Rząd rozmawia z Ukrainą o nowej umowie o ruchu przez granicę. Ta od 1993 r. czeka na ratyfikację.
18 czerwca minie czternaście lat od podpisania polsko-ukraińskiej umowy o ruchu kolejowym przez wschodnią granicę. Do dziś nie doczekała się ratyfikacji i stosowana była na podstawie przepisów przejściowych. I jak to prowizorka, sprawdzała się. Jednak od 1993 r. zmieniły się gospodarki obu państw, nasz kraj wszedł do UE i powstały w nim prywatne koleje. Od 2006 r. przez wspólną granicę jeździ prywatny pociąg, czego porozumienie nie przewidywało.
Właśnie dlatego Ministerstwo Transportu myśli o nowej umowie z Kijowem. Ośrodek Badawczy Ekonomiki Transportu ma sprawdzić, jakie są skutki prawne obowiązywania dotychczasowej i czy należy ją zmienić.
— Zgodnie z przepisami prawa międzynarodowego, umowa z Ukrainą jest ważna, niemniej wydaje się, że powinna zostać ratyfikowana przez strony — mówi Leszek Dziuban z. OBET.
Resort transportu koresponduje w tej sprawie z władzami w Kijowie od kilku miesięcy, a jego szef Jerzy Polaczek miał o umowie rozmawiać ze swoim ukraińskim odpowiednikiem podczas spotkania ministrów transportu w Sofii. Z naszych informacji wynika, że nowe porozumienie może zostać spisane jeszcze w tym roku.