Samo oprogramowanie analityczne nie wystarczy do wyciągania wniosków.
Potrzebna jest jeszcze wiedza
na temat prezentowanych przez nie wskaźników.
Samo wdrożenie systemu klasy business intelligence nie wystarczy do realizacji celów, które były z tym projektem związane. Pracownicy takiego czy innego szczebla, którzy otrzymują określone raporty, muszą wyciągać z nich właściwe wnioski. A z tym nie zawsze jest, jak należy.
— Problem wyciągania niewłaściwych wniosków z raportów występuje zawsze, gdy trzeba analizować wiele miar z wielu źródeł i nie wiadomo, jakie wagi należy im przypisywać — uważa Tomasz Sobieszczyk, zastępca dyrektora centrum kompetencyjnego business intelligence w firmie integratorskiej Computerland.
Jednak bywają i bardziej trywialne powody kłopotów.
— Przy ogromie informacji, jakie dostarczają systemy raportujące, może zdarzyć się, że użytkownik nieposiadający odpowiednich kwalifikacji, a mający dostęp do wielu danych, może wyciągać z nich niewłaściwe wnioski, głównie ze względu na niezrozumienie przyjętych pojęć — twierdzi Piotr Rynkiewicz, główny konsultant ds. business intelligence w spółce integratorskiej Comarch.
Może do tego dochodzić choćby ze względu na inne rozumienie tych samych pojęć przez różne działy firmy. Na przykład dla działu finansowego klientem może być ten kto płaci, a dla działu sprzedaży — ten, kto odbiera towar. Tymczasem wcale nie muszą to być te same podmioty.
— To jest element kultury pracy. Osoby, które czytają raporty, powinny wiedzieć, co czytają i w jakim celu — dodaje Bernard Knapik z Premium Technology, firmy sprzedającej aplikacje analityczne Business Objects.
Podobnego zdania jest Maciej Młynarski z Softbanku.
— Kiedy wprowadzano technologię hurtowni danych, wydawało się, że firma będzie mogła znaleźć odpowiedź na większość pytań, jeśli nie wszystkie, potrzebnych do skutecznego zarządzania. Wraz z rozpowszechnieniem hurtowni danych okazało się jednak, że możliwość zadawania dowolnych pytań ad hoc oraz korzystania z wielu raportów nie wystarczy. Po stronie użytkownika potrzebne jest pewne minimum kompetencji statystycznych dla zadania odpowiedniego pytania oraz dla właściwej interpretacji odpowiedzi — komentuje Maciej Młynarczyk.
