Program Budowy Dróg Krajowych, zaplanowany do 2025 r., jest wart ponad 142 mld zł. Jeszcze niedawno jego wartość wynosiła 135 mld zł. Rząd zwiększył ją m.in. po to, by podnieść kosztorysy inwestorskie. Z powodu wzrostu cen materiałów i robocizny w ostatnich latach wykonawcy składali oferty znacznie powyżej budżetów inwestorów. Rząd zgodził się więc na ich podwyższenie w wielu przetargach, które właśnie ruszyły lub wkrótce ruszą. Wykonawcy prognozują, że w 2020 r. koszty realizacji, a w ślad za nimi ceny ofertowe nadal będą rosnąć. Czy rząd znowu będzie musiał zwiększyć finansowanie programu?

— Wyższy budżet to przede wszystkim większa liczba zadań, które zostaną zrealizowane. Zakładam, że dzięki podejmowanym przez nas działaniom oferty wykonawców przestaną znacząco odbiegać od kosztorysów. Przewiduję ustabilizowanie cen, a być może nawet lekki spadek — mówi Tomasz Żuchowski, kierujący Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA), zarządzającą programem.
Dyrekcja musi tak planować i realizować inwestycje, by w perspektywie krótko- i długoterminowej uniknąć kumulacji kontraktów lub inwestycyjnej luki. Obydwa zjawiska destabilizują rynek budowany, sztucznie podwyższając lub zaniżając ceny materiałów, robocizny itp., a w konsekwencji — oferty w przetargach.
Cenowa ocena
Na obniżkę cen wpływ może mieć także planowany przez GDDKiA powrót do stosowania w przetargach głównie kryterium cenowego.
— Dotychczas stosowaliśmy różne kryteria oceny ofert, ale wiele z nich w praktyce było trudno weryfikować, więc faktyczniei tak wygrywał najtańszy. Jeśli w przetargu na wykonanie odcinka drogi w modelu projektuj i buduj punktujemy np. skrócenie okresu realizacji o kilka miesięcy, to wszyscy wykonawcy deklarują, że to zrobią, a ryzyko niedotrzymania terminu wliczają w cenę. Realizacja takiego kontraktu trwa około czterech lat, więc na etapie przetargu stwierdzenie, czy da się go wykonać o dwa miesiące szybciej, jest prawie niemożliwe. W rezultacie skrócenie terminu staje się jedynie ryzykiem, z powodu którego dostajemy droższe oferty — tłumaczy Tomasz Żuchowski.
GDDKiA rozważa też wprowadzenie postępowań aukcyjnych, podczas których kilku wykonawców z najwyżej ocenionymi ofertami będzie miało szansę na dogrywkę. Wygra ten, który najmocniej obniży cenę. Dyrekcja szuka nie tylko sposobu trzymania cen w ryzach, ale także oceny potencjału wykonawców. Tomasz Żuchowski podkreśla, że zgodnie z przepisami musi respektować zasady swobodnego przepływu materiałów i usług i bez powodu nie może eliminować wykonawców z postępowań przetargowych. Nie może im też narzucać wymogów dotyczących wykonywania umów tylko siłami własnymi ani decydować, do których prac mogą zatrudnić podwykonawców i ile sztuk sprzętu budowlanego muszą posiadać. W rezultacie jednak w przetargach czasem startują firmy niemające w Polsce doświadczonej kadry i sprzętu, które nie radzą sobie z realizacją kontraktów. Skutkuje to zrywaniem umów i opóźnieniem w oddawaniu dróg do użytku.
— Spotykamy się z przedstawicielami nowych podmiotów startujących w naszych postepowaniach i stawiamy sprawę jasno: nie tolerujemy braku rzetelności i nieterminowej realizacji kontraktów tylko dlatego, że wykonawcy nie mają potencjału albo źle wycenili ofertę i nie będą w stanie jej wykonać za cenę, którą zaproponowali — podkreśla Tomasz Żuchowski.
GDDKiA analizuje także możliwość wprowadzenia dwustopniowego trybu przetargowego. Wykonawcy, zanim zostaną dopuszczeni do złożenia ofert cenowych, będą poddani prekwalifikacji, podczas której zostaną przeanalizowane ich możliwości realizacyjne.
