
Problemy sektora bankowego w USA i Europie silniej odbiły się na naszym parkiecie, niż na parkietach rynków najbardziej zainteresowanych tematem kryzysu bankowego. Duży udział sektora w składzie WIG20 zrobił jednak swoje, więc indeks od tegorocznego szczytu (1950 pkt) odnotował korektę sięgającą 15 proc.
W przypadku polskich akcji (WIG) wskaźnik techniczny RSI jeszcze w końcówce stycznia sygnalizował silne wykupienie, co mogło być interpretowane jako zachęta do większej ostrożności (wstrzymania się od zakupów lub nawet pewnej redukcji akcji). Od tego czasu sporo się jednak zmieniło. W ciągu ostatnich dni RSI zahaczył o strefę wyprzedania po raz pierwszy od jesieni 2022 r., co z kolei może stanowić zachętę do przemyślenia akumulacji akcji (z tym zastrzeżeniem, że w przypadku najsilniejszych ruchów spadkowych RSI potrafi zejść jeszcze niżej).
Warto zauważyć, że problemy sektora bankowego w USA spowodował szybką i radykalną reakcję tamtejszego banku centralnego. Fed zrobił ruch będący w pewnym stopniu zaprzeczeniem pieczołowicie prowadzonego zacieśniania ilościowego (QT). Z jednej strony Rezerwa Federalna konsekwentnie odchudza portfel obligacji skarbowych i hipotecznych, a z drugiej cała suma bilansowa nagle podskoczyła o prawie 300 mld USD! Ten skok zniwelował cztery miesiące spadku bilansu w wyniku QT. Rodzi się pytanie, czy "ukryte QE" wywraca do góry nogami ostatnie projekcje dotyczące bilansów głównych banków centralnych? Wydaje się, że na razie nie, bo ani Fed, ani Europejski Bank Centralny oficjalnie nie wycofują się z kontynuowania QT. Projekcje stają się jednak obarczone dużo większą niepewnością, bo nie wiadomo, czy ostatni zastrzyk płynności w ramach pomocy sektorowi bankowemu jest epizodem, czy początkiem większego procesu.
Reasumując, za nami burzliwy okres, w którym doszło do głębokiej korekty na krajowym rynku akcji. Spadki były dużo większe niż w USA, czy Europie Zachodniej, technicznie nasz rynek wszedł już w fazę wyprzedania, wyceny znowu stały się atrakcyjne, a amerykański Fed zareagował bardzo stanowczo. W krótkim terminie nie można jednak wykluczyć dalszych odprysków kryzysu bankowego w USA, a w średnim kryzys ten może oddziaływać negatywnie na wzrost gospodarczy. W tle cały czas mamy wojnę w Ukrainie, a wizyta chińskiego przywódcy na Kremlu raczej nie pomoże w jej szybkim zakończeniu. Biorąc to wszystko aspekty pod uwagę można chyba założyć, że choć tornado przeszło, to trzeba być przygotowanym na podwyższoną zmienność na rynkach.
