Czas na dyskusję o WOH

ALEKSANDER WALCZAK, prezes spółki Dekada Realty [red. AGO]
opublikowano: 10-02-2015, 00:00

KOMENTARZ Od 2003 r. w Ustawie o Zagospodarowaniu Przestrzennym istnieje zapis o tzw. WOH (wielkopowierzchniowych obiektach handlowych)

Wymaga on, by każda inwestycja o powierzchni powyżej 2 tys. mkw. uzyskała stosowny zapis w Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego. Uchwalają go raz na kilka lat lokalne władze samorządowe. W wielu przypadkach samorządy podejmują decyzje o takich inwestycjach nie na podstawie realnego zapotrzebowania mieszkańców czy ich potencjału zakupowego, lecz pod wpływem lokalnych polityków rzekomo broniących interesów miejscowych przedsiębiorców.

Dobrze przemyślane inwestycje handlowe są jednak dla takich przedsiębiorców korzystne, a ich blokowanie wpływa negatywnie na rozwój miast. To paradoks, że 1 mkw. powierzchni handlowej mniej lub więcej decyduje o tym, czy inwestycja powstanie na podstawie już istniejącego planu zagospodarowania przestrzennego bądź tzw. decyzji WZ, czy też proces biurokratyczny znacznie się wydłuży. Warto zwrócić uwagę na największe miasta Polski — praktycznie każde już ma duży obiekt handlowy (łączący funkcje rozrywkową, usługową i gastronomiczną) w ścisłym centrum, dzięki czemu te miejsca żyją i są licznie odwiedzane. Ta tendencja zaczynabyć coraz popularniejsza również w mniejszych miejscowościach. Tam, gdzie centra handlowe powstały na obrzeżach miast, widoczne jest przesunięcie aktywności handlowej z historycznego centrum na przedmieścia i wymieranie głównych ulic handlowych i śródmiejskich rynków.

W wielu przypadkach władze lokalne już wiedzą, że nowoczesny obiekt handlowy w centrum miasta to szansa na przyciągnięcie do śródmieścia nowych klientów, ożywienie historycznego centrum i stworzenie miejsc pracy. Struktura rynku pracy zmienia się bardzo szybko — z ubiegłorocznych analiz NBP wynika, że ponad 60 proc. pracujących Polaków jest zatrudnionych w sektorze usług i handlu, co więcej, współczynnik ten systematycznie wzrasta od końca lat 90. W krajach UE średni odsetek zatrudnionych w tym sektorze to niemal 70 proc. Liczby mówią same za siebie. Tym bardziej lokalnym władzom powinno zależeć, by przyciągnąć nowych inwestorów z branży handlu i usług, zwłaszcza że oznacza to również zyski dla miejskiego budżetu, m.in. w postaci podatków od nieruchomości czy od zatrudnionych pracowników. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ALEKSANDER WALCZAK, prezes spółki Dekada Realty [red. AGO]

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu