Przecena do franka, po tym jak wczoraj równie mocno złoty umocnił się do tej
waluty, to w głównej mierze efekt aprecjacji franka, jaka miała miejsce w
reakcji na dobre dane makroekonomiczne ze Szwajcarii i bardzo słabe z USA.
W
marcu sprzedaż detaliczna w Szwajcarii wzrosła aż o 7,5% R/R, znacznie
przekraczając rynkowe prognozy (1,9% R/R). W podobny sposób zaskoczył majowy
odczyt indeksu PMI, który zanotował wzrost do 59,2 pkt. z 58,4 pkt. (prognoza:
57,9 pkt.). Z drugiej strony mocno rozczarowały, zwiększając awersję do ryzyka
na rynkach globalnych, amerykańskie dane. W maju w sektorze prywatnym zostało
stworzonych tylko 38 tys. miejsc pracy, podczas gdy oczekiwano, że będzie to 175
tys. W tym samym miesiącu indeks ISM, obrazujący kondycję sektora produkcyjnego,
spadł do 53,5 pkt., notując najniższe poziomy od września 2009 roku. Oficjalne
prognozy mówiły o spadku do 57,7 pkt. (nieoficjalne były nieco niższe) z 60,4
pkt. w kwietniu.
Dzisiejszy mocny wzrost CHF/PLN, neguje podażowe znaczenie wczorajszego
równie silnego spadku. Dlatego też należy liczyć się z możliwością ataku franka
na strefę oporu 3,2908-3,3365 zł, wyznaczoną przez maksima z marca br. i lutego
2009 roku. Jednak już jej pokonanie jest bardzo mało prawdopodobne. Dlatego też
bliskość tej strefy może zachęcać część inwestorów do gry przeciwko
szwajcarskiej walucie. Premia za ryzyko to przynajmniej 10 groszy.
Dzisiejszy
dzień nie przyniósł natomiast istotnych zmian na wykresach USD/PLN i EUR/PLN.
Wprawdzie, póki co ostatnie spadki wciąż należy traktować w kategoriach korekty
wcześniejszych wzrostów, ale potencjał wzrostowy jest ograniczony przez majowe
maksima. W tej chwili scenariuszem bazowym w krótkim terminie jest stabilizacja
w przedziale wahań z ostatnich dni.
Marcin R. Kiepas, X-Trade Brokers DM S.A.