Daewoo-FSO myśli o kolejnym cięciu sieci dealerskiej. Z liczącej już tylko 131 placówek sieci wypadnie jeszcze co najmniej 20.
Postępujące załamanie polskiego rynku motoryzacyjnego zmusiło w ubiegłym roku niektóre koncerny motoryzacyjne, a szczególnie krajowych producentów, do redukcji sieci dealerskich. Doszło do pierwszych bankructw salonów sprzedaży i serwisów naprawczych. Proces ten w sposób szczególnie dramatycznie dotknął Daewoo-FSO, które w 2001 r. zanotowało blisko 63-proc. spadek sprzedaży. Stąd zarząd kolejny rok z rzędu musi redukować wielkość sieci. W 2001 r. firma wkraczała z 156 punktami dealerskimi. Obecnie jest ich 131. A to nie koniec zmian.
— Gdybyśmy chcieli utrzymać poziom dochodowości dealerów na poziomie roku ubiegłego, to nasza sieć powinna liczyć 70 punktów. Tak drastycznych cięć na razie nie przewidujemy, a do końca 2002 r. liczba dealerów zmaleje jedynie o dwadzieścia kilka najsłabszych punktów. Oczywiście zakładamy, że uda się zrealizować zakładaną na ten rok wielkość sprzedaży na ubiegłorocznym poziomie 40 tys. sztuk. Niestety, wstępne szacunki wskazują, że rynek może się skurczyć o kolejne 10 proc. — mówi Jerzy Pniewski, dyrektor departamentu sprzedaży Daewoo-FSO.
Zdaniem Jerzego Pniewskiego, na razie dealerom Daewoo bankructwo nie grozi. Przyznaje jednak, że większość punktów balansuje na pograniczu strat i zysków.
— Gdyby dealerzy zajmowali się jedynie sprzedażą, większość dawno by już nie istniała. Stąd nieco lepiej radzą sobie ci, którzy świadczą usługi serwisowe lub dodatkowo blacharsko-lakiernicze. Tych ostanich jest jednak tylko 49 — uważa Jerzy Pniewski.
Tę trudną sytuację potwierdzają sami dealerzy.
— Ostatnio jesteśmy pod kreską. Sprzedaż jest na niskim poziomie, a my spłacamy bankom kredyty wzięte w czasach prosperity. Mamy również zobowiązania wobec fabryki. Coraz częściej refunduje nam koszty napraw gwarancyjnych w samochodach — zapewnia Marek Stępień, prezes Autolandu, autoryzowanego dealera Daewoo z Warszawy.
Zdaniem analityków, niekorzystnie na pozycji wielu dealerów odbiły się w ubiegłym roku duże akcje promocyjne.
— Niektórzy dealerzy nie wytrzymali finansowo zaleconych przez centralę upustów, sięgających w przypadku niektórych modeli nawet kilkunastu tysięcy złotych. Często musieli dopłacać z własnej kieszeni — twierdzi Marek Konieczny z Polskiej Izby Motoryzacji.
Wielu dealerów próbuje ratować swoją pozycję — negocjują w sprawie restrukturyzacji zadłużenia wobec fabryki oraz drastycznie tną koszty.
— W ciągu dwóch ostatnich lat zredukowaliśmy zatrudnienie z 52 do 19 osób. Ta ostatnia liczba to niezbędne minimum — dodaje Marek Stępień.
Niektórzy zmieniają działalność dealerską na subdealerską. Nie muszą wtedy spełniać wielu standardów wymaganych przy prowadzeniu samodzielnego punktu dealerskiego. Liczba subdealerów Daewoo wzrosła w ten sposób z 56 rok temu do 65 obecnie. Część dealerów ratuje się przechodząc do konkurencji, a w skrajnych przypadkach w ogóle zmienia profil działalności.