Czy Grexit to naprawdę jedyne zakończenie?

Przemysław Gerschmann
opublikowano: 2012-05-16 00:00

Grecki spektakl trwa już tak długo, że jego widzowie coraz bardziej niecierpliwią się, by zobaczyć zakończenie. „Grexit” — termin, który ostatnio coraz częściej pojawia się w nagłówkach giełdowych informacji, to jedna z wersji rozwiązania obecnych problemów Starego Kontynentu, zakładająca wyjście Grecji ze strefy euro. I choć cierpliwość rynków finansowych niewątpliwie słusznie jest już na wyczerpaniu, to warto przekalkulować, czy faktycznie chcielibyśmy, aby tak zakończyły się ponaddwuletnie wysiłki, dążące do utrzymania integralności strefy euro.

Pomijając ogromne nakłady finansowe wydane na pomoc dla Grecji, wizerunek Europy jako zjednoczonego i silnego partnera mocno by ucierpiał. Jego zachowanie było głównym motorem działań tandemu Merkel — Sarkozy, a unijni przywódcy kilkakrotnie podkreślali, jak bardzo ważna jest solidarność wszystkich krajów strefy euro. Opuszczenie unii walutowej przez Grecję oznaczałoby otwarcie drzwi

WIG traci w ślad za zachodnimi parkietami, nawet pomimo dobrych wyników kwartalnych spółek. wyjściowych z Eurolandu i mogłoby mieć efekt przeciwny do spodziewanego. Od tego momentu dla inwestorów byłoby jasne, że los Aten może podzielić każdy inny kraj i że sama unia może już nie chcieć nawet przeprowadzać prób ratowania potencjalnych bankrutów. Brak gwarancji, jakie mamy teraz, zapewniających pomoc w ramach unijnych struktur, wywołałaby jeszcze większe niepokoje na rynku długu. Rentowności 10-letnich obligacji Włoch ponownie poszybowały w okolice 5,85 proc., a hiszpańskie przekroczyły poziom 6,35 proc., poprzednio obserwowany w grudniu 2011 r. Stąd pojawiają się obawy, że rynki nie dyskontują samego odejścia Grecji ze strefy euro, ale reperkusje, jakie zaistniałyby z tego powodu w poszczególnych krajach.

Skoro na ratowanie Aten wydano tak ogromne pieniądze, a rynki finansowe poświęcały swoją uwagę tej sprawie przez ostatnie dwa lata, to warto przeprowadzić rozpoczęty proces restrukturyzacji do końca. Po przegranych wyborach przez Nicolasa Sarkozego Angela Merkel utraciła ważnego sojusznika w forsowaniu paktu fiskalnego i polityki oszczędności, stąd wiele zależeć będzie od jej relacji z Francois Hollande’m. Nowy prezydent Francji już zadeklarował, że będzie nakłaniał europejskie kraje do poparcia paktu, ale takiego, którego celami byłyby zarówno redukcja deficytu budżetowego, jak i stymulacja wzrostu gospodarczego.

Jedną z ofiar niepokojów rynkowych jest niestety warszawska giełda. W związku z rosnącą awersją do ryzyka inwestorzy mniej chętnie lokują teraz aktywa w tym regionie Europy, co widać w spadających obrotach na GPW. WIG20 nurkuje w kierunku psychologicznego poziomu 2100 pkt, a WIG traci w ślad za zachodnimi parkietami, nawet pomimo wyników kwartalnych spółek, które niejednokrotnie okazują się być lepsze od oczekiwań. Dobra sytuacja fundamentalna wielu polskich spółek pozwala oczekiwać, że gdy tylko na rynki powrócą dobre nastroje, a inwestorzy ponownie będą zwiększać ilość akcji w portfelach, to warszawski parkiet będzie dobrym miejscem do zakupów po atrakcyjnych cenach.