Dane wymusiły nerwowość

Tadeusz Stasiuk
opublikowano: 2006-11-29 00:00

Nerwowy przebieg miały wtorkowe notowania na amerykańskich giełdach. Brak stabilizacji był następstwem danych makro i pozostającego w „odwrocie” dolara. Trzy grosze dorzucił Ben Bernanke, szef Fed, który, przestrzegając przed wzrostem presji inflacyjnej, ostudził nadzieje na rychłą obniżkę stóp. Ostatecznie jednak dzień zakończył się na plusie.

Szczególnie zaniepokoił odczyt wskaźnika zamówień na dobra trwałego użytku. W październiku spadły one znacznie mocniej niż prognozowali wcześniej ekonomiści. Obniżając się o 8,3 proc. odnotowały największą, negatywną zmianę od lipca 2000 r. Nieprzyjemnie również zaskoczył wskaźnik zaufania konsumentów. Jego wartość obniżyła się w listopadzie do 102,9 pkt. ze 105,1 w poprzednim miesiącu. Specjaliści spodziewali się, że indeks wzrośnie do 106 pkt. Po tej fatalnej serii na giełdy na szczęście dotarły nieco bardziej optymistyczne dane z rynku nieruchomości. Sprzedaż domów na rynku wtórnym w październiku wzrosła o 0,5 proc. Eksperci zakładali z kolei spadek o 0,6 proc. Jak widać, kondycja amerykańskiej gospodarki nie jest jednoznaczna, choć coraz więcej autorytetów sugeruje wychłodzenie koniunktury. Takie stanowisko podziela OECD, obniżając prognozę wzrostu w USA w 2006 r. z 3,6 do 3,3 proc., a w 2007 r. z 3,1 do 2,4 proc.

Gwiazdą sesji w gronie największych blue chipów zostały papiery Boeinga. Amerykański gigant pozyskał warte ponad 4 mld USD zamówienie na dostawę 60 samolotów dla linii Air Berlin. Na wartości traciły za to kwotowane za oceanem akcje Nokii. Największy producent komórek zrewidował w dół prognozę marży operacyjnej na kolejne dwa lata, oczekując spadku dynamiki światowego rynku telefonii mobilnej.