Czekając na nowe impulsy

Marek Rogalski
opublikowano: 2012-07-25 00:00

CO MYŚLI RYNEK

O greckich i hiszpańskich problemach „teoretycznie” już wiadomo od dawna, chociaż inwestorzy każdego dnia starają się doszukiwać w nich wytłumaczeń dla tez o konieczności dalszego spadku wspólnej waluty. To dosyć utrudnia próby postawienia przeciwnej tezy.

Wypowiedzi niemieckich polityków z chadeckiej CSU i liberalnej FDP, które to partie współtworzą koalicję z CDU Angeli Merkel, że nie widzą możliwości akceptacji przez Bundestag kolejnej transzy pomocy dla Grecji (Alexander Dobrindt z CSU zaproponował nawet częściowe przejście na drachmę, aby cały proces opuszczenia Eurolandu był mniej bolesny), z całą pewnością nie poprawiają nastrojów. Wprawdzie przedstawiciele Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) odcięli się wczoraj od spekulacji niemieckiego tygodnika „Der Spiegel”, który sugerował wcześniej, że MFW nie ma już ochoty wspierać dalej Grecji, ponieważ (co się najprawdopodobniej okaże po rozpoczynającej się właśnie w Atenach kilkutygodniowej misji trójki) nie wypełniła ona większości zobowiązań, a większość europejskich polityków „dyplomatycznie” nadal wspiera Greków w ich działaniach, to w kuluarach mówi się dokładnie co innego.

Europejskim politykom wydaje się, że są w stanie poświęcić Grecję, ale tak naprawdę w imię czego? Obrony Hiszpanii i Włoch, które znów odgrywają tę samą „telenowelę”? Rentowności hiszpańskich 10-latek sięgnęły dzisiaj rekordowych w historii 7,59 proc., a w ślad za nimi, choć wolniej, idą papiery włoskie (6,44 proc.). Wczorajsza aukcja hiszpańskich 3- i 6-miesięcznych bonów pokazała, że kraj musi płacić coraz więcej za obsługę bieżącego zadłużenia (średnie rentowności ukształtowały się odpowiednio — 2,434 proc. i 3,691 proc. To wynik eskalacji obaw o kondycję hiszpańskich regionów, co może ostatecznie doprowadzić do spełnienia się sugerowanego kilka tygodni temu scenariusza — dużego bailoutu dla Hiszpanii, a nie tylko max. 100 mld EUR wsparcia dla banków, które zostało wstępnie zaakceptowane w czerwcu. Tym samym europejscy politycy stąpają po bardzo cienkiej linie — wykluczenie Grecji z dodatkowej pomocy może nasilić obawy, że z czasem (za kilkanaście miesięcy, a może szybciej?) podobnie stanie się z innymi krajami.

Niemniej na krótką metę temat grecki wydaje się zamknięty — dopóki misja trójki w Atenach nie zakończy prac i nie przedstawi ostatecznych wyników raportu — co powinno się zdarzyć we wrześniu, chociaż wstępne wnioski najpewniej będą znane wcześniej. Tak czy inaczej dość trafna jest w tym momencie wypowiedź austriackiej minister finansów, która przyznała, że temat grexitu i jego skutków nie był i nie będzie na razie dyskutowany. Czy to może stworzyć przestrzeń do potencjalnego odreagowania w najbliższych dniach? Tak, o ile nie napłyną kolejne negatywne spekulacje na temat Hiszpanii (dotyczące mega bailoutu) i nie wróci nieco uśpiony temat francuskiego ratingu. Zwłaszcza że atmosferę zaczyna podgrzewać Moody’s, który obniżył perspektywę dla Niemiec, Holandii i Luksemburga (co ma być wyrazem obaw związanych z koniecznością poniesienia dodatkowych kosztów na ratowanie strefy euro). Opublikowane wczoraj dane makroekonomiczne były mieszane. Na plus zasługuje odczyt z Chin, ale już nie wstępne odczyty ze strefy euro.

MAREK ROGALSKI

główny analityk DM BOŚ

Możesz zainteresować się również: