W sobotę członkowie MKOl wybrali stolicę Japonii na gospodarza letnich igrzysk olimpijskich w 2020 r. Tokio pokonało w ostatecznej rywalizacji Stambuł, a wcześniej odpadł Madryt.

W weekend Japonia świętowała sukces, a w poniedziałek radość na parkiecie pokazali inwestorzy, bo Nikkei zyskał 2,5 proc. Jakby tego było mało, na rynek popłynęła też inna pozytywna informacja - gospodarka Japonii wzrosła w drugim kwartale o 3,8 proc., co jest znaczącą korektą wobec szacowanych 2,6 proc.
Agencja Bloomberg podaje, że decyzja o przyznaniu prawa organizacji największej imprezy sportowej świata pasuje do planu premiera Shinzo Abe, który chce ożywić trzecią pod względem wielkości gospodarkę świata.
Toshiyuki Kanayama, starszy analityk z tokijskiego Monex przyznaje, że weekendowa decyzja MKOl polepszyła nastroje wśród inwestorów. Pojawiło się oczekiwanie, że przygotowania do igrzysk i związane z tym inwestycje będą wspierać gospodarcze ożywienie jako "czwarta strzała" polityki obecnego premiera, którą świat ekonomii już nazwał "Abenomiką".
Z czego składa się "Abenomika"? Shinzo Abe chce rozhuśtać japońską gospodarkę przy pomocy tzw. trzech strzał. Pierwszy to łagodzenie polityki monetarnej, drugim jest impuls fiskalny, a trzecim - co najtrudniejsze - szerokie reformy. Inwestycje związane z igrzyskami, które po kilkudziesięciu latach wracają do Tokio, mają być "czwartą strzałą". Dlatego premier Abe dosłownie popłakał się ze szczęścia po ogłoszeniu zwycięstwa w wyścigu z Turcją i Hiszpanią.
- Chcę przezwyciężyć 15 lat deflacji. Organizacja igrzysk olimpijskich i paraolimpijskich będzie mieć dobre skutki w wielu obszarach takich jak infrastruktura i turystyka - powiedział Shinzo Abe.
Pozytywny wpływ igrzysk? Wszystko już policzono, czas więc na konkretne liczby. Według szacunków rządowych olimpijskie gry wygenerują 0,3 proc. produktu krajowego brutto, ale według Roberta Feldmana, szefa badań ekonomicznych w Morgan Stanley MUFG Securities, takie prognozy są zbyt skromne, bo jego zdaniem wpływ może być co najmniej podobny do tego zaobserwowanego w Wielkiej Brytanii, czyli na poziomie 0,7-0,8 proc. PKB w ciągu siedmiu lat.
Zarobią nie tylko firmy związane z infrastrukturą i turystyką. Pokaźny zastrzyk pieniędzy otrzyma cała gospodarka, a rozruch powinien być widoczny m.in. na rynku reklamy, czy w branży budowlanej i nieruchomościach. Sama wioska olimpijska ma zajmować 44 hektary i ma kosztować 95,4 mld JPY. Akcje Taisei Corp., jednej z budowlanych firm, które mogą skorzystać na przygotowaniach do igrzysk, rosły w poniedziałek o 14 proc. "Czwarta strzała" już wystrzelona.
