Czwarta Rzeczpospolita próbuje rozliczyć Trzecią

Jacek Zalewski
15-03-2006, 00:00

Wykonując polityczną dyspozycję prezesa Jarosława Kaczyńskiego, marszałek Marek Jurek zwołał Sejm w trybie, który uzasadniałoby tylko nawiedzenie Polski przez jakiś kataklizm, i to gwałtowniejszy od powodzi — huragan albo trzęsienie ziemi. A chodzi przecież jedynie o zaplanowane na dzisiaj (o godz. 16) posiedzenie Komisji Nadzoru Bankowego (KNB). Do obiadu Sejm najprawdopodobniej zdąży uchwalić skierowaną do KNB rezolucję, a także postraszy ją bankową komisją śledczą.

Uzasadnienie projektu autorstwa PiS otwiera bardzo zasadna teza o nieefektywności polskiego systemu bankowego oraz o przesadnie wysokich cenach usług. To najprawdziwsza prawda, tylko nie bardzo wiadomo, dlaczego lekiem na całe bankowe zło ma być obrona za wszelką cenę własności państwowej, dzisiaj trzymającej w rękach jeszcze około 30 proc. całego sektora. To ideologiczna mrzonka, albowiem bankowe realia są zupełnie inne.

Hipokryzja autorów projektów uchwał i rezolucji wniesionych do Sejmu ujawniłaby się czarno na białym, gdyby wszyscy ich sygnatariusze — i ci z PiS, i ci z LPR, poczynając od liderów — wpisali przy swoich nazwiskach... nazwy banków, w których trzymają pieniądze! Czuję się szczególnie upoważniony do zgłoszenia takiego postulatu, albowiem patriotycznie wciąż posiadam konto w PKO BP. I czuję się traktowany przez ten „świetlany” ideologicznie bank w identyczny sposób, jak wszyscy znajomi będący klientami „wrażych” banków z kapitałem zachodnim. Podobnie jak tamci, w majestacie narzuconego przez siebie regulaminu, PKO BP co miesiąc ściąga opłaty za samo prowadzenie konta, dodatkowo za dostęp internetowy, za każdą operację etc. Na łamach „PB” systematycznie analizujemy opłaty za prowadzenie rachunków, warunki kart kredytowych etc. Generalny wniosek wynikający z tych analiz jest przygnębiający — otóż cały polski system bankowy jawi się jednym wielkim kartelem, bez względu na własność poszczególnych jego elementów.

Uchwała o sejmowej komisji śledczej, która miałaby prześwietlić przemiany w polskim sektorze bankowym od roku 1989 do 2006, jest realizacją snu o rozliczeniu patologii III RP. Psychologiczna podbudowa tego zamiaru wydaje się oczywista — prezes Porozumienia Centrum Jarosław Kaczyński w okresie 1990-92 odniósł ogromne sukcesy polityczne, windując najpierw Lecha Wałęsę na prezydenta, a potem Jana Olszewskiego na premiera — a następnie poniósł klęskę. Teraz postanowił to odreagować, tyle że w Polsce naprawdę już psa z kulawą nogą nie interesują archiwalne rozgrywki sprzed czternastu lat.

Warto zwrócić uwagę na istotną różnicę między pomysłami Prawa i Sprawiedliwości oraz Ligi Polskich Rodzin. LPR swój projekt komisji śledczej koncentruje na wątku rządowym, czyli ocenie działalności kolejnych ministrów skarbu państwa, natomiast lejtmotywem PiS jest tematyka ściśle bankowa, z uwzględnieniem roli Narodowego Banku Polskiego. Samoobrona przychyla się raczej do koncepcji PiS, albowiem takie oblicze komisji pozwoliłoby na pognębienie Leszka Balcerowicza...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Czwarta Rzeczpospolita próbuje rozliczyć Trzecią