, zdaniem większości obserwatorów, stanowić przykład modelowego łączenia banków. Przede wszystkim biorąc pod uwagę jakość informacji dostarczanych najbardziej zainteresowanym efektami konsolidacji — pracownikom banków.

— Gdy BRE Bank przejmował Polski Bank Rozwoju, bardzo długo nie było wiadomo, ilu pracowników straci pracę, jakie będą osłony socjalne dla zwalnianych, jakie poszczególnym osobom reprezentującym średni i niższy szczebel menedżerki zostaną zaproponowane warunki pracy w nowej instytucji. To rodziło konflikty — dodaje analityk.

O podobne grzechy oskarżany jest Kredyt Bank (przejmujący Polski Bank Inwestycyjny), Pekao SA (łączące cztery banki Grupy Pekao), BIG (przejmujący Bank Gdański).

Analitycy dotychczasowe fuzje w sektorze bankowym oceniają niejednoznacznie. Nadal za jedną z najbardziej spektakularnych uważane jest połączenie Kredyt Banku z Polskim Bankiem Inwestycyjnym.

— Kredyt Bank zrobił wówczas krok milowy. Natychmiast nabrał wartości. Tak naprawdę na giełdzie pojawił się PBI, tyle że pod szyldem przewodnim KB — uważa Sławomir Gajewski, doradca inwestycyjny Credit Swisse Asset Management.

Jeden z analityków podkreśla, że połączenie nastąpiło szybko i miało odzwierciedlenie we wzroście kursu akcji.

Na rynku bez euforii

Większego znaczenia dla kursu akcji nie miała fuzja ówczesnego Banku Rozwoju Eksportu z PBR- -em. Analitycy oceniają ją jako neutralną ze względu na niewielką jej skalę.

Zupełnie inaczej było natomiast z BIG i Bankiem Gdańskim.

— BIG dostał od Banku Gdańskiego olbrzymią bazę depozytową, nie skonsumowaną w kredytach. Nastąpił duży wzrost wartości banku -— uważa Sławomir Gajewski.

Potrzeba czasu

Zaznacza jednak, że procesy połączeniowe są zwykle długotrwałe i musi minąć przynajmniej rok zanim banki staną się jednością. Uważa też, że na giełdzie ruchy w kursach zaczynają się na etapie rozmów o połączeniu. Po fuzji zwykle następuje korekta. Czy szybko akcje pójdą w górę, w dużej mierze zależy od umiejętności zarządu przekonania akcjonariuszy co do koncepcji rozwoju. Tak jest też w przypadku Pekao SA.

— Za blisko dwa lata będzie widoczny pozytywny efekt połączenia Pekao SA z bankami grupy. Fuzja umożliwia redukcję kosztów, wzrost wartości banku, ale na początku jest zawsze kosztochłonna — uważa jeden z obserwatorów.

— Dopiero w dłuższym terminie działania Pekao SA przełożą się na wzrost wartości jego akcji — sądzi natomiast Sławomir Gajewski.