Dane z rynku pracy nic nie zmieniają

Admiral Markets Polska
10-01-2014, 18:49

Grudniowe dane z amerykańskiego rynku pracy mocno zaskoczyły.

Na tyle mocno, że w pierwszej chwili po ich publikacji wyraźnie widać było konsternację inwestorów. W grudniu stopa bezrobocia nieoczekiwanie spadła do 6,7% z 7% miesiąc wcześniej, podczas gdy oczekiwano jej stabilizacji na poziomie z listopada. Obecnie bezrobocie w USA jest najniższe od października 2008 roku. Co więcej, jest ono zaledwie o 0,2 pp powyżej celu wyznaczonego przez Fed dla ultraniskich stóp procentowych.

Dane o bezrobociu z pewnością przełożyłyby się na silne umocnienie dolara, wzrost rentowności długu i spadki na giełdach gdyby nie to, że zupełnie inny obraz sytuacji pokazał raport o zatrudnieniu. W sektorze pozarolniczym przybyło w grudniu tylko 74 tys. etatów, podczas gdy oczekiwano wzrostu o 196 tys.

To rozjechanie się danych zostało szybko wytłumaczone. I to nie tym, że dane pochodzą z dwóch oddzielnych badań. Wytłumaczono je silnym atakiem zimy w USA. W tej sytuacji nie ma co silić się na jakiekolwiek wnioski. Należy uznać, że dane nic nie zmieniają, a na styczniowym posiedzeniu FOMC zgodnie z harmonogramem obniży wartość QE3 o kolejne 10 mld USD.

Początek roku na rynkach
Początek 2014 roku na rynkach finansowych został zdominowany przez politykę Rezerwy Federalnej (Fed). Mianowicie grudniową, w dużej mierze zaskakującą, decyzję o rozpoczęciu procesu ograniczania miesięcznie kupowanych obligacji przez Fed. Wówczas władze monetarne nie tylko zdecydowały o ograniczeniu wartości programu QE3 o 10 mld USD do 75 mld USD kupowanych miesięcznie obligacji, ale też nakreśliły harmonogram wyjścia z tego programu. Ben Bernanke zapowiedział, że jeżeli tylko oczekiwania Fed co do koniunktury gospodarczej w USA sprawdzą się, to na każdym kolejnym posiedzeniu skup obligacji będzie cięty po około 10 mld USD. Oczywiście prezes Fed otworzył sobie jednocześnie furtkę do zmiany tego harmonogramu mówiąc, że jeżeli wzrost gospodarczy będzie silniejszy to cięcia mogą być większe. I odwrotnie. Jeżeli gospodarka zacznie zwalniać to Fed może wstrzymać się z ograniczaniem QE3.

Rynki z opóźnieniem zareagowały na rozpoczęcie procesu normalizacji polityki monetarnej w USA. W końcówce 2013 roku zdawały się tego nie zauważać. Wyglądało to tak, jakby inwestorzy i zarządzający chcieli dotrwać do końca roku. Dopiero pierwsze dni 2014 roku przyniosły zauważalną reakcję. Dolara zaczął się umacniać, słabiej zaczęły spisywać się rynki wschodzące, a na giełdach rozpoczęła się realizacja zysków. Wszystkie te reakcje są charakterystyczne dla procesu normalizacji polityki monetarnej. Oczywiście opublikowane dziś dane z rynku pracy stawiają pewien znak zapytania, co może wprowadzić nieco chaosu w decyzje inwestorów, ale nie zmieniają ogólnej tendencji. W tym nie powinny przeszkodzić w kolejnym cięciu QE3 na posiedzeniu FOMC w dniach 28-29 stycznia br.
Najmniej zaskakuje umocnienie dolara. W naszych komentarzach już wielokrotnie powtarzaliśmy, że rok 2014 będzie rokiem amerykańskiego dolara na forexie. Nie tylko dlatego, że Fed rozpoczął proces normalizacji polityki monetarnej. Również dlatego, że sytuacja amerykańskiej gospodarki jest lepsza niż wielu innych czołowych gospodarek. Lepsze są też jej perspektywy (chociażby powinien poprawiać się bilans handlowy). Oczekujemy ponadto, że Europejski Bank Centralny oraz europejscy politycy spróbują werbalnie osłabić euro, działania Banku Japonii będą osłabiać jena, szwajcarski frank rozpocznie powolny proces osłabienia do większości walut, a sytuacja gospodarcza w Chinach będzie wpływać na osłabienie walut rynków wschodzących.

