Człowiek honoru by się sprawdził

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2014-06-18 00:00

Inicjatywa PiS przetrwała zaledwie kilka godzin — cała opozycja lewicowa wypięła się na umowną IV Rzeczpospolitą, oczywiście ku radości PO.

FOT. Bloomberg
FOT. Bloomberg
None
None

Istnieje jednak procedura konstytucyjna, w której głosuje się wyłącznie los aktualnego rządu. Jest niezrównanie łatwiejsza dla opozycji, bez względu na jej barwy, ponieważ wymaga tylko taktycznego zjednoczenia się w geście sprzeciwu. Nazywa się to wotum zaufania dla Rady Ministrów. Ale ma jeden feler — otóż z taką inicjatywą może wystąpić wyłącznie… sam premier. Nie powinien czuć strachu, ponieważ procedura nie wymaga żadnego progu ani większości bezwzględnej, do zwycięstwa wystarcza zwyczajna większość, jak przy głosowaniu ustawy. Teoretycznie zatem dla koalicji to łatwizna, chociaż porażka (przy czym wynik remisowy, powiedzmy 230:230, również jest porażką) automatycznie skraca kadencję i owocuje wyborami.

Wbrew usiłowaniom Donalda Tuska skandal podsłuchowy nie ma zamiaru wygasać. Strusia taktyka chowania głowy w piasek do niczego nie prowadzi, bo kuper wystaje i coraz bardziej śmierdzi. Dlatego sytuacja naprawdę dojrzała do tego, by premier wystąpił do Sejmu z męskim wnioskiem o sprawdzenie jego zdolności do rządzenia. Zrobił tak dwa lata temu przy okazji tzw. drugiego exposé, wygrywając pewnie 233:219, przy tylko 8 nieobecnych. Przyzwyczaił nas do tego, że zawsze pisze scenariusze i wszyscy tańczą do jego politycznej muzyki. Tym razem jednak o pilne wotum zaufania upomina się rzeczywistość, żeby nie powiedzieć górnolotnie — Polska.