Część posłów zamierza kontrolować offset

Mira Wszelaka
opublikowano: 2003-01-28 00:00

Posłowie naciskają o powołanie specjalnej komisji ds. offsetu i upublicznienie warunków transakcji z Lockheedem Martinem. Marszałek Sejmu przygotował już stosowny druk, nadał sprawie numer, ale wciąż wstrzymuje się z decyzją o uchwale.

Parlamentarzyści nie chcą dłużej biernie przyglądać się zakulisowym rozmowom, towarzyszącym opracowywaniu z amerykańskim dostawcą samolotu wielozadaniowego — Lockheedem Martinem — warunków offsetu. Dlatego grupa posłów złożyła u Marka Borowskiego, marszałka Sejmu, wniosek dotyczący powołania specjalnej komisji ds. offsetowych.

— Sprawa drgnęła, gdyż marszałek sporządził druk i nadał wnioskowi numer. Teraz wniosek musi trafić pod obrady Sejmu, ale z taką decyzją marszałek na razie się wstrzymuje. Czas nagli, gdyż wszystkie umowy offsetowe mają być sporządzone do maja, a my chcemy na bieżąco śledzić ich przebieg — podkreśla Tadeusz Jarmuziewicz, poseł Platformy Obywatelskiej, który przewodzi inicjatywie.

Parlamentarzysta chce także, by nałożono obowiązek rozliczania offsetu przed Sejmem.

— W ten sposób moglibyśmy kontrolować obie strony: polską i amerykańską. Nie widzę powodu do zatajania rozmów, skoro uczestniczą w nich duże firmy giełdowe, które i tak muszą informować o każdym ruchu na rynku — zauważa Tadeusz Jarmuziewcz.

Tymczasem jego zdaniem, nie wiadomo, w jaki sposób będą dobierane kontrakty, a — co gorsza — nie ma mowy o jakimkolwiek mechanizmie egzekucji.

— Posłowie chcą także wiedzieć, czy decydenci mają jakiś klucz, według którego będą wydawać środki z offsetu, czy będzie to przysłowiowe wydłubywanie rodzynek z ciasta. W grę wchodzą przecież olbrzymie pieniądze, a o brak uczciwości nie będzie trudno. Ten offset w oczach świata będzie dla nas testem na przejrzystość. Jeżeli unikniemy nieprawidłowości, sprawa przejdzie bez echa, jeżeli dopuścimy się uchybień, stracimy nie tylko wiarygodność, ale także wyjątkową szansę dobrego zainwestowania ogromnych pieniędzy — podkreśla Tadeusz Jarmuziewicz.

Nie wszyscy posłowie są jednak przekonani do konieczności powołania speckomisji.

— Mnie także zależy, by ustawa offsetowa była właściwie realizowana, tym bardziej że w wielu przypadkach widzimy duże opóźnienia. Inicjatywę kontroli nad amerykańskim offsetem uważam jednak za przedwczesną. Nie można przecież kontrolować czegoś, co jest jeszcze na etapie negocjacji. Najpierw musimy poznać wyniki rozmów. Pamiętajmy też, że za realizację umowy odpowiada rząd, a na parlamencie spoczywa jedynie nadzór prawny — podkreśla Stanisław Janas, przewodniczący Komisji Obrony Narodowej i poseł obserwator w komitecie offsetowym (SLD).

Zauważa też, że do tej pory sprawą offsetu zajmowały się połączone Komisje Obrony Narodowej i Gospodarki, którym zresztą współprzewodniczy.

— Nie widzę sensu powoływania speckomisji ds. offsetu, gdyż tą sprawą mogą zająć się właśnie połączone komisje. Powoływanie nowego gremium wiąże się z zaangażowaniem nowych ludzi, często bez praktyki, którzy w krótkim czasie musieliby się nauczyć tego, co my realizujemy już od dwóch lat — mówi Stanisław Janas.

Offset to rodzaj zobowiązania firmy dostarczającej sprzęt wojskowy do inwestycji w sektor zbrojeniowy i cywilny. Konsorcjum Lockheeda Martina przedstawiło projekty związane m.in. z hutnictwem, biotechnologią, biopaliwami oraz informatyką.