Czas na wyższe standardy i specjalizację

Mirosław Konkel
opublikowano: 23-09-2010, 00:00

Technologie IT, środki unijne i globalizacja to czynniki stymulujące rozwój polskiej branży targowej.

Rozmowa z Tomaszem Kobierskim, wiceprezesem Międzynarodowych Targów Poznańskich

Technologie IT, środki unijne i globalizacja to czynniki stymulujące rozwój polskiej branży targowej.

"Puls Biznesu": Co zmieniło się na rodzimym rynku targowym w ostatnich latach? Jakie trendy zaznaczyły się najbardziej?

Tomasz Kobierski, wiceprezes Międzynarodowych Targów Poznańskich:

Nasza branża dynamicznie się zmienia. A wiodące tendencje są dwie. Pierwsza to profesjonalizacja, druga — wyższe standardy obsługi gości imprez wystawienniczych.

Przez profesjonalizację należy rozumieć przejście od szerokiej tematyki do wąskich specjalizacji i koncentracja na ściśle wyodrębnionych grupach docelowych. Przykładem są poznańskie targi POLAGRA. Z jednej wielkiej imprezy wyodrębniło się pięć mniejszych, dotyczących wyrobów spożywczych, technologii spożywczych, gastronomii, ogrodnictwa i maszyn rolniczych.

Co do wyższych standardów obsługi — temu celowi służą na przykład nowoczesne rozwiązania ułatwiające bezpośrednią opiekę nad zwiedzającymi targi. Komfort gości poznańskich targów tworzymy dzięki najnowocześniejszemu i najlepiej zdefiniowanemu pod kątem potrzeb systemowi informatycznemu obsługi zwiedzających. Do tego dodajmy odpowiednio zaaranżowane i dobrze wyposażone hole wejściowe oraz nowoczesne rozwiązania architektoniczne, jak np. meeting places — czyli przestrzenie, w których uczestnicy mogą się spotkać z partnerami biznesowymi.

Istniało ryzyko, że technologie informatyczne sprawią, iż osobisty udział w targach okaże się zbędny. Tymczasem…

Około 2000 roku nastąpiło chwilowe zachłyśnięcie się rynku internetem. Szybko jednak okazało się, że nic nie zastąpi kontaktów bezpośrednich. Że biznes, zawieranie transakcji handlowych to bardziej sprawa emocji niż technologii, a to wymaga spotkania twarzą w twarz. Targi jednak korzystają z Internetu — nowoczesne rozwiązania IT mogą usprawnić komunikację i pomóc w budowaniu relacji pomiędzy organizatorem targów a klientem. Już ponad 50 procent klientów czerpie informacje o targach ze stron internetowych. Wchodząc na nasze strony internetowe poszczególnych targów można umówić spotkanie z kontrahentem na wiele miesięcy przed taką imprezą. Co więcej, wokół targów, na przykład motoryzacyjnych czy gier komputerowych, budujemy grupy społeczności zgodnie z tendencjami mediów społecznościowych. Zatem przedstawiciele danej branży mogą mieć z sobą kontakt na okrągło, a nie tylko przez kilka dni w roku.

Jak na rozwój polskiego rynku targowego wpływa globalizacja?

Na Międzynarodowych Targach Poznańskich ponad 25 procent wystawców to firmy zagraniczne. W Kielcach i Warszawie ten odsetek jest również duży. To cieszy. Mniej optymistyczne jest natomiast to, że na razie żadne targi w Polsce nie mają jeszcze wymiaru światowego. Targi w Polsce skupiają bowiem w głównej mierze kontrahentów z rynku Unii Europejskiej. Jeśli więc dana firma chce wejść szeroko na rynek, dajmy na to, Chin czy Ameryki Łacińskiej, musi uczestniczyć w tamtejszym imprezach wystawienniczych.

Z drugiej strony, kraj nasz jest targowym liderem w Unii Europejskiej, jeśli chodzi o niektóre sektory gospodarki. Należą do nich: przemysł spożywczy, meblarski, obróbki drewna. maszyn rolniczych czy technologii motoryzacyjnych.

Być może przepaść dzielącą nas od UE pomogą zasypać środki unijne.

Większość pieniędzy, przeznaczonych na rozwój potencjału wystawienniczego, pochodzi z programu Rozwój Polski Wschodniej. Korzystają z nich ośrodki kielecki i lubelski. Natomiast firmy targowe z zachodniej części kraju budują hale i systemy IT ze środków własnych.

Dlaczego Bruksela jednym pomaga, a drugim nie? Jest to podyktowane chęcią wyrównywania szans rozwojowych. Jak wiadomo, tak zwana Ściana Wschodnia jest w znacznie gorszej sytuacji gospodarczej niż Pomorze, Śląsk, Wielkopolska czy Mazowsze. Dlatego potrzebuje dużo większego wsparcia.

Rozwój targów leży na sercu nie tylko Unii, ale także władzom lokalnym.

Rzeczywiście. Samorządy, będące zresztą czołowymi akcjonariuszami firm targowych, postrzegają te imprezy jako ważny czynnik miasto- i regionotwórczy. Nie chodzi tylko o to, że goście biznesowi pozwalają zarobić zarówno organizatorom tych spotkań, jak i restauratorom, hotelarzom czy portom lotniczym. Targi służą przede wszystkim promocji regionu i turystyki. Są też szansą dla lokalnych firm, które mogą się zaprezentować na ogólnopolskim czy wręcz międzynarodowym forum. No i nawiązać cenne relacje biznesowe. To dlatego włodarze miast czy województw nagradzają młodych, najbardziej dynamicznych przedsiębiorców właśnie udziałe

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu