D&T zamierza przejąć Andersena

Małgorzata Birnbaum
opublikowano: 12-03-2002, 00:00

Andersen szuka dla siebie kupca i rozmawia z Deloitte & Touche Tohmatsu. Oficjalnie firmy powinny poinformować o transakcji jeszcze w tym tygodniu. Główną kwestią negocjacji nie jest cena, lecz gwarancja, że Deloitte & Touche nie będzie musiał przejąć zobowiązań prawnych Andersena.

Andersen, najmniejszy z tzw. wielkiej piątki, może zostać przejęty przez drugą pod względem wielkości spółkę audytorską na świecie — Deloitte & Touche Tohmatsu. Do porozumienia dojdzie jeszcze w tym tygodniu — pod warunkiem, że nabywca nie będzie musiał przejąć zobowiązań prawnych i finansowych Andersena.

— Toczą się rozmowy, w których zaangażowanych jest kilka stron. Negocjacje mają na celu przygotowanie kilku scenariuszy — mówi Ewa Rzeczkowska z Deloitte & Touche.

Natomiast Bartłomiej Pawlak z polskiego Andersena odmówił komentarza.

Joseph Berardino, prezes Andersena, i James Copeland, prezes Deloitte & Touche, nie koncentrują się w rozmowach na cenie. Dla kupca najważniejsze jest to, by nie przejąć wraz z Andersenem, który od grudniowego bankructwa Enrona stracił ponad 30 klientów, jego zobowiązań prawnych i finansowych. Oprócz ewentualnej grzywny za przestępstwo kryminalne (David B. Duncan, partner Andersena, zniszczył dokumenty dotyczące Enrona), firmę czeka prawdopodobnie dochodzenie komisji papierów wartościowych SEC oraz miliony spraw sądowych wytoczonych przez firmy i osoby, które ucierpiały na bankructwie Enrona.

Warunki transakcji na razie nie są znane. Nie wiadomo, czy Andersen ma być sprzedany w całości czy w częściach. Jedno jest pewne — jeśli do transakcji dojdzie, nazwa spółki zniknie. W jednej z możliwych opcji Deloitte & Touche mógłby przejąć wszystkie działy Andersena — oprócz amerykańskiego, dopóki ten nie załatwi kwestii Enrona. Nie byłoby to jednak proste, zważywszy, że zagraniczne działy Andersena są niezależnymi jednostkami i mogłyby wybrać innego inwestora. Kolejną przeszkodą jest rozwinięty dział konsultingowy Andersena, który przyniósł 1,7 mld USD przychodu (całkowity przychód to 9,3 mld USD). Tymczasem pod naciskiem rozważań o zagrożeniu, jakie stwarza jednoczesne pełnienie funkcji konsultingowych i audytorskich przez jedną firmę, Deloitte & Touche zdecydował się na oddzielenie działu konsultingowego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Birnbaum

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / D&T zamierza przejąć Andersena