Czerwone odcienie na Wall Street

WST
opublikowano: 2010-11-30 22:07

Wtorkowe notowania na amerykańskich giełdach, zamykające listopad, przez większą część czasu toczyły się pod znakiem lekkiej przewagi strony podażowej.

Cały czas piętno na decyzjach podejmowanych przez inwestorów odciskają obawy o sytuację w Europie, gdzie kryzys finansów publicznych „puka” do drzwi kolejnych krajów. Przynajmniej tak odczytywane są wszelkie związane z tym spekulacje. Szczególne niepokoje dotyczą sytuacji Hiszpanii. O ile bowiem – jak wyliczają specjaliści – UE ma środki na ratunek dla Irlandii, wcześniej Grecji i ewentualnie Portugalii, o tyle Hiszpania może okazać się zbyt droga.

Nastroje w drugiej połowie sesji poprawiła nieco informacja, że prezydent Barack Obama zasugerował iż jest skłonny do kompromisu  z Republikanami w kwestii rozszerzenia obniżki podatków. Jednak na finiszu nie udało się indeksom wybronić pozycji. Odrobione wcześniejsze straty znów zostały powiększone.

Ostatecznie indeks DJ IA stracił 0,42 proc. S&P500 zniżkował o 0,61 proc. zaś Nasdaq spadł o 1,07 proc.

W cieniu tych wydarzeń miejsce miała publikacja najnowszych danych makro. Miały raczej optymistyczny wydźwięk. I tak mocniej od prognoz analityków wzrósł w listopadzie indeks zaufania konsumentów. Z kolei zamiast oczekiwanego spadku zyskał na wartości wskaźnik Chicago PMI. Natomiast nadal niepewna sytuacja panuje na rynku nieruchomości. Co prawda we wrześniu indeks  S&P/Case Shiller cen nieruchomości dla 20 amerykańskich metropolii wzrósł, ale dynamika okazała się niższa niż zakładały to projekcje specjalistów.

W prestiżowej średniej Dow Jones nieudany dzień mieli zwłaszcza posiadacze akcji Bank of America. Kurs silnie spadał, co można tłumaczyć reakcją rynku na spekulacje, że to właśnie ta instytucja może być celem zapowiedzianego ataku ze strony portalu Wikileaks (więcej KLIKNIJ>>).

Zniżkował kurs papierów Google. Komisja Europejska zapowiedziała, że podejmie śledztwo przeciwko operatorowi najpopularniejszej wyszukiwarki sieciowej. Zbadana ma być kwestia, czy Google nie wykorzystuje swojej dominującej pozycji, zaniżając w wynikach wyszukiwania miejsce swoich potencjalnych konkurentów.

Silnie spadała też wycena papierów Seagate, znanego producenta dysków twardych. W tym przypadku o przecenie przesądziło zerwanie rozmów z TPG Capital, po tym jak specjalizujący się w wykupach aktywów fundusz nie był w stanie znaleźć partnerów do sfinansowania przejęcia Seagate.