Dane o sprzedaży detalicznej pogorszyły nastroje na GPW

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 2008-04-22 10:49

Nieznaczna poprawa notowań amerykańskich kontraktów, które zyskały w porównaniu z poziomem sprzed godz. 9.00 sugeruje, że europejscy inwestorzy – bo to oni dominują teraz na rynku terminowym – wierzą, iż nowojorskie byki nie poddadzą się bez walki i spróbują jednak zaatakować poziom oporu.

Tymczasem w samej Europie nastroje psuły rano banki po informacji, że Royal Bank of Scotland planuje przeprowadzić rekordowo wysoką – wartą 12 mld. funtów emisję akcji w celu podreperowania uszczuplonego przez kryzys kapitału. Ta wiadomość wywołała dość znaczne spadki takich gigantów jak ING czy HBOS.

Po porannym niewielkim spadku większości europejskich indeksów szybko nadeszło równie niewielkie odreagowanie, dzięki czemu utrzymuje się status quo z wczorajszego zamknięcia. Wygląda na to, że nikt nie chce podjąć ryzyka decyzji bez udziału Amerykanów. Nie wróży to najlepiej aktywności i obrotom. Popytowi na akcje nie pomaga ciągle słaby dolar. Europejskie spółki coraz bardziej czują negatywny wpływ silnego euro na poziom zysków, a poza tym umocnienie dolara zmniejszyłoby presję na ceny surowców. Dyrektor Nobuo Tanaka z Międzynarodowej Agencji Energii powiedział dzisiaj, że obecne wysokie notowania ropy mogą doprowadzić do globalnej recesji.  Jeszcze wczesnym rankiem zanosiło się na wyraźniejszą korektę spadkową na parze EUR/USD, ale właśnie kurs euro znowu wystrzelił w górę i wyraźnie przekroczył poziom 1,59 euro za dolara. To istotny czynnik ryzyka.

Indeksy GPW zaczęły dzień niemal bez zmian – Wig20 zyskał 0,1 proc, a tyle samo stracił Wig. W tej chwili więcej do powiedzenia ma jednak podaż po opublikowanych o godz. 10 rozczarowujących wynikach marcowej sprzedaży detalicznej w Polsce. Jej wartość okazała się znacznie niższa od prognoz, a wzrost wyniósł tylko 15,7 proc., podczas gdy oczekiwania sięgały niemal 22 proc. Rozczarowanie musi być tym głębsze, że w marcu konsumenci dokonywali dużych przedświątecznych zakupów. W rezultacie Wig20 traci 0,5 proc. i już tylko ok. 20 pkt. dzieli go od wsparcia na linii 2900 pkt. Oprócz TPSA wszystkie najcięższe spółki są na minusie, a wyjątkiem na zalanej czerwienią tabeli jest Bioton, który odrabia część poniesionych ostatnio dotkliwych strat. Nie widać końca osuwania się średnich i małych spółek. Indeks mWig40 znowu traci, tym razem 1 proc. Jak widać odpływ kapitału i spadek płynności jest najbardziej odczuwalny właśnie w tym segmencie.

Obroty na całym rynku przekraczają ledwie 100 mln. zł, co mówi wszystko o charakterze dzisiejszej sesji. Gdyby nie fatalne dane o sprzedaży byłaby szansa na utrzymanie neutralnego poziomu, a tak zachęty do kupna na razie brak, co powoduje osuwanie się kursów, bo przy takim obrocie o ataku podaży mówić raczej  można. Zanosi się oczywiście na kolejną nudną sesję. Rynek będzie jednak bardziej wrażliwy na ewentualne negatywne informacje – nastawienie warszawskich inwestorów po porannych danych jest wyraźnie nie najlepsze. Na razie za granicą panuje spokój, a przed otwarciem sesji w USA poznamy kwartalne wyniki m.in. AT&T i Countrywide Financial. Ta druga spółka z pewnością przyciągnie uwagę, gdyż jej wyniki będą kolejną wskazówką świadczącą o głębokości kryzysu kredytowego. Dopiero o godz. 16 napłyną z USA dane o sprzedaży domów na rynku wtórnym.