Dlatego oczekujemy, że na koniec roku kurs EUR/USD spadnie poniżej 1,30 i przetestuje okolice 1,27 dolara. Jednocześnie USD/JPY wzrośnie przynajmniej do 110 jenów. Natomiast kurs USD/PLN wzrośnie w okolice 3,18-3,20 zł.
Realizacja zysków na giełdach również nie jest zaskoczeniem w kontekście polityki Fed. Chyba, że mamy na myśli polski rynek akcji, który w ostatnich dniach spisywał sie tak słabo, że znalazł się w 10 najsłabiej spisujących się giełd.
W przypadku giełd, w odróżnieniu od sytuacji na rynku walutowym, cięcie QE3 jest jedynie pretekstem do realizacji zysków, a nie początkiem trwalszego trendu. Oczekiwane w tym roku przyspieszenie wzrostu gospodarczego na świecie, jakie będzie mieć miejsce w środowisku wciąż rekordowo niskich stóp procentowych, w naturalny sposób premiuje akcje kosztem innych aktywów.
O tym, czy w przyszłym tygodniu na giełdach wciąż będzie trwała realizacja zysków, zdecydują przede wszystkim doniesienia z amerykańskich spółek, które wkroczyły w kolejny sezon publikacji wyników kwartalnych. Raportami finansowymi pochwalą się m.in. banki JPMorgan, Bank of America, Goldman Sachs, Citigroup i Morgan Stanley, a także American Express, Intel i General Electric. Rynek oczekuje, że w IV kwartale 2013 amerykańskie spółki poprawiły zyski o 7,6%. To dość niskie oczekiwania. Dlatego relatywnie łatwiej będzie o pozytywne niespodzianki niż rozczarowania. A to będzie wspierać nastroje na Wall Street i na innych rynkach akcji.

W przyszłym tygodniu wyniki spółek zaczną odgrywać pierwszoplanową rolę. Nie mniej jednak nie można zapominać o publikacjach danych makroekonomicznych. Inwestorzy poznają m.in. dane o inflacji i sprzedaży w USA, raporty z tamtejszego rynku nieruchomości, indeksy Fed z Filadelfii, Uniwersytetu Michigan i NY Empire State, czy też niemieckie dane o PKB za 2013 roku.
  
Analiza techniczna

EURUSD
Tradycyjnie już, w czwartek Mario Draghi osłabił EUR, które zresztą już wcześniej nie miało powodów do radości. Wciąż wysokie bezrobocie, pełzająca akcja kredytowa i problemy dużych gospodarek takich jak Francja czy Włochy. Z odsieczą przyszły dane z amerykańskiego rynku pracy, najniższe NFP od czerwca 2012 spowodowały silną reakcję osłabiającą dolara. Dzięki temu cena wybiła się ponad opór na 1,3620. Wyjścia pod dane są często niestabilne i szybko zostają zniesione, podobnie może być tutaj, gdyż w dłuższym terminie to USD jest faworytem.

USDCHF
Frank lekko się umacnia ale cały czas pozostaje pod presją. USDCHF przez ostatnie dwa dni koryguje swoje noworoczne wzrosty, przebijając wczoraj średnioterminową linię trendu wzrostowego. Pomimo tego, cały czas należy być tutaj umiarkowanym optymistą ze względu na to, że znajdujemy się ponad dwoma ważnymi wsparciami: 23,6 Fibonacci i długoterminową linią trendu spadkowego (czerwona). Dopiero zejście poniżej tej linii może zanegować ten sentyment.

NATURAL GAS
Nasz prognoza dotycząca Natural Gas sprawdziła się. Jeszcze w poprzednim roku wskazywaliśmy na ruch w kierunku 4,000, licząc że do końca stycznia ruch ten się wypełni. Stało się to szybciej i dziś ujrzeliśmy poziom 3,934. Dominująca formacja Butterfly doprowadziła kurs do ważnego wsparci, mianowicie geometrii 50% (czerwona) stanowiącej zniesienie ramienia CD formacji oraz geometrii 41,4% (zielona) stanowiącej zniesienie całego zasięgu AD formacji. Obecne wyhamowanie po danych NFP powinno zakończyć się korektą ostatniego spadku, jednak sentyment nadal jest dobry dla niedźwiedzi.

CADJPY
Kolejnym przykładem jest para CADJPY. Wczoraj zwróciliśmy uwagę na strefę między geometriami 38,2% a 41,4%, sugerując że wybicie powinno doprowadzić kurs do 95,00, które są okolicami geometrycznego wsparcia 61,8%. Do bieżącego wyglądu wykresu przyczyniły się również słabe dane z kanadyjskiego rynku pracy, które wsparły techniczne spojrzenie. Cel 95,00 nadal jednak nie osiągnięty, więc czekamy na jego realizację.







© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Admiral Markets Polska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Waluty / Dane z rynku pracy nic nie zmieniają