Czy dzielić się własnością?

Piotr Oskroba
opublikowano: 06-06-2006, 00:00

Decyzja o finansowaniu z funduszu oznacza, że przedsiębiorca musi odpowiedzieć na pytanie — czy warto podzielić się własnością firmy czy też nie?

Tych pytań jest więcej. Czy uzyskać środki na rozwój i dalej uczestniczyć w przyśpieszonym wzroście wartości przedsiębiorstwa, ale już z nowym partnerem? A może kontynuować rozwój na bazie środków własnych i kredytu — wolniejszy, ale za to bez wprowadzenia nowego wspólnika. A może po prostu sprzedać całą firmę i zainwestować gdzie indziej uzyskane w ten sposób środki?

Optymalne rozwiązanie

Oczywiście, że nie ma jednej uniwersalnej odpowiedzi na te pytania, takiej, która we wszystkich sytuacjach zapewniałaby optymalne rozwiązanie dla każdego przedsiębiorcy. Jednak jedno jest pewne – fundusz private equity zapewnia nie tylko pieniądze, ale i wsparcie w wielu sferach pozakapitałowych, które razem przyczyniają się do maksymalizacji wartości firmy. Można to łatwo zaobserwować (i policzyć), porównując tempo wzrostu i kondycję firm, które uzyskały fundusze PE, z wynikami firm konkurencyjnych, pozbawionych takiego wsparcia.

Częścią odpowiedzi na postawione powyżej pytania może być zadanie sobie przez przedsiębiorcę innego pytania: Co będzie, jeżeli to nie ja, ale mój bezpośredni konkurent uzyska takie finansowanie; czy będę wtedy w stanie mu sprostać? Czyli, co takiego dają fundusze PE, że „ich” spółki portfelowe dystansują konkurencję.

Zastrzyk pieniędzy

Fundusz PE, mając ze swej istoty charakter udziałowy, jest przede wszystkim dostarczycielem kapitału dla firmy. Zastrzyk pieniędzy dostarcza środków na inwestycje, poprawia bilans spółki, co zwiększa jej zdolność kredytową oraz jest bardzo ważny przy ewentualnej późniejszej ofercie publicznej. Sam charakter inwestycji pozwala przedsiębiorcy na zrealizowanie projektów o podwyższonym stopniu ryzyka, dla których trudno byłoby znaleźć alternatywne źródło finansowania. Warto podkreślić, że finansowanie PE mogą także uzyskać spółki, które nie mają wystarczającej wiarygodności i zdolności kredytowej.

Z drugiej strony, średnioterminowy horyzont inwestycyjny funduszu pozwala przedsiębiorcy skoncentrować się na umocnieniu pozycji spółki na rynku, a nie tylko na generowaniu bieżących zysków. Zresztą najczęściej fundusze nie oczekują wypłat dywidendy, dzięki czemu zyski są przeznaczane na inwestycje.

Jednocześnie fundusz związany jest ze spółką na dobre i złe i nie wycofuje kapitału w przypadku chwilowego niepowodzenia czy załamania się koniunktury. Co więcej, spółka może liczyć na ewentualną pożyczkę, gwarancję czy też dalsze dokapitalizowanie ze strony funduszu, jeżeli okaże się ono konieczne.

Lepiej z partnerem

Nie sposób nie wspomnieć o roli funduszu przy przeprowadzaniu oferty publicznej. Już sam fakt posiadania tego typu inwestora w gronie akcjonariuszy wpływa dodatnio na percepcję spółki przez inwestorów giełdowych i jej późniejszą wycenę. Nie jest wielką sztuką przeprowadzić ofertę publiczną spółki w okresie koniunktury. Sztuką jest, aby sama spółka i jej kadra menedżerska były do tego dobrze przygotowane, a uzyskana wycena była korzystna zarówno dla aktualnych, jak i przyszłych akcjonariuszy. A to już jest know-how, którego nie sposób posiąść, jeśli nie uczestniczy się we wprowadzeniu co najmniej kilku spółek na giełdę.

Jednak, choć korzyści współpracy z funduszem nie sposób przecenić, to w ostatecznym rachunku decyzję podejmuje sam przedsiębiorca. I to on musi podjąć decyzję, czy chce dzielić się własnością. I czy do tego dojrzał.

Piotr Oskroba, wiceprezes Krokus Private Equity

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Oskroba

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu