Dane z USA: z dużej chmury mały wzrost

Roman Przasnyski
opublikowano: 2010-09-06 00:00

W ostatnich tygodniach bardzo często bywa, że kluczowe dane mające zmienić losy koniunktury na giełdach przynoszą bardzo umiarkowaną reakcję inwestorów. Tak było w piątek. Wypatrywane z niecierpliwością informacje z amerykańskiego rynku pracy nie spowodowały wielkiego poruszenia, mimo że okazały się znacznie lepsze, niż się spodziewano.

Można powiedzieć, że informacje z amerykańskiego rynku pracy zostały uzględnione w cenach już wcześniej, podczas środowego wyskoku. O naszym rynku tego powiedzieć nie można. Inwestorzy handlujący w Warszawie ze stoickim spokojem przyjęli i środową zwyżkę na Wall Street, i piątkowe dane. Liczba etatów w amerykańskim sektorze pozarolniczym zmniejszyła się o 54 tys., podczas gdy spodziewano się spadku o około 100 tys. Stopa bezrobocia nadal wynosi 9,6 proc. Rozczarował natomiast indeks aktywności w sferze usług, który wyniósł 51,5 proc. Oczekiwano, że wyniesie 53 punkty.

Inwestorzy na warszawskiej giełdzie piątkową sesję rozpoczęli bardzo ostrożnie. Indeksy na otwarciu rosły po około 0,2 proc. w porównaniu z czwartkowym fixingiem. Niewielkie wahania mogliśmy obserwować jedynie w pierwszej godzinie handlu. Później wskaźniki tkwiły w niemal kompletnym bezruchu. WIG20 trzymał się w okolicach 2460 punktów, odchylając się od tej wartości zaledwie pięć punktów raz w jedną, raz w drugą stronę. Początkowo zmiany kursów spółek wchodzących w jego skład nie przekraczały 0,5 proc. Ten marazm to efekt czekania na kluczowe w tym tygodniu dane z amerykańskiego rynku pracy.

Gdy okazało się, że są lepsze, niż się spodziewano, entuzjazm nie był wielki. WIG20 zyskiwał zaledwie 0,6 proc., podczas gdy główne europejskie indeksy rosły dwa-trzy razy mocniej. Największe polskie spółki mające główny wpływ na rynek nie kwapuiły się do dużych wzrostów. O ponad 1 proc. rosły wówczas tylko KGHM, PKN Orlen i PZU. Pod koniec handlu dołączyły do nich papiery Telekomunikacji Polskiej. Ostatecznie WIG20 wzrósł o 0,63 proc., WIG zwiększył swoją wartość o 0,56 proc., wskaźnik średnich firm wzrósł o 0,38 proc., a sWIG80 o 0,58 proc. Obroty wyniosły prawie 1,2 mld zł.

Nasz rynek wyjątkowo niemrawo reagował w ostatnich dniach na poprawę sytuacji na światowych giełdach. Inwestorzy nie wykazywali żadnego entuzjazmu nawet wówczas, gdy zwyżki na głównych parkietach europejskich przekraczały 2,5 proc., a na Wall Street rosły o 3 proc. Nasze indeksy zyskały w skali całego tygodnia jedynie po około 2 proc. Trzeba cieszyć się i z tego, ale uczucie niedosytu pozostaje.