Czy klientom starczy cierpliwości?

Kamil Zatoński
29-05-2006, 00:00

Hasłem „Arka przynosi najwięcej. Od lat” promują swoje usługi fundusze inwestycyjne Arka. I gdyby nie drugie zdanie, slogan stałby się nieprawdziwy: trzy fundusze zarządzane przez BZ WBK AIB Asset Management (akcyjny, zrównoważony i stabilnego wzrostu) poniosły bowiem bardzo dotkliwe straty w okresie spadków indeksów (od 11 do 24 maja), przez co solidarnie znalazły się na dnie zestawień w poszczególnych kategoriach. Co więcej, fundusz Arka Akcji jako jedyny spośród inwestujących większość aktywów w papiery udziałowe osiągnął w tym okresie stopę zwrotu gorszą, niż wyniosła zmiana wartości indeksu WIG (spadł o 14,21 proc.).

Taka jest cena agresywnej polityki inwestycyjnej, która przynosi znakomite rezultaty w czasie hossy (trzy wymienione fundusze wypracowały największe zyski, zarówno w ostatnim roku, jak i w poprzednich dwóch latach), ale w trakcie korekty (zwłaszcza gwałtownej) jej skutki są fatalne. Świadczą o tym także wahania notowań jednostek uczestnictwa funduszy Arki — mierzone statystycznym współczynnikiem zmienności okazały się w obserwowanym okresie największe. Nie może więc dziwić poddenerwowanie powierzających kapitał, zwłaszcza tych, którzy dopiero niedawno zdecydowali się rozpocząć przygodę z funduszami.

I choć przedstawiciele TFI zapewniają, że paniki nie ma i w ostatnich dniach nie dochodziło do ponadprzeciętnego umarzania jednostek uczestnictwa, to należy się raczej spodziewać ucieczki części inwestorów od funduszy w ogóle, lub przynajmniej ich konwersji w kierunku mniej ryzykownych. Z tymi ostatnimi spadki cen na GPW obeszły się oczywiście bardziej łaskawie. Wśród funduszy stabilnego wzrostu średnia stopa zwrotu i tak jednak okazała się ujemna (minus 3,0 proc. w okresie 11-24 maja), a najbardziej odporny był CU Ochrony Kapitału Plus (-0,6 proc.). Dla funduszy zrównoważonych średnia strata w podanym okresie sięgnęła 5,72 proc., a stosunkowo najmniej na wartości stracił Skarbiec Waga (minus 3,69 proc.).

Jeden z funduszy Skarbca — Top Funduszy Akcji — okazał się również najbezpieczniejszy w zestawieniu funduszy akcyjnych. Choć wartość jego jednostki oczywiście spadła w okresie korekty na giełdzie (o 8,13 proc.), to zmiana była prawie dwukrotnie niższa od zmiany indeksu WIG (14,21 proc.). To zapewne wynik konstrukcji portfela inwestycyjnego, który w blisko 85 proc. składa się z jednostek innych funduszy (w tym w dominującej części — akcyjnych), co skutecznie amortyzowało zarówno spadki, jak i wahania wartości aktywów.

W zestawieniu funduszy akcyjnych dziwić nie powinna dość wysoka pozycja tych spośród nich, które dominującą część środków lokują w walory mniejszych i średnich spółek. To skutek relatywnie lepszego na tle całego rynku zachowania indeksów MIDWIG (minus 11,22 proc. od 11 do 24 maja) i WIRR (minus 11,62 proc.). Trzeba jednak pamiętać, że fundusz ING Średnich i Małych Spółek zawiesił sprzedaż jednostek funduszu już w lutym, tłumacząc to osiągnięciem założonego poziomu aktywów i brakiem nowych, ciekawych walorów, w które mógłby zainwestować. Kilka dni później na podobny krok zdecydował się mający zbliżony profil fundusz Pioniera, a w kwietniu sprzedaż jednostek wstrzymał DWS Top 25 Małych i Średnich Spółek. Jeśli zarządy funduszy cofną swoje decyzje, będzie to sygnał tego, że spora grupa uczestników zdecydowała się na umorzenie jednostek.

Ważne będę też dane, które pokażą, jak globalnie zmieni się sal- do wpłat i umorzeń. Od połowy 2004 r. saldo to według szacunków firmy Analizy Online wykazywało wynik dodatni, a jego wartość pozostawała w silnym trendzie wzrostowym. Jeśli większość uczestników funduszy przełknie gorzką pigułkę w postaci kilkuprocentowego uszczuplenia aktywów, jest szansa na kontynuację wzrostów lub przynajmniej stabilizację. W przeciwnym razie można się spodziewać efektu kuli śniegowej, a konieczność wypłat gotówki za umarzane jednostki nakręci tylko falę wyprzedaży. Przy pasywności inwestorów zagranicznych skutki tego dla giełdowej koniunktury mogą być fatalne. Warto jednak pamiętać, że sugerowany przez zarządzających TFI horyzont inwestycyjny to przynajmniej dwa lata. Od cierpliwości uczestników funduszy zależy więc teraz bardzo wiele.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Czy klientom starczy cierpliwości?