Komisja Europejska (KE), Rada Unii Europejskiej oraz Parlament Europejski osiągnęły porozumienie w sprawie norm emisji CO2 dla pojazdów osobowych i dostawczych. Od 2035 r. w państwach członkowskich będzie można rejestrować wyłącznie samochody z napędem elektrycznym lub wodorowym.
Jako cel pośredni, który ma być osiągnięty w 2030 r., przyjęto, że redukcja emisji CO2 ma wynieść 55 proc. dla aut osobowych i 50 proc. dla dostawczaków w stosunku do emisji z 2021 r. Producenci, którzy nie dostosują się do nowych przepisów, będą narażeni na dotkliwe kary finansowe.
– Czwartkowe porozumienie stanowi jeden z ostatnich etapów procesu zainicjowanego przez KE w lipcu 2021 r. w ramach pakietu Fit for 55. W praktyce zostało już przesądzone, że po 2034 r. w żadnym państwie członkowskim nie będzie można zarejestrować nowego osobowego lub dostawczego samochodu z silnikiem spalinowym, w tym hybryd – mówi Maciej Mazur, dyrektor zarządzający Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA).
Na podstawie zawartego porozumienia Komisja ma też do 2025 r. przedstawić metodologię pozwalającą na obliczanie emisji CO2 dla całego cyklu życia pojazdów osobowych i lekkich dostawczych. W ramach konsensu została częściowo utrzymana tzw. klauzula Ferrari. Na jej podstawie producenci z wolumenem do 10 tys. pojazdów osobowych i 22 tys. pojazdów lekkich dostawczych zostaną zwolnieni z celów pośrednich (2030 r.) w zakresie konieczności redukcji emisji. Podobnie jak pozostałe marki obejmie ich jednak 100-procentowe ograniczenie od 2035 r. W rozporządzeniu uwzględniono również regulacje nakazujące kierowanie funduszy unijnych na cele związane z rozwijaniem flot elektrycznych i powiązanych technologii, szczególnie w przypadku średnich i małych przedsiębiorstw oraz regionów i społeczności, które najbardziej tego potrzebują. Przegląd rozporządzenia i jego efektywności zaplanowano na 2026 r.
Po zakończeniu negocjacji Frans Timmermans, szef UE ds. klimatu, powiedział, że porozumienie jest silnym sygnałem dla przemysłu i konsumentów.
– Europejscy producenci samochodów już udowadniają, że są gotowi stanąć na wysokości zadania, a na rynek trafiają coraz większe i coraz bardziej przystępne cenowo samochody elektryczne – zaznaczał Frans Timmermans.
Polska administracja publiczna powinna pilnie podjąć działania tworzące warunki sprzyjające rozwojowi elektromobilności i ograniczające napływ najbardziej emisyjnych samochodów, których będą się masowo pozbywać kierowcy z Europy Zachodniej, apeluje PSPA. Kluczowa jest kwestia wdrożenia przepisów niwelujących bariery systemowe rozbudowy sieci stacji ładowania oraz zwiększenie nakładów na niezbędną infrastrukturę elektroenergetyczną. W przeciwnym przypadku unijny zakaz sprzedaży samochodów spalinowych może przynieść w naszym kraju odwrotne od zamierzonych skutki środowiskowe i rynkowe.
– Rozwój elektromobilności oznacza prawdziwą rewolucję w przemyśle motoryzacyjnym, który odpowiada obecnie za aż 8 proc. PKB Polski. Transformacja branży to wielkie wyzwanie, które w przypadku braku wdrożenia odpowiednich środków zaradczych może skutkować znacznym ograniczeniem produkcji, zamykaniem fabryk, masowymi zwolnieniami pracowników i w konsekwencji negatywnymi skutkami dla całej krajowej gospodarki. Rodzący się rynek e-mobility stwarza jednak równolegle szereg nowych możliwości dla państw, przedsiębiorstw oraz instytucji, które odpowiednio wcześnie podejmą kroki pozwalające na umocnienie pozycji w tym obszarze - mówi Maciej Mazur.
Unijne regulacje znacząco wpłyną na sektor motoryzacyjny. Szacujemy, że w wyniku utraty produkcji części do pojazdów spalinowych i jednoczesnego wzrostu produkcji baterii dla sektora motoryzacyjnego wpływy do sektora finansów publicznych krajów Grypy Wyszehradzkiej wyniosą w 2035 r. nawet 13,3 mld EUR, z czego 7,4 mld EUR przypadnie na Polskę. Ten sektor już w tej chwili należy do najdynamiczniej się rozwijających. W 2021 r. wartość polskiego eksportu baterii litowo-jonowych wyniosła 6,6 mld EUR i stanowiła ponad 2 proc. całego eksportu. Wartość dodana rynku baterii do samochodów elektrycznych w 2030 r. w Europie może wynieść 625 mld EUR. W Grupie Wyszehradzkiej wartość ta może wówczas wynieść 73,2 mld EUR, a w Polsce 24,1 mld EUR.
