Członkowie RPP równo podzieleni w sprawie stóp

opublikowano: 2001-05-16 16:50

Justyna Pawlak

WARSZAWA (Reuters) - Rada Polityki Pieniężnej (RPP) podzieliła się w ostatnich miesiącach głęboko w ocenie kosztów gospodarczych agresywnej kampanii mającej na celu obniżenie inflacji.

Opublikowany w środę zapis głosowania nad stopami procentowymi z 28 marca pokazuje, że Rada było dokładnie równo podzielona w kwestii redukcji stóp o 100 punktów bazowych. Przeważył głos szefa rady i prezesa NBP, Leszka Balcerowicza.

Według analityków wewnętrzne spory w Radzie utrudnią przewidywania kiedy i o ile stopy zostaną obniżone następnym razem.

"RPP nigdy nie była tak podzielona i coraz trudniej będzie przewidywać jej przyszłe ruchy" - powiedział Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku.

W tym roku stopy po raz pierwszy obniżono w lutym o 100 punktów bazowych i była to pierwsza obniżka od sierpnia 2000 roku. Przez cały ten czas oprocentowanie utrzymywano na tym samym poziomie, by stłumić popyt wewnętrzny i obniżyć inflację.

W 2001 roku realne stopy cały czas utrzymują się na poziomie 11 punktów procentowych powyżej inflacji, która w kwietniu rok do roku osiągnęła 6,6 procent.

Drogie koszty kredytu schłodziły gospodarkę, która w ostatnich miesiącach ubiegłego roku rozwijała się w tempie nieco powyżej dwóch procent, w porównaniu z sześcioma procentami w pierwszym kwartale.

Rosła w związku z tym presja na RPP by ta obniżyła stopy, dynamizując w ten sposób wzrost i doprowadzając do spadku rosnacego w szybkim tempie bezrobocia.

Restrykcyjnie nastawieni członkowie RPP w odpowiedzi konsekwentnie rysowali ponury obraz gospodarki, w której presja cenowa i popyt wewnętrzny w każdej chwili mogą znowu zacząć rosnąć.

POLITYCZNE RYZYKO

Analitycy ostrzegają, że polityka RPP może doprowadzić do dalszego spekulacyjnego umocnienia złotego, które może się skończyć gwałtowną przeceną polskiej wlauty.

Tak gwałtowny spadek wartości złotego mógłby doprowadzić do ponownego wzrostu presji inflacyjnej, z którą RPP próbuje przecież walczyć, zauważają eksperci.

Na rynku panuje opinia, że RPP która w pierwszym kwartale obcięła stopy w sumie o 200 punktów bazowych motywując to spadkiem inflacji, do końca roku obniży je o dodatkowe 200 punktów.

Jednak tylko czterech na 22 ankietowanych przez Reutera analityków spodziewa się, że do obniżki dojdzie na najbliższym posiedzeniu Rady, 29-30 maja.

Obserwatorzy rynku uważają, że jeżeli zgodnie z oczekiwaniami inflacja w drugim półroczu będzie maleć wolniej, to członkowie Rady będą coraz bardziej podzieleni w kwestii tego kiedy i w jakim zakresie obniżać stopy.

"RPP nigdy nie była tak podzielona jak teraz i wygląda na to że taka sytuacja się utrzyma, biorąc pod uwagę zróżnicowane prognozy inflacyjne" - powiedział Zsolt Papp z ABN Amro.

KLUCZOWY GŁOS PREZESA

Analitycy uważają, że klucz do podejmowania przyszłych decyzji w sprawie polityki monetarnej leży w rękach Leszka Balcerowicza, powołanego na stanowisko prezesa NBP w styczniu tego roku.

Przeciwko marcowej obniżce głosowali tradycyjnie uznawani za restrykcyjnie nastawionych Marek Dąbrowski, Bogusław Grabowski, Cezary Józefiak i Jerzy Pruski, oraz Wojciech Łączkowski, którego poglądy nie są jasne.

Obniżkę poparli tradycyjni zwolennicy poluzowywania polityki monetarnej - Wiesława Ziółkowska, Dariusz Rosati i Grzegorz Wójtowicz, stosunkowo mało znany Janusz Krzyżewski oraz Balcerowicz.

"Poglądy Balcerowicza są teraz kluczowe i może on przekonać do nich niezdecydowanych członków Rady" - powiedział Krzysztof Rybiński, główny analityk w ING Barings.

Szczegóły decyzji RPP publikowane są z sześciotygodniowym opóźnieniem w monitorze rządowym.

((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 97 00, fax +48 22 653 97 80, [email protected]))