W pracy "What matters in households’ inflation expectations?" autorzy przeanalizowali, jak kształtują się oczekiwania inflacyjne gospodarstw domowych oraz w jaki sposób przekładają się na ich decyzje zakupowe. Wyróżnili oni pięć kluczowych faktów dotyczących oczekiwań i ich wpływu na konsumpcję. Badanie zostało oparte na odpowiedziach indywidualnych gospodarstw domowych, co umożliwiło wykrycie zjawisk niewidocznych na poziomie analizy makroekonomicznej. Przebadano gospodarstwa domowe we Francji. W Polsce istnieje analogiczna ankieta, ale szczegółowe wyniki są dostępne tylko dla krótkiego szeregu czasowego i tylko na poziomie zagregowanym. Z tego powodu tylko częściowo można porównać wnioski z pracy do polskich danych oraz próbować wyciągnąć z tego wnioski. Ale są to wnioski na tyle ciekawe, że warto się z nimi zapoznać. Wskazują one, że zmiany oczekiwań inflacyjnych mogą odpowiadać za obserwowane w ostatnich latach potężne wahania zakupów towarów przez konsumentów – najpierw ich wzrost w 2021 roku, a potem spadek od 2022 roku.
Fakt 1: Duża część gospodarstw domowych oczekuje, że ceny nie zmienią się przez następny rok
Na pytanie o oczekiwaną zmianę cen w ciągu najbliższych 12 miesięcy, większość gospodarstw domowych odpowiedziała, że ceny pozostaną bez zmian. Jest to istotne, ponieważ cel inflacyjny jest powyżej zera, więc gospodarstwa domowe powinny oczekiwać przynajmniej nieznacznego lub umiarkowanego wzrostu cen. Badanie sugeruje zatem, że w Europie – a przynajmniej we Francji – nie doszło do odkotwiczenia oczekiwań inflacyjnych, wbrew obawom wielu ekonomistów. Jednocześnie spodziewany brak zmian cen może mieć duże znaczenie dla decyzji zakupowych.
Fakt 2: Gospodarstwa domowe oczekujące braku zmian cen nie wyróżniają się na tle całej populacji, a głównym czynnikiem kształtującym oczekiwania inflacyjne są zmiany cen często kupowanych dóbr
W teorii istniałaby możliwość, że grupa gospodarstw oczekujących braku zmian w cenach będzie wyraźnie odróżniała się na tle całej populacji, np. że będą to osoby młode, wykształcone, głównie z miast. Dane wskazują jednak, że ta grupa niczym się nie wyróżnia, toteż najważniejszym czynnikiem kształtującym oczekiwania są napotykane warunki gospodarcze.
Najmocniej na oczekiwania inflacyjne wpływają zmiany cen często kupowanych produktów. Jest to o tyle istotne, że koszyk konsumenta różni się od tego, co najczęściej jest kupowane. Na przykład: jeżeli kupujemy codziennie chleb i wydajemy na niego w miesiącu łącznie 90 złotych, to wzrost ceny chleba o 10 proc. będzie miał większe przełożenie na oczekiwania inflacyjne, niż wzrost miesięcznego rachunku za prąd z 100 zł do 110 zł.
Fakt 3: Największe zmiany w oczekiwaniach inflacyjnych wynikają z przechodzenia z grupy oczekującej braku zmian do grupy oczekującej wzrostu cen (lub odwrotnie), a nie ze zmian konkretnego poziomu oczekiwanej inflacji
Oczekiwania inflacyjne najczęściej są przedstawiane w formie liczbowej, czyli określającej konkretną dynamikę cen oczekiwaną przez gospodarstwa domowe (np. 2 proc.). Autorzy pracy wskazują jednak, że znacznie istotniejsze dla ludzi jest przejście z oczekiwania braku zmian cen do oczekiwania wzrostu cen. To, czy gospodarstwo domowe oczekuje wzrostu o 2, 5 czy 15 proc., nie ma aż tak dużego znaczenia. Co więcej, zmienność w ramach grupy osób oczekujących wzrostu nie jest aż tak istotna. Jeżeli ktoś wskazał, że spodziewa się umiarkowanego wzrostu cen, to w następnym miesiącu zapewne również będzie oczekiwał umiarkowanego wzrostu cen.
Autorzy nazwali to przejście pomiędzy oczekiwaniem braku zmiany cen a wzrostem cen ekstensywną skalą zmian oczekiwań inflacyjnych. Najważniejszym czynnikiem wpływającym na zmiany w skali ekstensywnej są przeszłe wskaźniki dynamiki indeksu CPI. Jeżeli ten wskaźnik zaczyna rosnąć, to gospodarstwa domowe z większym prawdopodobieństwem będą spodziewały się wzrostu cen w następnych miesiącach.
