Dane statystyczne są tak dobre, że aż niepokojące

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 26-09-2007, 00:00

Mimo zapewnień GUS o braku większych zagrożeń inflacją, ekonomiści twierdzą, że podwyżki stóp to kwestia czasu.

Zarabiamy coraz więcej i kupujemy coraz więcej. To musi kosztować.

Mimo zapewnień GUS o braku większych zagrożeń inflacją, ekonomiści twierdzą, że podwyżki stóp to kwestia czasu.

Polacy na dobre polubili zakupy. Od lutego 2006 r. dynamika sprzedaży detalicznej jest dwucyfrowa. W sierpniu wzrosła do 17,4 proc., poziomu nieco wyższego od przewidywań ekonomistów. Ich zdaniem, potwierdza to kontynuację pozytywnych tendencji.

— Konsumpcja nadal jest jednym z głównych motorów wzrostu. Wczorajsze dane GUS o sprzedaży pozwalają przewidywać, że PKB wzrósł w trzecim kwartale blisko 6 proc. w ujęciu rocznym. Gospodarka nieco spowolni, ale wzrost zostanie bardzo silny — komentuje Piotr Kalisz, ekonomista Citibanku Handlowego.

GUS uspokaja...

Józef Oleński, prezes GUS, mówi, że widać wzrost popytu na pracę i spadek bezrobocia.

— Te pozytywne tendencje umacniają się — uważa prezes GUS.

Bezrobocie rejestrowane w urzędach pracy stopniało w sierpniu do 12 proc., co oznacza 1,82 mln bezrobotnych. Według Joanny Kluzik-Rostkowskiej, minister pracy, we wrześniu bezrobocie spadnie do 11,7 proc. a pod koniec roku wyniesie 11,5 proc.

Spadkowi bezrobocia towarzyszy bardzo mocny wzrost zatrudnienia i wynagrodzeń.

— Niektórzy ekonomiści uważają wzrost płac za niepokojący. Tymczasem nie obserwujemy zjawiska, które powodowałoby, że wzrost płac przekłada się na wzrost popytu, co powoduje zjawiska inflacyjne — uważa Józef Oleński.

— Nie należy spodziewać się wzrostu cen, który mógłby nas niepokoić. Nie widzę szczególnie istotnych czynników, które mogłyby do końca roku spowodować presję inflacyjną — prognozuje Janusz Witkowski, wiceprezes GUS.

Zdaniem Józefa Oleńskiego, niebezpieczeństwa wzrostu inflacji nie zwiększają szybko rosnące kredyty. Prezes GUS stwierdził także, że w Polsce pieniądz jest drogi, co można odczytywać jako sugestię, że stopy są wysokie.

...ekonomiści nie

Ekonomiści prognozują jednak, że pieniądz będzie droższy.

— Widać rozdźwięk między niską inflacją a sytuacją na rynku pracy. Wzrost płac nie przenosi się automatycznie na ceny. Myślę jednak, że skala ożywienia na rynku pracy wywołuje przyspieszenie płac. Wyhamowanie wydajności jest na tyle poważne, że — jeśli się utrzyma — prędzej czy później spowoduje wzrost cen. Pewnie nie nastąpi to w najbliższych miesiącach, ale w ciągu dwóch lat jest to jak najbardziej możliwe. A w takim horyzoncie działa Rada Polityki Pieniężnej — uważa ekonomista Citibanku Handlowego.

Według Jacka Wiśniewskiego, głównego ekonomisty Raiffeisen Banku, kontynuacja zacieśniania polityki pieniężnej jest nieunikniona.

— Spodziewam się podwyżki stóp w listopadzie, a następnej pod koniec pierwszego kwartału 2008 r. — przewiduje Jacek Wiśniewski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu