Czynszowa pomoc

Poznań interesuje się ideą społecznego najmu. Mogłoby to pomóc w rozładowaniu kolejek po lokale komunalne

Społeczne Agencje Najmu (SAN) działają we Francji i w Belgii. To organizacje non-profit, które zarządzają prywatnymi mieszkaniami, znajdują lokatorów, monitorują i utrzymują standard lokalu i gwarantują comiesięczną wypłatę czynszu w zamian za jego obniżenie przez właściciela poniżej wartości rynkowej i rezygnację z możliwości wyboru najemcy. W Polsce na razie takich organizacji nie ma, ale władze Poznania przyglądają się tej idei i chcą stworzyć w mieście agencję działającą na podobnych zasadach.

Zobacz więcej

Bartosz Turek, Home Boker Marek Wiśniewski

— Planujemy stworzyć nie tyle społeczną, co — zwaną tak roboczo — miejską agencję najmu, nadzorowaną przez samorząd. Oferta miałaby być kierowana głównie do osób, które spełniają kryteria najmu komunalnego, co pomogłoby ograniczyć liczbę oczekujących na taki lokal. Miasto buduje nowe mieszkania, ale nie tyle, by zaspokoić zapotrzebowanie mieszkańców — tłumaczy Adrian Kaczmarek, specjalista ds. relacji społecznych w poznańskim Zarządzie Komunalnych Zasobów Lokalowych.

Przetrzeć szlak agencji

Włodarze Poznania spotkali się z przedstawicielkami Fundacji Habitat for Humanity, która przygotowała studium wykonalności Społecznych Agencji Najmu. — Społeczna Agencja Najmu mogłaby pomóc ograniczyć kłopoty gmin z przydziałem mieszkań komunalnych. Inny problem, który mogłyby rozwiązań takie instytucje, dotyczy czynszów odszkodowawczych, które gmina musi płacić prywatnemu właścicielowi nieruchomości, jeśli jego lokator mimo wyroku eksmisyjnego, stwierdzającego przydział mieszkania socjalnego, nadal się nie wyprowadza, ponieważ miasto nie może zapewnić mu innego mieszkania. Gmina musi wtedy uiszczać właścicielowi comiesięczne odszkodowanie do czasu opróżnienia lokalu — mówi Barbara Audycka, rzeczniczka Habitat for Humanity Poland.

Poznańska agencja miałaby zarządzać lokalami pozyskanymi od właścicieli prywatnych i od spółdzielni mieszkaniowych. Negocjowałaby niższy czynsz z właścicielem mieszkania, a lokatorzy płaciliby miejskie ceny najmu — różnicę dopłacałaby gmina. — Na razie jesteśmy na etapie przygotowania koncepcji miejskiej agencji najmu, dlatego nie szacowaliśmy jeszcze obniżki czynszu względem cen rynkowych, na jaką byśmy liczyli. Wiele oczywiście zależałoby od stanu technicznego mieszkania — zaznacza Adrian Kaczmarek. Miasto planuje, że pierwsze umowy w ramach miejskiej agencji mogłyby zostać podpisane na początku 2017 r.

Rynkowa nisza

Nie wiadomo, jak wiele osób przekazałoby swoje mieszkania agencjom, zwłaszcza że w grę wchodzą niższe dochody z najmu. Barbara Audycka uważa jednak, że SAN-y mogą powstawać także w Polsce.

— Jest wielu ludzi, którzy posiadają mieszkania, ale ich nie wynajmują, bo nie chcą się zajmować całą operacyjną otoczką związaną z opieką nad nieruchomością. Społeczna agencja nie tylko dba o przekazane mieszkanie, przeprowadza niezbędne remonty, organizuje lokatorów, ale również gwarantuje stały, chociaż nieco niższy dochód, ponieważ właściciel otrzymuje czynsz nawet, jeśli lokalu akurat nikt nie wynajmuje — opowiada przedstawicielka Habitat for Humanity Poland. Zauważa, że przecież Polacy już często korzystają z prywatnych agencji pośrednictwa obrotu nieruchomościami.

— Szacujemy, że w Polsce jest około 30 tys. mieszkań, którymi mogłyby zarządzać Społeczne Agencje Najmu. Poza tym na przedsięwzięcia tego typu można pozyskaćpieniądze z Europejskiego Funduszu Społecznego, co może być dodatkową zachętą do tworzenia takich organizacji — uważa Barbara Audycka. Bartosz Turek, kierownik działu analiz Lion’s Banku, nie sądzi jednak, aby ta idea miała szansę stać się u nas powszechna. Nawet jeśli znajdą się zainteresowani, którzy zechcą przekazać swoje nieruchomości pod wynajem takim agencjom, będzie to raczej rynkowa nisza.

— Kupujący nieruchomości pod wynajem mają na celu raczej zarobek. Trudno będzie znaleźć zainteresowanych obniżeniem czynszu o 20-25 proc. w stosunku do cen rynkowych. Oczywiście są osoby, które mają wolny lokal i go nie wynajmują, ale to 4-5 proc. całego rynku, a trzeba w to wliczyć także nieruchomości wakacyjne. Poza tym sam rynek najmu w Polsce jest niewielki. Wydaje się, że 30 tys. mieszkań wynajmowanych przez społeczne agencje to liczba realna, ale w dłuższym okresie — komentuje Bartosz Turek. Dodaje, że są już u nas firmy, które za około 10 proc. wartości czynszu zajmują się zarządzaniem nieruchomościami, nadzorem nad lokatorami, organizują nawet remont — wprawdzie właściciel za niego płaci, ale to firma zajmuje się wyborem materiałów i wszystkimi pracami.

— Takich spółek jest jednak niewiele, co świadczy o małym popycie na takie usługi. Właścicieli mogą zniechęcić też pewne stereotypy — tak jak niektórzy niechętnie wynajmują lokale studentom, tak mogą nie chcieć, aby najemca pochodził z grupy osób oczekujących na mieszkanie komunalne, ponieważ może się to wiązać z większym ryzykiem — mówi Bartosz Turek.

Idąc za przykładem

Habitat for Humanity Poland chce rozpropagować ideę SAN-ów i wraz z uniwersytetami Śląskim i Warszawskim przygotowuje projekt badawczy, w ramach którego powstaną ekspertyzy, m.in. jak włączyć takie agencje w polski rynek mieszkaniowy. Zdaniem Barbary Audyckiej, SAN-y mogą pomóc zaspokajać potrzeby mieszkaniowe osób, których nie stać na kredyt, ale z racji dochodów nie otrzymają lokalu komunalnego.

— Ceny najmu często pochłaniają w Polsce połowę miesięcznych zarobków, a — według statystyk z Europy Zachodniej — wynajem mieszkań zarządzanych przez SAN jest nawet o 20 proc. tańszy. W Belgii, gdzie narodziła się ta idea, społeczne agencje początkowo pomagały znaleźć lokale osobom wychodzącym z bezdomności. Chcemy, aby w Polsce SAN-y spełniały także tę funkcję — wyjaśnia Barbara Audycka.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Fabisiak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Samorządy / Czynszowa pomoc