David Bowie przegoni KGHM

Co ma kolekcja piosenkarza do strategicznej spółki na parkiecie? Sporo — i nawet nie chodzi tylko o stopy zwrotu ani o miedziane odcienie

Najbliższa aukcja przyniesie ulgę wszystkim znudzonym tematem, bo na rynku sztuki dawno nie było zagadnienia obwieszczanego z takim natężeniem jak wiadomość o licytowaniu kolekcji piosenkarza. Z samych zapowiedzi można się domyślić, że Bowie miał pewnie jakieś ciekawe malowidła, jednak nie wynika z nich, dlaczego nadchodzące wydarzenie jest aż tak istotne ani co z tego wszystkiego powinien wynieść lokalny inwestor.

Taniec śmierci:
Zobacz więcej

Taniec śmierci:

"AIr Power" Jeana-Michela Basquiata ma estymację do 3,5 mln GBP (17 mln zł), a jego aukcyjna historia pokazuje, jak cena dzieła zmienia się w zależności od rynkowych okoliczności Sotheby's

Okazuje się, że może dowiedzieć się niemało i w zaskakująco prosty sposób, bo w tym konkretnym przypadku przenoszenie schematów z rynku akcji na rynek dzieł nie jest tak nieuzasadnione jak zawsze. I to bez uciekania się do tych najpłytszych zestawień, że płótna Basquiata notują lepsze wyniki niż KGHM.

Zmienna jakościowa

Naczelny producent miedzi nie pojawia się w tym kontekście przypadkiem, ale zacząć trzeba od tego, że już sam katalog aukcji mógłby odgrywać rolę solidnie zbudowanego indeksu. Dzieła zgromadzone przez Bowiego będą szły pod młotek partiami, tak że 10-11 listopada w londyńskim Sotheby’s odbędą się aż trzy długie licytacje.

Spodziewane ceny w katalogu dają wobec tego przegląd właściwie wszystkiego — przekrój przez rynek, obejmujący nawet tak odległe sobie kategorie, jak tradycyjne portowe pejzaże i jaskrawe rozbryzgi Damiena Hirsta, słynącego ze sprzedaży gabloty z rekinem w formalinie.

Tym, co wyróżnia w ofercie wszystkich aukcyjnych domów właśnie te zbiory, jest jednak nie tylko różnorodność, ale przede wszystkim jakość, dlatego można mówić o rodzaju indeksu — jak rzeźba, to Moore’a, jak jakieś pozwijane sznurki, to czołowego dadaisty, a jak renesansowe płótno ze zwiastowaniem — Tintoretto.

Jako KGHM w tym alternatywnym wydaniu WIG20 jest natomiast „Air Power”, ponad 1,5-metrowe dzieło Jeana-Michela Basquiata. Jest jak modelowa spółka do pokazywania, że obiegiem sztuki nie musi rządzić wyłącznie artystowski chaos,tylko znany na wylot rynkowy mechanizm.

Dekoratorka z Wall Street

Decyduje kapitalizacja, a spodziewana cena za „Air Power” jest najwyższa w katalogu, bo wynosi 2,5-3,5 mln GBP (12-17 mln zł). Teraz takie progi nie są zaskoczeniem, bo w maju za inną pracę autora zapłacono już 51 mln USD (199 mln zł), ale żeby się przenieść do czasów burzliwego rozwoju rynku Basquiata, trzeba się cofnąć o zero. Pierwszy

raz „Air Power” trafił na aukcję w 1989 r. i osiągnął wynik 350 tys. USD (1,4 mln zł) — wysoki, bo z ponad stu sprzedanych w tym roku obrazów malarza tylko trzy miały wyższe ceny, wynika z danych Artnetu. O wartości decydował w tym przypadku moment transakcji, bo obraz wystawiono w rok po tym, jak Basquiat śmiertelnie przedawkował narkotyki, co wyjątkowo silnie podbiło jego aurę demoniczności, stymulując popyt. David Bowie poczekał sześć lat i nabył go do kolekcji znacznie taniej, bo za około 132 tys. USD, czyli 208 tys. USD (811 tys. zł) po skorygowaniu o inflację.

Rynek był już wtedy daleko od tempa końcówki lat 80., które swoją niezdrową gorączkowość zawdzięcza zresztą nie innej grupie jak właśnie maklerom giełdowym. We wspomnieniach nowojorskich galerników środowisko młodych graczy na Wall Street odpowiada za prawdziwy przełom, bo nigdy dotychczas na rynku nie pojawiło się tylu majętnych klientów, dla których kupno dzieła było równie naturalne, co lepszej klasy auta. W gabinetach jak od Gordona Gekko zakrzątały się dekoratorki, a współczesną sztukę na dobre związała z giełdą niszcząca spekulacja — już pod koniec 1990 r., „New York Times” ogłosił, że boom dobiegł końca.

Nasuwa się więc pytanie, jak w takim kontekście wycenić wystawiany właśnie obraz, o którego wartości — poza kategoriami popytu — powinna przede wszystkim decydować jakość artystyczna. „Air Power” akurat się broni, bo w pełnym dramatycznego napięcia dorobku Basquiata jest przykładem pracy wyjątkowo starannie opracowanej malarsko.

W kompozycji widać odrębne, wypracowane warstwy, które na późniejszych obrazach mogłyby już przypominać tylko mazy miedzianych kolorów, wraz z postępującym uzależnieniem od narkotyków. Po raz kolejny ważny był moment — Basquiat był w dobrej formie, bo żył jeszcze Andy Warhol, z którym był nierozłączny.

To jego białe włosy ma postać po lewej, tuż obok ciemnej maski, będącej raczej twarzą autora obrazu. Warhol zmarł nieoczekiwanie zimą 1987 r., a w następnym roku pochowano Basquiata. Czy David Bowie spekulował — tego nie wiadomo — ale kupił płótno w 1995, w rok przed emisją „Tańca ze śmiercią”. Filmu o Basquiacie, w którym to jego jasne włosy były strąkami Warhola, tymi białymi kreskami z „Air Power”. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / David Bowie przegoni KGHM