Czy to już po zwyżce, czy to dopiero początek dłuższego trendu? Warto zauważyć, że ostatnie sesje charakteryzowały się wysokimi obrotami. Można to wiązać po części ze zwiększoną aktywnością inwestorów zagranicznych, którzy przez ostatnie lata raczej omijali polski rynek akcji. Powyborcza, euforyczna reakcja inwestorów pomogła wywindować dwunastomiesięczną, dolarową stopę zwrotu z polskich akcji na pierwszą pozycję globalnego rankingu indeksów MSCI. Warto przypomnieć, że jeszcze rok temu rodzime akcje były w samej końcówce zestawienia stóp zwrotu.
W ostatnich dniach mocno rosły notowania spółek z udziałem skarbu państwa, co może być wskazówką, które akcje będą zachowywać się relatywnie lepiej w najbliższych tygodniach. Zdecydowana większość tych firm wyceniana jest wciąż z dużym dyskontem do porównywalnych podmiotów zagranicznych. Bank inwestycyjny Morgan Stanley w powyborczy poniedziałek zarekomendował zwiększenie wagi polskich akcji w portfelu. Stratedzy zwrócili uwagę dokładnie na to, na co wskazywaliśmy już od dawna, czyli na niskie wyceny krajowych blue chipów na tle indeksu rynków wschodzących. Mediana (wartość środkowa) wskaźnika cena/zysk dla wszystkich notowanych spółek ciągle znajduje się poniżej dziesięciu. W warunkach nie kryzysowych taki poziom wycen należy obiektywnie uznać za stosunkowo niski. Dodatkowo okres listopada-grudnia to z reguły sezonowo dobry czas dla krajowego rynku akcji.
Reasumując, istnieje ryzyko, że po błyskawicznym skoku od dna korekty spadkowej w okolicę szczytu hossy, WIG złapie krótką zadyszkę. W średnim terminie poprawa postrzegania polskich akcji przez zagranicznych inwestorów - czego oznaki już widać - może zaowocować dalszym, stopniowym zmniejszaniem różnicy w wycenach.
