Czerwona Torebka nie nęci funduszy

Jagoda Fryc
opublikowano: 2012-11-28 00:00

Zarządzający TFI nie są zainteresowani akcjami Czerwonej Torebki. Ich zdaniem, cena jest za wysoka, a biznes – choć ciekawy – zbyt kapitałochłonny

Zapisy na akcje Czerwonej Torebki, spółki zajmującej się budową małych pasaży handlowych, ruszają 3 grudnia. Firma liczy na 280 mln zł, a większość tej sumy mają wyłożyć inwestorzy instytucjonalni, w tym TFI. Zarządzający, z którymi rozmawiał „PB”, mówią, że firma ma ciekawą koncepcję biznesową, ale obraz psuje to, że potrzeba ogromnych nakładów finansowych na jej realizację, a okres zwrotu inwestycji jest zbyt długi. Dlatego oferta powinna być skierowana raczej do funduszy private equity, a nie inwestorów z GPW — radzą zarządzający. Twierdzą też, że cena, po jakiej Czerwona Torebka chce sprzedać akcje (maksymalna jest równa 17,2 zł) ,jest wygórowana.

Zdaniem specjalistów z TFI, wskaźnik cena do wartości księgowej powinien być zbliżony do tego, z jakim notowane są akcje deweloperów (spółka w długim terminie ma czerpać zysk z najmu powierzchni), czyli 0,5-0,7. Oznacza to, że zarządzający byliby gotowi zapłacić za walory Czerwonej Torebki 5,36-7,51 zł za sztukę.

— Rynek sprzedaży detalicznej przechodzi rewolucję i coraz większe znaczenie będą miały sklepy typu convenience [czyli takie jak np. Żabka — red.]. Projekt Czerwonej Torebki wpisuje się w ten trend i ma duże szanse odnieść sukces, tym bardziej że kierowany jest przez osoby z odpowiednim know-how. Niestety, będzie to biznes kapitałochłonny i wydaje mi się, że idealnym partnerem finansowym jest w tym wypadku fundusz nieruchomości lub private equity — mówi Wojciech Zych, zarządzający funduszami Quercus TFI.

Podobnego zdania jest Łukasz Hejak z Investors TFI, który uważa, że pomysł biznesowy jest ciekawy, ale znajduje się we wczesnej fazie rozwoju, a potrzeby inwestycyjne są znaczne w odniesieniu do wyceny.

— To projekt o podwyższonym ryzyku inwestycyjnym. Uważamy, że oferta ma szansę powodzenia, tylko jeśli cena emisyjna będzie uwzględniała dyskonto wobec podobnych firm notowanych na GPW — mówi Łukasz Hejak, zarządzający z Investors TFI.

Czerwona Torebka została stworzona z myślą o rozwoju i konsolidacji małopowierzchniowego handlu detalicznego i branży usługowej. Adam Woźny, zarządzający funduszami Skarbiec TFI, zwraca jednak uwagę, że poziom konsumpcji jest zmienny, a w najbliższym czasie trudno spodziewać się radykalnego zwiększania wydatków przez gospodarstwa domowe. Patrząc na strukturę sklepów w Polsce (według danych GUS), udział lokali o powierzchni poniżej 100 mkw. spada, co może sugerować słabą pozycję konkurencyjną tych lokali.

— Rynek, na którym spółka chce działać, wydaje się bardzo wymagający, szczególnie biorąc pod uwagę bardzo ambitne plany dotyczące rozwoju sieci pasaży. Z drugiej strony nie wolno zapominać o doświadczeniu zespołu tworzącego koncept Czerwonej Torebki. Sukcesy poprzednich projektów sieci handlowych Mariusza Świtalskiego [sieci Żabka i Biedronka — red.] potwierdzają kompetencje w realizowaniu strategii ekspansji nowej sieci — ocenia Adam Woźny, zarządzający funduszami Skarbiec TFI.

CO MÓWIĄ PRIVATE EQUITY

To spółka też nie dla nas

PIOTR CZAPSKI

partner i szef polskiego biura EQT Partners

Koncept Czerwonej Torebki jest rzeczywiście ciekawy, a Mariusz Świtalski ma renomę, jeżeli chodzi o tworzenie tego rodzaju biznesu. Jednakże jest to inwestycja w projekt, a my nie angażujemy się w biznes na tak wczesnym etapie. Fundusze private equity byłyby zainteresowane raczej zarządzaniem. W związku z tym, że jest to projekt typowo deweloperski, uważam, że lepszym adresatem oferty są fundusze, specjalizujące się w inwestycjach w nieruchomości.

ZBIGNIEW REKUSZ

partner w funduszu Mid Europa Partners

Koncept Czerwonej Torebki jest pro- jektem, w którym wszystko trzeba stworzyć praktycznie od zera. Może to być inwestycja, która da wysoką stopę zwrotu, ale wiąże się z wysokim ryzykiem i nie jest to ryzyko, które my, jako Mid Europa bylibyśmy gotowi podjąć. Adresatem oferty są raczej prywatni przedsiębiorcy, jak na przykład pan Mariusz Świtalski, który ma dużo pieniędzy i doświadczenie w tworzeniu oraz rozwijaniu tego rodzaju biznesów.

Ile warta Czerwona Torebka

20,18-

-20,4

Na tyle zł akcje spółki wyceniają analitycy Trigon Domu Maklerskiego. Dolne widełki przedziału to wynik, który dała metoda majątkowa, górny — metoda porównawcza do krajowych i zagranicznych firm deweloperskich. Według specjalistów, w tym roku spółka będzie miała 46,5 mln zł zysku netto, w 2013 r. 223,2 mln zł. — Rynek handlu detalicznego zaczyna ewoluować w stronę e-commerce oraz mniejszych formatów. Uważamy, że w horyzoncie średnioterminowym podstawowym kanałem sprzedaży detalicznej stanie się internet, wypierając obiekty wielkopowierzchniowe. Uzupełnieniem rynku będą mniejsze sklepy typu convenience oraz sklepy oferujące świeży towar (pieczywo, mięso, warzywa i owoce) — napisano w raporcie.

14,3-

-20,7

Na tyle zł akcje Czerwonej Torebki wyceniają analitycy DM BZ WBK. Dolne widełki to rezultat zastosowania metody SOTP (wycenia się poszczególne składniki biznesu i sumuje ich wartość), górne — metody porównawczej. Prognozy na 2012 r. zakładają 51,8 mln zł zysku spółki, w 2013 r. ma to być 284,4 mln zł. [KZ, PAP]