Czesi biją Polaków

Dotychczas zbieraliśmy lwią część zagranicznego kapitału w regionie. Teraz spadliśmy na drugie miejsce

Polska przez lata przyciągała najwięcej zagranicznego kapitału ze wszystkich krajów w Europie Środkowej i Wschodniej. W tym wieku tylko dwa razy — w 2002 i 2005 r. — wygrali z nami Czesi. W ubiegłym roku znów im się to udało. Na razie — tylko w szacunkach UNCTAD, gospodarczego ramienia ONZ. Wynika z nich, że w 2012 r. do Polski napłynęło 4,1 mld USD, a do Czech aż 10 mld USD bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ).

NA WAGĘ ZŁOTA: Martin Kuba, minister przemysłu i handlu Czech, może zacierać ręce: w kryzysie jego kraj gwarantuje firmom 5-procentowy grant i 10 lat zwolnień podatkowych. W niepewnych czasach taka pewność to skarb. [FOT. ARC]
Zobacz więcej

NA WAGĘ ZŁOTA: Martin Kuba, minister przemysłu i handlu Czech, może zacierać ręce: w kryzysie jego kraj gwarantuje firmom 5-procentowy grant i 10 lat zwolnień podatkowych. W niepewnych czasach taka pewność to skarb. [FOT. ARC]

— Te prognozy są co najmniej niepokojące. Nie możemy być spokojni o naszą pozycję w regionie, choć wiele rankingów sugeruje, że jest świetna. Czesi w ubiegłych latach mieli gorsze wyniki, pewnie byli niezadowoleni ze swojego udziału i próbują powalczyć, a ich działania nie pozostają niezauważone przez inwestorów — komentuje Paweł Tynel z Ernst & Young.

Czego nie mamy…

Potwierdzają to inni eksperci.

— Coraz częściej słyszymy od inwestorów, że jeśli Polska nie przedłuży okresu funkcjonowania specjalnych stref ekonomicznych, pójdą do Rumunii albo Czech. Czesi są bardzo aktywni, organizują mnóstwo spotkań dla inwestorów, a ich pomoc publiczna okazuje się lepsza od polskiej. W naszej strefie nie było takiego przypadku, ale wiem, że zdarzyły się projekty, które uciekły z Polski na południe. To dotyczy zwłaszcza sektora motoryzacyjnego — mówi Urszula Solińska-Marek, prezes Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

Strefy ekonomiczne od dwóch lat walczą o wydłużenie działalności poza rok 2020. Projekty rozporządzeń, który pozwoliłby inwestorom na zwolnienia podatkowe do 2026 r., trafiły na posiedzenie rządu w ubiegłym tygodniu, ale ponieważ Ministerstwo Finansów miało zastrzeżenia, nie zostały przyjęte. Dziś Polska oferuje inwestorom zwolnienia podatkowe maksymalnie do 2020 r.

— Czeska inicjatywa wywiera na nas jeszcze silniejszą presję, by dokonać zmian w instrumentach wsparcia — przyznaje Ilona Antoniszyn-Klik, wiceminister gospodarki.

…a co mają oni

W Czechach sytuacja jest dużo lepsza. 12 lipca w życie weszła nowelizacja ustawy 72/2000 dotycząca zachęt inwestycyjnych. Wydłuża ona m.in. zwolnienia podatkowe z pięciu do 10 lat, a przy dużych projektach daje możliwość otrzymania grantu wysokości 5 proc. wartości inwestycji.

— Do 12 lipca dostaliśmy siedem wniosków o zachęty inwestycyjne, ale potem zgłosiło się 41 firm i łącznie przez cały rok zgłoszeń było o 5 więcej niż w 2011 r. Niektórzy inwestorzy czekali na tę nowelizację. Staramy się też ściągać bardziej zaawansowane projekty, jak centra wsparcia biznesu czy centra technologiczne — mówi Adela Tomickova z CzechInvest.

Szacuje, że reinwestycje stanowiły 80-90 proc. obsługiwanych przez CzechInvest. W przypadku Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ) było to 70 proc.

— Na przykładzie Czech widać wyraźną zależność między wzrostem pomocy publicznej a zainteresowaniem firm, zwłaszcza w kryzysie, gdy koncerny liczą każde euro — przyznaje Sławomir Majman, prezes PAIIZ.

Urok statystyk

Eksperci podkreślają, że liczby podane przez UNCTAD to wciąż jeszcze szacunki, a dane, na których się opierają, obejmują także kapitał w tranzycie, czyli transakcje spółek specjalnego przeznaczenia dokonywane ze względu na korzystne podatki. UNCTAD oparł wyliczenia na danych o BIZ po trzech kwartałach. Z aktualnych informacji Czeskiego Banku Narodowego wynika, że od stycznia do końca listopada napłynęło do Czech 7,8 mld USD. Jak podaje NBP, do Polski trafiło w tym czasie 5,6 mld USD. Co ważniejsze, kapitał w tranzycie odegrał w Polsce bardzo duże znaczenie. Jak wynika z notatki NBP, w II kw. 2012 r. niski napływ inwestycji (tylko 239 mln EUR) wynikał m.in. z wycofania się z inwestycji zagranicznej spółki celowej. Transakcja była warta 4,1 mld EUR (5,5 mld USD).

— Gdyby z danych NBP usunąć odpływ kapitału z tej jednej transakcji, poziom BIZ byłby bliski 10 mld USD, a to całkiem przyzwoity poziom. Inwestycje mają to do siebie, że się nieznacznie wahają. Ważne, by nie spadły do niepokojącego poziomu, a to na razie się nie dzieje — komentuje Zbigniew Zimny z Akademii Finansów i Biznesu Vistula oraz ekspert ONZ ds. inwestycji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Czesi biją Polaków