Na styczniowym posiedzeniu Europrejski Bank Centralny przyjął program skupu aktywów, w ramach którego będzie nabywał obligacje warte 60 mld EUR miesięcznie. Według członka zarządu banku decydenci nie mieli innego wyjścia.
- Musieliśmy coś zrobić. To było dla nas oczywiste. Jedynym problemem było, jak to zrobimy - powiedział Benoît Cœuré w wywiadzie udzielonym na forum gospodarczym w Davos.
Podkreślił jednak, że teraz piłeczka znajduje się po stronie rządów. Jak zauważa portal BusinessInsider, takie stwierdzenia mogą oznaczać krytykę pod adresem Niemiec. Jeśli plan ma zadziałać, to konieczne byłoby przeznaczenie nowo wykreowanego pieniądza na inwestycje. A tymczasem to właśnie Niemcy opowiadają się za dalszym zaciskaniem pasa przez rządy w strefie euro.
