Czekamy na rozwój wydarzeń na rynku

Agnieszka Janas
opublikowano: 2006-04-11 00:00

Dominujący deweloperzy nie obawiają się utraty znaczenia. Wierzą w chłonność rynku oraz własne doświadczenie w zdobywaniu klientów.

Rafał Zdebski, dyrektor handlowy przedsiębiorstwa budowlanego Inpro w Gdańsku

Jako deweloper jesteśmy obecni w Trójmieście od 20 lat. Klienci nas znają, ponieważ przez ten czas oddaliśmy do użytku ponad 3 tys. mieszkań. W tej chwili realizujemy inwestycje o wartości około 350 mln zł. Znajdują się one na różnym etapie realizacji. Nie obawiamy się wejścia nowych graczy do segmentu mieszkań średniej i wyższej klasy, ponieważ już teraz mamy poważną konkurencję. Na rynku działa kilka poważnych spółek, np.: Hossa, Invest Komfort. Razem budujemy około 80 proc. mieszkań w tym standardzie. Dlatego trudno będzie komuś nowemu wejść na teren Trójmiasta. Co nie oznacza, że jest to niemożliwe. Jednak musi się on liczyć z tym, że znalezienie bardzo dobrych lokalizacji i zdobycie zaufania klientów nie będzie łatwe.

Andrzej Majcher, prezes Echo Investment

Polski rynek nieruchomości, szczególnie mieszkaniowych, jest ciągle bardzo chłonny. Popyt na mieszkania utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie, dotyczy to zarówno inwestycji mieszkaniowych, jak i apartamentowych. Mieszkania o ponadprzeciętnym standardzie budowane są w dużych miastach: Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu. Zmieniają się standardy, zwiększa się siła nabywcza mieszkańców dużych miast, pojawiają się inwestorzy zagraniczni zainteresowani takimi inwestycjami — te czynniki znacząco stymulują wzrost tego sektora rynku nieruchomości. Prognozy są bardzo optymistyczne, ale jest to rynek bardzo trudny. Czas i sukcesy lub porażki projektów realizowanych przez nową spółkę pokażą, czy jest ona odpowiednio przygotowana. Rynek deweloperski ma to do siebie, że o ile konkurencja firm może pojawić się np. podczas przetargu na dany teren, o tyle trudno mówić jednoznacznie o konkurencyjności konkretnych projektów. Inaczej wygląda rynek powierzchni handlowych — w nowoczesnych centrach większość najemców to firmy sieciowe. Polski rynek dewelo-perski jest na tyle duży, że pojawienie się jednej nowej firmy nie będzie miało większego wpływu na zmianę istniejącego układu sił.

Jarosław Szanajca, prezes Dom Development

W naszej branży jest jeszcze miejsce dla wielu podmiotów. Wszyscy stykamy się z tymi samymi problemami — brak terenów pod budowę, uciążliwe procedury administracyjne. Pirelli Pekao RE nie jest nowym podmiotem, ale rozwinięciem znakomitej firmy deweloperskiej, jaką jest (było) Pekao Development. Dlatego wróżę im świetną przyszłość na rynku — zwłaszcza mieszkaniowym, który ma przed sobą wielkie perspektywy.

Konkurencja na rynku nieruchomości w Warszawie nasila się z każdym miesiącem. Rzeczywiście, zupełnie nowym podmiotom trudno startować od zera na tak konkurencyjnym rynku. Silna pozycja na nim wymaga aktywności i dobrego planowania inwestycji. Podaż gruntów inwestycyjnych jest wobec braku planów zagospodarowania przestrzennego ograniczona, a trudno jest realizować szeroką ofertę mieszkaniową bez aktywnej polityki zakupu gruntów. Oczywiste jest, że tego typu inwestycje wymagają milionowych nakładów.

Dlatego przejęcie kontroli nad dobrze umocowanym na rynku podmiotem, jakim jest Pekao Development, uważam za bardzo trafne posunięcie grupy Pirelli. Przejęli oni istotny udział w rynku. Natomiast zmianę nazwy firmy uważam za błąd.

Zbigniew Okoński, wiceprezes Prokom Investments

Wejście Pirelli na rynek nastąpiło na drodze wykupu udziałów większościowych w budującej na rynku warszawskim spółce deweloperskiej Pekao Development. Sądzę, że to pozwoli jej zwiększyć wolumen sprzedaży i nada jej rozwojowi szybsze tempo. Plusem wejścia tak dużego gracza przez wykup udziałów jest to, że nowa spółka będzie działała, bazując na doświadczeniach Pekao Development, co nie niesie zagrożenia zepsucia rynku np. poprzez działania na niekorzyść klientów czy firm wykonawczych. Nie obawiamy się konkurencji. Na razie Pirelli Pekao RE zapowiada nowe inwestycje w stolicy rzędu 1,9 tys. mieszkań. Biorąc pod uwagę fakt, że w 2005 r. wybudowano w Warszawie 15,5 tys. lokali, nie jest to liczba, która wstrząsnęłaby obecnym układem sił, jeśli chodzi o konkurencję Prokom Investment i nowego podmiotu.