W tym roku do handlowej sieci dołączył prywatny przedsiębiorca z Nowego Targu. Trwają negocjacje z kolejnymi.
E. Leclerc, francuska sieć handlowa, w obliczu rosnącej konkurencji zdecydowała się rozwijać sieć także poprzez franchising.
— Poza budową sklepów będziemy zapraszać do naszej sieci przedsiębiorców, dysponujących własnymi obiektami. Dzięki temu w tym roku przybyła nam placówka w Nowym Targu. Obecnie negocjujemy warunki wejścia do sieci z kilkoma kolejnymi firmami — mówi Krzysztof Gajewski, dyrektor marketingu E. Leclerc Polska.
Według niego, współpraca jest korzystna dla obu stron.
— Przedsiębiorca — posługując się naszym logo, łatwiej może np. otrzymać kredyt, a my szybciej się rozwijamy. Większa sieć to także lepsze warunki zakupów — dodaje dyrektor Gajewski.
Leclerc ma w Polsce 11 hipermarketów i dwa supermarkety oraz centrum logistyczne w Błoniu. Poza uruchomionym w marcu obiektem w Nowym Targu, firma w listopadzie otwiera własne obiekty w Tychach i Elblągu.
— Na jesieni rozpoczynamy budowę dwóch sklepów na Śląsku. Otwarcie planujemy w 2005 r. — informuje Krzysztof Gajewski.
Francuzi powoli rozwijają także sieć stacji paliw. Obecnie działają trzy, a w budowie są kolejne dwie.
— Leclerc pojawił się w Polsce jako jeden z pierwszych. Nie prowadził jednak wystarczająco prężnej polityki, by dotrzymać kroku konkurencji. Franchising to dobry pomysł na rozwój — twierdzi Piotr Kaszyński, partner w firmie Cushman & Wakefield Healey & Baker.
W tym roku Leclerc zamierzał zainwestować w Polsce 120 mln zł. Na razie wszystko idzie zgodnie z planem, choć niewiele brakowało, by ze względu na wysokie ceny stali znacznie przekroczono budżet.
— Poszukaliśmy oszczędności gdzie indziej — komentuje enigmatycznie Krzysztof Gajewski.