Punkty dla rzetelnych
Wyeliminowanie z rynku firm bez potencjału jest trudne, GDDKiA chce więc premiować wykonawców, którzy rzetelnie i terminowo realizują kontrakty nawet w trudnych warunkach.
— Zdarza się, że firmy działające w Polsce od lat nie były w stanie przewidzieć tak dużego wzrostu cen materiałów i usług, jaki obserwowaliśmy w ostatnich latach, albo po prostu popełniły błąd i źle wyceniły ofertę. Mimo to — nawet ponosząc stratę — wykonały umowę rzetelnie i terminowo. Tacy wykonawcy nie chcą być traktowani na równi z podmiotami, które zaprzestają realizacji, jeśli tylko na budowie pojawią się jakieś problemy — mówi Tomasz Żuchowski.
Prowadzi rozmowy z branżowymi organizacjami, by opracować system certyfikowania rzetelnych wykonawców. Certyfikaty za wywiązywanie się z budowlanych kontraktów ułatwiałyby zdobycie kolejnych zleceń, dając dodatkowe punkty w przetargach. Zdaniem szefa GDDKiA powinna je przyznawać niezależna instytucja, monitorująca nie tylko kontrakty realizowane dla GDDKiA, ale także innych inwestorów publicznych i prywatnych.
Uwaga przejście!
Oprócz organizacji przetargów na budowę dróg w centrum zainteresowania dyrekcji są kwestie związane z bezpieczeństwem.
— W tym roku zakończymy audyt przejść dla pieszych na drogach zarządzanych przez GDDKiA. Jest ich blisko 12 tys. Po audycie planujemy zainwestować np. w lepszy i ujednolicony w skali kraju system oświetlenia przejść, ich oznakowanie itp. Być może w niektórych miejscach zmienimy ich lokalizację, by były bardziej bezpieczne — mówi Tomasz Żuchowski.
Jego zdaniem dobrym rozwiązaniem byłoby także wprowadzenie nowych funkcji w nawigacjach i innych urządzeniach wspomagających kierowców.
— Obecnie nawigacja informuje kierowców, że zbliżają się do fotoradaru. Warto na mapach umieścić przejścia dla pieszych i informować kierowców, że się do nich zbliżają, więc powinni zachować większą ostrożność — uważa szef GDDKiA.
Ma też pomysł na poprawę bezpieczeństwa na autostradach i drogach ekspresowych.
— Na tablicach zmiennej treści umieszczane są napisy mówiące np. o konieczności zwolnienia do 80 km/h z powodu zdarzenia drogowego czy śliskości nawierzchni. Dla kierowców to jednak obecnie tylko informacje, do których mogą, ale nie muszą się zastosować. Chcielibyśmy, by tablice miały taki sam status jak znaki drogowe — wyjaśnia Tomasz Żuchowski. ]Ma nadzieję, że bezpieczeństwo poprawi się też po planowanym przez dyrekcję zbudowaniu Krajowego Systemu Zarządzania Ruchem Drogowym.
— Kierowcy, wyjeżdżający np. z Gdańska, będą mogli na znakach przeczytać informacje o zdarzeniach drogowych w innej części kraju. Dzięki temu będą mogli z wyprzedzeniem zmienić trasę. Takie informacje ograniczą ryzyko powstawania zatorów na drogach szybkiego ruchu — uważa szef GDDKiA.
OKIEM EKSPERTA
Inflacja na drogach
BARBARA DZIECIUCHOWICZ, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa
Kumulacja, spiętrzenie wielu inwestycji w jednym okresie lub ich brak w innym skutkują gwałtownymi wahaniami cen materiałów i robocizny. Określenie harmonogramu pozwalającego na bardziej równomierne rozłożenie w czasie realizacji zadań pozwoli uniknąć kilkudziesięcioprocentowych zwyżek cen materiałów i ofert przetargowych. Nadal jednak spodziewamy się kilkuprocentowego wzrostu wynikającego choćby z inflacji, podwyżek cen energii itp. Mamy nadzieję, że uda się wprowadzić system certyfikowania wykonawców i punktowania tych, którzy rzetelnie realizują umowy. Tego typu modele funkcjonują w innych krajach, warto więc się na nich wzorować.