Dane wystraszyły Stany

Tadeusz Stasiuk
opublikowano: 2006-11-02 00:00

Otwarcie nowego miesiąca na amerykańskich giełdach okazało się niewypałem. Choć po rozpoczęciu wczorajszych notowań przewagę zdobył popyt, szybko do defensywy zepchnęły go najnowsze dane makroekonomiczne. Kolejny raz można było mówić o niemiłym zaskoczeniu. Tym razem humory inwestorom popsuł odczyt październikowego wskaźnika ISM — aktywności w przemyśle amerykańskim. Ekonomiści oczekiwali wzrostu z 52,9 we wrześniu do 53 pkt. Tymczasem wskaźnik nieoczekiwanie spadł aż do 51,2 pkt, najniższego poziomu od czerwca 2003 r., i balansuje na granicy między rozwojem (wartości powyżej 50 pkt) a stagnacją (poniżej).

Informacja ta mocno wstrząsnęła inwestorami, którzy zaczęli pozbywać się akcji. Jednym z niewielu pozytywnych bohaterów sesji w prestiżowej średniej Dow Jones był Merck. Kurs farmaceutycznego giganta rósł dzięki pozytywnej dla spółki decyzji władz o dopuszczeniu na rynek nowej szczepionki antynowotworowej dla dziewcząt i kobiet. Dobrze zaprezentowały się też akcje Master Card. Wydawca kart kredytowych miał bardzo udany kwartał z ponad 80-procentowym wzrostem zysku. Trzeba jednak pamiętać, że raport za minione trzy miesiące był pierwszym pełnym po emisji akcji spółki w maju. Po przeciwnej stronie rynku znalazł się CSV, druga co do wielkości sieć drogeryjna w Stanach Zjednoczonych. Spadający momentami ponad 7 proc. kurs to rezultat doniesień o rozmowach w sprawie fuzji z Caremark Rx.

W zupełnie odmiennych nastrojach kończyli dzień inwestorzy w Europie. Dzięki wzrostowemu trendowi surowców, indeksy trzech największych giełd zyskały na wartości, napędzane przez pnące się w górę kursy potentatów: BHP Billiton i Rio Tinto.