Fakt 4: Zmiana oczekiwań inflacyjnych ma znaczenie dla zakupu dóbr trwałych
To jest kluczowy wniosek z badania w kontekście interpretacji dzisiejszej sytuacji gospodarczej w Europie. Dane na poziomie odpowiedzi pojedynczych gospodarstw domowych pozwalają szacować, w jaki sposób zmiana oczekiwań inflacyjnych przekłada się na decyzje zakupowe. Usunięte są przez to efekty związane z ogólnym otoczeniem makroekonomicznym oraz indywidualnymi cechami gospodarstwa domowego. Według obliczeń autorów, gospodarstwa domowe, które wskazują oczekiwania inne niż "brak zmian cen", cechują się aż o 83 proc. większym prawdopodobieństwem zakupu dobra trwałego.
Dane dotyczą oczywiście Francji, ale różnica jest bardzo znacząca. Potwierdza to schematy teoretyczne oraz intuicję związaną z konsumpcją. Jeżeli gospodarstwa domowe oczekują wzrostu cen, to kupują sprzęt AGD czy meble już teraz, w obawie przed tym, że za chwilę będzie drożej. Powiązanie pomiędzy oczekiwaniami inflacyjnymi, a konsumpcją dóbr trwałych jest kluczowym związkiem pomiędzy oczekiwaniami a gospodarką realną wykrytym w badaniu, choć występują tu dwa zastrzeżenia wyróżnione w następnym punkcie.
Fakt 5: Gospodarstwa domowe zwiększają konsumpcję w odpowiedzi na oczekiwania inflacyjne tylko wtedy, kiedy nie mają ograniczeń finansowych oraz są świadome zmian w inflacji
Pierwszym warunkiem koniecznym do wzrostu konsumpcji dóbr trwałych jest istnienie środków finansowych na ich zakup. Jest to również istotne, gdyż wskazuje, że wzrost udziału osób obawiających się swojej sytuacji ekonomicznej może osłabić przełożenie oczekiwań inflacyjnych na wzrost konsumpcji.
Drugim warunkiem koniecznym jest ogólna świadomość zmian w inflacji. Gospodarstwa domowe o wykształceniu podstawowym czy zawodowym cechują się mniejszymi zmianami w konsumpcji w odpowiedzi na zmiany oczekiwań inflacyjnych. Osoby takie mogą spędzać mniej czasu na śledzeniu zmian w cenach. Implikuje to również, że jeżeli temat inflacji jest powszechny w dyskusji publicznej, to oczekiwania inflacyjne mogą mieć większe przełożenie na decyzje zakupowe, gdyż więcej osób jest świadomych zmian w inflacji.
Jak powyższe fakty wyglądają dla Polski?
W Polsce również stosunkowo dużo gospodarstw domowych odpowiada, że spodziewa się stałego poziomu cen w następnych miesiącach. W 2018 roku było to około 15-20 proc. badanych. Potem odsetek ten szybko spadał wraz z rosnącą inflacją. Teraz, od końca 2022 roku, ten odsetek znów rośnie.
Udział osób wskazujących na stały poziom cen ma charakter adaptacyjny. Im wyższa faktyczna inflacja, tym mniej osób spodziewa się stałego poziomu cen. Relacja została zaburzona podczas pandemii, chociaż tamten okres charakteryzował się dużą niepewnością, którą w Polsce utożsamia się z kryzysem, niezależnie od okoliczności.
Co z tego wynika dla Polski na dzisiaj?
W ostatnich miesiącach zaczął rosnąć udział osób oczekujących, że poziom cen pozostanie na stałym poziomie. Wskazywałoby to, że skłonność do większych wydatków powinna się zmniejszać. I rzeczywiście obserwujemy w Polsce załamanie konsumpcji, a szczególnie wydatków na dobra trwałe. W drugim kwartale konsumpcja prywatna spadła w Polsce realnie aż o 2,7 proc. rok do roku (największy spadek od początku lat 90., nie licząc okresów lockdownu w czasie pandemii), sprzedaż detaliczna dóbr trwałych (meble, sprzęt RTV/AGD) aż o 15 proc. Stało się tak pomimo faktu, że realna dynamika wynagrodzeń ludności zaczęła się poprawiać. Możliwe, że wpływ na tak głębokie załamanie miał fakt, że coraz więcej osób przechodzi do grupy tych, którzy nie spodziewają się zmian cen, a w związku z tym odkłada decyzje zakupowe.
Wpływ oczekiwań inflacyjnych na konsumpcję nie jest zapewne dominujący. Ważniejszy jest fakt, że wysoka inflacja obniżyła realne dochody ludności. Ale malejące oczekiwania mogą sprawiać, że dynamika konsumpcji odbije później niż oczekiwano, może dopiero w przyszłym roku.



